Twój blog dostępny jest pod adresem http://.blog.fcinter.pl
Znalezione na angielskim forum, zbyt znakomite by to pominąć.
http://iv.pl/images/24197426620650771920.png
http://iv.pl/images/39224884597264285176.png
Dodał:
andyvdm || Data: 02.02.2012 02:09
Szanowny 2012 roku!
Słyszałem, że już jesteś na Świecie. Zabrało ci to troche ale najważniejsze, że jesteś. Jako kibic piłkarski bardzo się cieszę i nie dlatego, że jest Euro u Nas. Co mi z Euro jak po pierwsze nie mam biletów, po drugie nie ma go na Śląsku a po trzecie nie ma nadzieji na dobrą gre naszej reprezentacji. Nie zam
ierzam się cieszyć widokiem Brada Pitta z Portugalii, Smigola z Anglii czy Scarface'a z Francji. Co najwyżej kibickami z ich kraju, chociaż z Anglii troche nie bardzo. Cieszę się, gdyż może ty wlejesz znowu w serca kibiców Interu troche radości. Poprzednik nas nie rozpieścił. W sumie jakie miał szanse przychodząc po 2010? Chciałbym abyś przeczytał ten list i nie popełnił błędów swojego poprzednika. Naprawdę liczę, że będziesz od Niego lepszy. Nie tylko ja, ale i chyba każdy kto nosi Inter w sercu.
Początek 2011 roku był wręcz astronomiczny dla Interu. To za sprawą Leonardo (nowego trenera Interu). Astronimiczny nie ze wzgledu na formę Interu, a podobieństwo nowej fachury na ławce do Naszego Toruńczyka. Gdybyś ty widział tą jego poważną mądrą postawę w trakcie meczów. Nie pomyślał niestety o oczach w których było widać chaos jak podczas pożaru z sklepie z firanami. A te jego zdolności taktyczne! Już lepszą taktyke miał ten wieśniak co wziął motyke, pomyślał i powiedział : "A ch...! Rzucam sie na Śłońce!" Także proszę Cię, nie przynieś Nam wstydu na ławce trenerskiej.
Pomimo FInansowego Fair Play nasz "Aleksander Wielki" wyprosił o wzmocnienia. Prezes miał zagwozdke, bo obiecał, że nie będzie szastać pieniędzmi. Od tego Finansowego Fair Play to co niektórym z nas strach zagląda w oczy, bo to jakby ktoś ci mówił : "Nie no stary nie przeginaj" a ty tylko moczysz skórke od chleba w przegotowanej wodzie. "Ale o co ci chodzi?" pewnie byś zapytał. "A no musisz w przegotowanej?". Tak właśnie wygląda nasze Finansowe Fair Play. My chcemy piłkarzy dobrych, solidnych (jak chleb) ale też doświadczonych i ogranych (jak ta przegotowana woda). Faktycznie ciemne pieczywo mamy (Muntari) ale strasznie czerstwe jest. Także w tej kwestii zrób coś. Może uracz nas jakąś słodką bułką, chociaż jedną.
Za Twojej kadencji chyba sie Nam szykuje remont generalny w drużynie. W sumie tu musisz poświęcić troche czasu. Oglądnij dwa pierwsze mecze Interu za Twoich rządów to zrozumiesz. W środku grają ludzie dobrze po trzydziestce, którzy powoli wymieniają się numerami do reumatologów i coraz częściej w piątki poklepują kumpli od bingo po plecach, żeby Ci odkrztusili flegme. Jest tam jeden młody, ale on ich nierozumie. Co zagada to mu odpowiadają: "Jak będziesz w Naszym wieku to zrozumiesz".
W pomocy jak to w pomocy. Woła POMOCY! Najbardziej kreatywny piłkarz łamie sie częściej niż strzelba na polowaniu. Ale za to aktywnie uploaduje konto na fejsie i twiterze. No i ma fajną żonke. Chłopak jest dobry, no ale po co Nam on jak gra 10 meczów w sezonie. Na 10 jego podań 8 jest za skomplikowana dla reszty cybuchów. Jest jeszcze włoch z Copacabana. Tylko że ten ma zakaz wychodzenia z środkowego koła boiska. Nie wiem, może jakiś uraz do białej farby z dzieciństwa. Potrzebujemy tam dwóch takich chłopaków z jajami, bo inaczej będzie krucho.
Został mi jeszcze atak. Ten z "22" co za kadencji 2010 doprowadzał obrony rywali do szewskiej pasji dziś potrafi z pasją nie trafiać na pustą bramkę. Zdarzyło mu sie to już chyba 4 razy w tym sezonie. Kiedyś jak nie trafił pytał się sam siebie: "Jak to możliwe?". Dziś zadaje sobie to samo pytanie jak trafi. Kibice go kochają, ale fast foody też, chociaż nie są zdrowe. Z Pazzinim też coś sie stało. Nie wiem czy sie tak ciążą swojej kobiety przejął, ale teraz nawet ze łba nie potrafi strzelić. Mógłbś tu równieżzapewnić nam chociaż jednego pewniaka na 20 bramek w sezonie. już Cie nie prosze o jakieś cuda, ale o coś konkretniejszego.
To chyba tyle ode mnie. Mam nadzieję, że mnie wysłuchasz i jakiś sukces raz jeszcze zagości po Naszej stronie.
Z Poważaniem!
Bodzio
Dodał:
BoDzIo || Data: 04.01.2012 20:21
Zbliżający się okres świąteczny skłania do refleksji:D Dlatego też postanowiłem poświęcić kilka zdań problemowi dość gorąco poruszanemu ostatnimi czasy na stronce. Chodzi mianowicie o osobę Yuto Nagatomo, japońskiego obrońcy/pomocnika Interu, a dokładnie o poziom jego przydatności w naszej drużynie. Jedni widzą w nim absolutnego średniaka, z którego gry jest więcej chaosu niż pożytku, inni zaś śmiało umieszczają go w czołówce lewych obrońców, nie tylko Serie A. Rzadko jaki zawodnik wzbudza, aż tak skrajne opinie.
Na początek może określę swój początkowy stosunek do filigranowego zawodnika rodem z kraju Kwitnącej Wiśni. Gdy pojawił się pomysł wypożyczenia Yuto z Ceseny i gdy doszło do jego realizacji (wszystko bowiem działo się dość szybko) załamywałem ręce i nie dowierzałem. „Czy zawodnicy tego pokroju i w pewnym sensie anonimowi mają decydować o sile drużyny Klubowych Mistrzów Świata?? To jest przecież INTER!!” Pytałem retorycznie. W dodatku stało się to kosztem Davide Santona, który mimo słabej formy i częstych kontuzji nadal pozostawał moją nadzieją na przyszłość. Co ciekawe analogiczna sytuacja miała miejsce przed startem obecnego sezonu tyle że tym razem „bohaterem” był Jonathan. Wracając jednak do tematu skoro transfer Nagatomo stał się faktem to postanowiłem bliżej przyjrzeć się jego osobie. Tak się złożyło że akurat w tamtym czasie odbywał się Puchar Azji i poczynania Japończyków można było śledzić na bieżąco. I tu pierwsze zaskoczenie. „Kurde, ale ten cały Yuto pomyka na tej lewej stronie” – myślałem oglądając jego mecze. Jako że bardzo szybko rozkochuje się w nowych Interistach to również do niego zacząłem pałać coraz większą sympatią myśląc że może nie będzie, aż taki zły.
Minęło już trochę czasu i o Nagatomo mogę wypowiadać się bardziej obiektywnie. Kiedyś nie widziałem dla niego miejsca w Interze, a teraz nie wyobrażam sobie wręcz, by mogło go zabraknąć w czarno-niebieskich barwach. Jest jednym z moich ulubieńców nie tylko ze względu na walory sportowe, ale i może przede wszystkim osobowościowe. Przesympatyczny Japończyk z miejsca znalazł wspólny język ze starszyzną Interu. Niewątpliwie w dużym stopniu dzięki niemu w szatni panuje dobra atmosfera. W Interze nie gra się jednak ze względu na poczucie humoru. Na boisku jednak, Yuto moim zdaniem też potwierdza swoją wartość. Jest przeambitny i pracowity (cecha narodowa). Biega na pełnych obrotach na całej długości boiska. Nie ma dla niego piłek straconych i nie przeszkadzają mu w tym liche warunki fizyczne. Fakt przez swoje zapędy do przodu czasem gubi krycie i ma kłopoty w obronie, ale chociaż nie można mu zarzucić że za wszelką cenę nie stara się tych błędów naprawiać. Dysponuje solidnym uderzeniem z dystansu i nie boji się strzelać. Ma niezły drybling i jest bardzo zwrotny. Oczywiście zdarzają mu się mecze że prezentuje się jak jeździec bez głowy i zdarzać się będą, bo taka jest już piłka. Z pełnym przekonaniem twierdzę jednak że w zdecydowanej większości swoich spotkań Japończyk bardziej zasłużył na pochwałę, niż na naganę. Ostatnie wypowiedzi bohatera mojego bloga pokazują też jak on cieszy się futbolem. Z wielkim przejęciem opowiada o swoich bramkach, asystach, kontaktach z kolegami z zespołu. Widać że żyje każdym swoim występem. Jeżeli komuś tak zależy na grze to jestem pewien że w każdym meczu da z siebie 110%.
Na początku przedstawiłem dwie skrajności z jakimi można spotkać się na stronie w stosunku do Yuto Nagatomo. Ja nie stawiam go jeszcze wśród najlepszych lewych obrońców świata. Osobiście zresztą wolałbym na tej pozycji u nas Zanettiego, a Yuto ustawionego przed nim. Myślę że dało by to nam więcej pożytku. Na pewno jednak też nie można mówić o nim jako o zwykłym średniaku. Starałem się dość wyraźnie wypunktować jego walory, których jest sporo. W sytuacji w jakiej obecnie jest Inter, gdy FFP jest naszą rzeczywistością myślę że nie można lekceważyć takiego zawodnika żyjąc marzeniami o super transferach.
PS: Raz jeszcze życzę Wszystkim Interistom i nie tylko zdrowych, wesołych o pogodnych Świąt Bożego Narodzenia!!!
Dodał:
Alvaro 8 || Data: 24.12.2011 16:26
Przed chwilą zakończył się wygrany przez Inter mecz w Cesenie, po skutecznej główce obrońcy Ranocchi. Był to jedyny celny strzał oddany przeciwko drużynie znajdującej się obecnie na 18 miejscu w tabeli. Nie zobaczyliśmy w tym spokaniu ani jednej składnej akcji, ani jednej dobrej sytuacji wypracowanej z gry. Do żałosnej gry Milito wszyscy zdążyli się przywyczaić, jednakże wirus bezsilności dopadł także Pazziniego, który na boisku sprawia wrażenie dziecka zagubionego we mgle. Wszystkiemu z ławki bocznej przyglądał się wiecznie zadowolony Claudio Ranieri.
Włoski szkoleniowiec usilnie forsuje tradycyjne 4-4-2 z tragicznym duetem Pazzini - Milito, za to wybory personalne dotyczące pomocy to już prawdziwe czary.
Faktem jest, że nie posiadamy ani jednego klasycznego skrzydłowego, którzy w takim ustawieniu są niezbędni. Wizjoner Claudio ustawia zatem na bokach pomocy obrońców (Zanetti, Nagatomo, Faraoni) oraz środkowych pomocników (Poli, Coutinho, Obi, Alvarez). Konsekwencja w wyborach, który z naszych nieskrzydłowych zagra na skrzydle to kolejna zagadka serwowana przez siwowłosego taktyka, bo nie potrafię znaleźć w tych wyborach żadnych konsekwencji. Z Genoą zobaczyliśmy drugi raz w pierwszym składzie Faraoniego oraz Poliego, który tym samym od razu zadebiutował, chociaż mógł wejść conajmniej kilka razy przy znacznie mniejszej presji. Z ławki wszedł Alvarez, który uratował trzy punkty swoją świetną grą.
Dzisiaj wszyscy wybrani przez Claudio 'skrzydłowi' z poprzedniego meczu nie pojawili się na boisku nawet na sekundę, tym razem w pierwszym składzie wybiegł przypatrujący się poprzedniemu spotkaniu z trybun Coutinho, który zaliczył tym samym w ostatnich trzech meczach prawdziwy roller-coaster (pierwszy skład -> trybuny -> pierwszy skład) oraz Javier Zanetti. W przerwie zobaczyliśmy Obiego, z ktorego skrzydlowy jest taki jak z Ranocchi.
Konsekwencja wyborów Ranieriego jest wręcz porażająca. Albo trzyma bez przerwy fatalny duet napastników albo ciągle kompletnie miesza ustawieniem pomocy. Według mnie takie losowanie nie może przynieść nic dobrego, co widać po fatalnej postawie dzisiejszego Interu.
Dodał:
andyvdm || Data: 18.12.2011 17:20
Pamietam ten mecz doskonale...30.01.2011 Inter - Palermo. Przy stanie 0:2 na boisku pojawia się debiutujący Giampaolo Pazzini... Po 45 minutach San Siro zakochuje się w "Szaleńcu". Inter niczym wampir pozyskuje nową, świeżą, a przede wszystkim włoską krew. Kolejne mecze pokazują, że ta krew przyjęła sie znakomicie...
Giampaolo to zawodnik nietuzinkowy. Bez fajerwerków technicznych, bez nieproduktywnych zwodów, jednak poruszający się po boisku z wielką gracją, zawodnik kapitalnie grający bez piłki, odegranie z pierwszej piłki do partnera jest na najwyższym poziomie. Piłkarz o nieprawdopodobnym wyskoku dosiężnym, pozwalającym wygrywać mu pojedynki główkowe z dużo wyższymi przeciwnikami. Gra bardzo sprytnie, przetrzymanie w ataku odgrywa kluczową rolą w konstruowaniu akcji. Pazzo to typowy włoski snajper, który potrzebuje dobrego podania i odrobiny miejsca...wykona swoje zadanie bezbłędnie, W tym sezonie strzelił jedynie 2 bramki w Serie A i 2 w Lidze Mistrzów jednak drużyna nie ułatwia mu tego. Inter gra bardzo chaotycznie, bez pomysłu, sytuacje bramkowe mozna liczyc na palcach jednej reki. Wg mnie do pokazania pełnych możliwości tego zawodnika potrzebny jest jeden transfer...Antonio Cassano. Razem w Sampdorii grali wspaniale, walczyli o LM, Cassano dośrodkowywał , Pazzini strzełał, w dużej cześci robił to głową. Uczynili coś jeszcze niezwykle wielkiego...zdobyli dla Interu scudetto
P.S. Jak to mawiał T. Lipiński podczas Derby d' Italia " Niesamowity jest ten Giampaolo Pazzini" :)
Dodał:
rem999 || Data: 18.12.2011 02:20
Pewnie wielu z Was zastanawia się , dlaczego Diego Milito w słabej formie , ciągle zajmuje miejsce w pierwszym składzie na rzecz Castaignosa ciągle siedzącego na ławce bądź na trybunach.
Otóż pewnie wiecie co potrafi zrobić Diego będący w formie - pięknie asystuje , strzela , drybluje. Ale bez formy jest to wrak człowieka - nie wykorzystuje 100% sytuacji. Claudio Ranieri marzy o napastniku ,który potrafi strzelać gole z niczego , a przynajmniej wykorzystywać idealne sytuacje. Trener pragnie ,żeby Principe znów był w formie ,żeby znów stał się postrachem bramkarzy serie A. On dobrze wie ,że jest nadzieja na odzyskanie formy "strzelca 2 bramek w finale ligi mistrzów" , dlatego pozwala mu grać w pierwszym , ufa mu... Ale czy nasz wielki mistrz jest jeszcze godzien zaufania ? Moim zdaniem jest , gdyż tacy piłkarze jak on , prędzej czy później muszą wrócić do formy i cieszyć nas swoją piękną grą....
Na zakończenie pragnę dodać ,że powoli widzę w Naszej drużynie to co widziałem w 2010 roku - widzę chęć do gry , i radość z gry. Tak więc jestesmy na dobrym tropie.
Po tym, jak afera Calciopoli ujrzała światło dzienne, jak posypały się głowy, a kluby podostawały szeregi kar, mówiło się o jednym: kto najwięcej na aferze zyskał i kto najwięcej stracił. Oczywiście, odpowiedź jest jedna: Najwięcej zyskał Inter, stracił – Juventus. Czyżby?
Przez ostatnie kilka lat również należałem do osób, które tak twierdzą. Przecież Juve spadło do niższej ligi, potraciło najlepszych zawodników, których było zmuszone sprzedać za grosze do takich zespołów jak chociażby Inter. Pozostali najwierniejsi (czyniąc Serie B najlepszą drugą ligą świata – z największą ilością mistrzów i wicemistrzów świata), którym należy się ogromny szacunek, choć reszcie też nie ma się co dziwić. Pomijając kwestie finansowe, sportowe i jakiekolwiek inne, dwa z trzech największych włoskich klubów straciły w oczach wielu renomę. Po prostu przestały być wiarygodne. Zapowiadały się suche lata dla Milanu i Juventusu (bo głównie o nich mowa, kwestię Lazio i Fiorentiny pomijam), a co za tym idzie – dla włoskiej piłki. Sytuację tę wykorzystał Inter – „podebrał” Juventusowi Zlatana i Vieirę i w obliczu braku konkurencji nic nie wskazywało na to, że ktoś może mu teraz zagrozić. I rzeczywiście tak było, choć parokrotnie próbowała Roma. Jednak czy to Inter prawdziwie zyskał na tej aferze?
5 Lat po ujawnieniu faktu sprzedawania meczów, po 5 latach dominacji Interu we Włoszech, zakończonych również zwycięstwem w rozgrywkach europejskich (bo wraz ze zwycięstwem w LM ta dominacja się skończyła), Inter stoi na skraju przepaści. Z dawnego mistrza nie pozostał nawet cień, choć niektóre nazwiska dalej figurują na liście zawodników. A nie powinny... A Milan i Juve? Dali sobie „luz”, postanowili zmienić wszystko lub prawie wszystko (co w większym stopniu robią Zebry, np. nie podpisując nowej umowy ze swoim il Capitano – ten ruch, choć trochę przykry i może nie do końca sprawiedliwy, pokazuje jak bardzo chcą się wyrwać z przeszłości, a skupić się na przyszłości) i spokojnie, pomału odbudowywać drużynę. Na ich szczęście okres „budowania” mocnej ekipy zbiegł się w czasie z okresem rozluźnienia w Interze po wygraniu wszystkiego, co możliwe. Inter nadal myśli, że Scudetto należy mu się ustawowo, i że niepotrzebne jest „wietrzenie składu”. W ten oto sposób na dzień dzisiejszy Milan ma chyba najlepszy obecnie atak na świecie (moim zdaniem), bo każdy się zgodzi, że Zlatan, Robinho, Cassano (niestety pauzuje) i Pato tworzą kompletnie szalony zestaw genialnych techników. Do tego dochodzi zawsze niebezpieczny Inzaghi, który może zagrać 10 minut i zdobyć 2 bramki. Z kolei lista zawodników ofensywnych Juventusu jest tak szeroka, że spokojnie możnaby nimi obsadzić 5 drużyn i każda miałaby całkiem przyzwoity atak.
Jesteśmy w dołku i trzeba powiedzieć to głośno, wyraźnie i bez owijania w bawełnę. Dlaczego więc zarząd nie mógłby poświęcić tych paru lat (jak zrobiły to dwa inne włoskie giganty), aby zacząć budować drużynę od nowa. Pomijając kwestie samego zarządu, któremu również przydałoby się odświeżenie krwi. Jeśli już inwestujemy w takich zawodników jak Coutinho, Alvarez, Castaignos, Jonathan, Nagatomo i jeszcze paru innych – dajmy im pograć. Szczególnie ten apel tyczy się osób Rickiy’ego i Luca, którzy dostają – moim skromnym zdaniem – za mało szans. Luc niedawno został bohaterem meczu, wychwalali go wszyscy pod niebiosa i co? I dalej grzeje ławę. Ile razy oglądam grę Alvareza, podoba mi się niemiłosiernie. Ten chłopak ma w sobie coś, że mimo pewnych braków, urzeka mnie swoją grą.
Wiem, że niemożliwe (i niewskazane) jest wymienienie całego składu i granie dziećmi. Ale niech zawodnicy tacy, jak Cambiasso, Milito, czy Maicon już czują oddech młodych na plecach. Wg mnie Jonathan to zawodnik uderzająco podobny sposobem gry do Maicona. Widziałem z jego udziałem tylko jeden mecz i nie mogłem oderwać od niego oczu. Gość jest niesamowity – nie gra. Przypomnijmy, że Maicon też nie przychodził do nas jako gwiazda. Czemu więc nie wypromować następnego najlepszego prawego obrońcy świata? Cuchu ostatnio obniżył loty, choć jest jednym z lepszych strzelców drużyny w tym sezonie. Ale musi wiedzieć, że jest ktoś, kto tylko czeka, żeby wskoczyć na jego miejsce. Mam nadzieję, że tym kimś będzie Poli, i że na to miejsce wskoczy. Choćby na chwilę, żeby pokazać Estebanowi, że trzeba się przyłożyć, a nie zajmować się mówieniem „musimy być spokojni”. Kwestia ataku jest chyba najczęściej omawiana przez kibiców i nie ma się co dziwić. Statystyki mówią same za siebie. Chciałbym, aby Luc dostawał więcej szans, nawet po 15 minut w każdym meczu, ale żeby wchodził. Nie chciałem obecności Zarate w Interze – myliłem się (fakt, opierałem się na wartości „papierkowej” zawodników: mamy Forlana, Milito, Pazziniego, młodego Luca, kupiliśmy Alvareza, po co nam kolejny „skrzydłowonapastnik”?). Czekam z niecierpliwością na powrót Diego (zarówno powrót do zdrowia Diego F.,jak i powrót do formy Diego M.) i Sneijdera, bo z nimi obraz naszej gry może się diametralnie zmienić.
Ale odbiegłem trochę od tematu, tak więc wracam: Jest źle, pozwólmy więc, w granicach rozsądku, ogrywać się młodzieży w meczach na najwyższym poziomie. Nie podejmowałbym jeszcze tak drastycznych środków jak Juventus i zostawiłbym Zanettiego w składzie na przyszły sezon, jednak z kilkoma zawodnikami już bym się pożegnał. Na czele tej listy są oczywiście Muntari i Chivu. Niewdzięczna jest sytuacja Julio Cesara, który wydaje się czuć w Interze bardzo dobrze, da się wyczuć jego więź z klubem, jednak jego niezagrożona pozycja też mu nie pomaga. Viviano to świetna inwestycja i od bardzo dawna (kiedy ten miał ok. 23-24 lat) chciałem go w kadrze Interu jako następcę Toldo – mojego idola. Więc chyba odłożylbym na bok sentymenty i kazał Julione szukać nowego klubu, co raczej nie trwałoby długo, podobnie postąpiłbym w przypadku Dekiego. Facet jest waleczny, ale to już niestety nie te lata. Ostatnią szansę dałbym Cambiasso (z zaznaczeniem, że młodzież czeka na jego miejsce), który jeszcze niedawno przez 90% kibiców typowany był na następnego kapitana, a teraz większość chce się go pozbyć. No i ten atak... Zostawić Milito, czy nie zostawić Milito? Nie dać szansy człowiekowi, który wygrał nam LM, Scudetto i Coppa Italia, czy dać szansę człowiekowi, który marnuje setkę za setką? Ten chłop w formie potrafi czynić cuda. Tylko musi wiedzieć, że jest kimś ważnym w zespole, że jest zawodnikiem podstawowym. Przy takiej konkurencji (przynajmniej sądząc po nazwiskach), jest to trudne w jego formie. Ostatecznie poczekajmy na powrót Wesa, dzięki któremu może Książę się obudzi :)
Zmierzając do zakończenia: Moim zdaniem w przyszłym sezonie tacy zawodnicy jak Jonathan, Alvarez, Poli, Castaignos i Coutinho powinni być, jeśli nie podstawowymi graczami, to przynajmniej „ważnymi zawodnikami pierwszego zespołu”, mówiąc językiem FM. Wiedzieć, że mogą liczyć na regularną grę. Czasem przez całe 90 minut, czasem nie, ale regularnie. Pomoże to i starszym w odbudowaniu formy, i poprawi poziom sportowy całej drużyny. Jeśli w przyszłym roku będziemy potrafili się odbudować, będę mógł powiedzieć, że jednak Calciopoli nie zabiła mentalności Interu. Mam nadzieję...
Dodał:
pingfin || Data: 10.12.2011 20:15
Fazę grupową LM sezonu 2011/2012 mamy już prawie 24 godziny za sobą . Inter Mediolan po dwóch zwycięstwach z Lille i jednym zwycięstwie z CSKA Moskwa oraz remisie z Trabzonsporem i porażkach z CSKA i Trabzonsporem , awansował z pierwszego miejsca w grupie do dalszej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów . Naszymi potencjalnymi rywalami są : Bayer Leverkusen , Olympique Marsylia , Olympique Lyon ,Zenit St.Petersburg oraz FC Bazylea . A oto krótkie sylwetki naszych potencjalnych rywali
1.Bayer Leverkusen - niemiecka utalentowana drużyna która po długiej prawie siedmioletniej nieobecności w LM wróciła , na europejskie salony w sezonie 2011/2012 , niemiecki team pomimo kłopotów na początku , zdołała awansować z drugiego miejsca w grupie . Bayern Leverkusen z Interem zmierzył się dwa razy i to w fazie grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2002/2003 , w obu tych starciach zarówno w Mediolanie i Leverkusen lepsza okazała się drużyna z Mediolanu wygrywając 3:2 we Włoszech i 2:0 w Niemczech .
2.Olympique Marsylia - pomimo dobrej gry Marsylczyków dopiero w ostatnim meczu z Borussią w końcówce wywalczył awans do dalszych gier elitarnego turnieju jakim jest Liga Mistrzów . Marsylia to także stary "znajomy " rywal Interu , po beznadziejnym sezonie Ligi Mistrzów w wykonaniu Interu w sezonie 2003/2004 , Inter grał w Pucharze Uefa po zwycięstwie z Benficą Lizbona w IV rundzie Pucharu Uefa , w ćwierćfinale jego rywalem była właśnie Marsylią po porażkach 1:0 na Stade Velodrome i 1:0 na San Siro , Inter pożegnał się z awansem do półfinału .
3.Olympique Lyon - podobnie jak Marsylia , w obecnym sezonie Ligi Mistrzów nie zachwycała i dopiero wysokie zwycięstwo 7:1 z na Dynamem Zagrzeb dało awans francuskiej drużynie . Inter z Lyonem mierzył się w sezonie 2002/2003 w LM , Inter na San Siro mecz przegrał 1:2 , a na Stade Gerland po ciężkim boju Nerazzuri wywalczyli remis 3:3 , pomimo porażki 1:2 Inter wywalczył awans do dalszej fazy gier LM , a Lyon musiał zadowolić się grą w Pucharze Uefa . Inter to nie jedyna włoska drużyna z którą mierzył się Lyon w europejskich pucharach , w sezonie 2006/2007 po remisie 0:0 na Stadio Olimpico w Rzymie i porażce 2:0 na Stade Gerland ,Lyon musiał uznać wyższość AS Romy
4.Zenit St. Petersburg - to silna rosyjska drużyna która sprawiła sensację m.in eliminując FC .Porto z LM . Z Interem do tej pory Zenit jeszcze się nie mierzył
5.FC Bazylea - szwajcarski team ze stadionu świętego Jakuba , podobnie jak Bayer Leverkusen rozłąka z LM trwała około 7 lat . Bazylea jest bezapelacyjnie sprawcą największej sensacji w LM , Bazylea po dobrym meczu wyeliminowała potęgę angielskiej piłki Manchester United . Bazylea nie mierzyła się do tej pory z Interem . Bazylea była w sezonie 2006/2007 w Pucharze Uefa była rywalem krakowskiej Wisły , Wiślacy wygrali mecz 3:1
W formie wstępu: przyszły zimowe wieczory, wiec postanowiłem sobie znaleźć jakieś zajecie. Tak wiec postanowiłem potłumaczyć ciekawe informacje, wywiady, które mogą co niektórych zaciekawić, jeśli komuś sie bedzie nie podobało nie musi czytać - sprawa prosta.
W woli przypomnienia skrót meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=lhAyqJzab5I
-----
Luc Castaignos po meczu z Sieną
„Jestem na księżycu, nie zamierzam się stąd ruszać”
Holenderski napastnik jest w siódmym niebie po meczu z Sieną
„To niemożliwe abym opuścił zespól w styczniu. Jestem jak Trezequet? Udowodnię ze Ranieri ma racje”
Appiano Gentile - The Facciotti. The Facciotti to ktoś przypominający Lupin III(postać z kreskówki) a Justin Timberlake
„Nie wiem nic o tej postaci z kreskówki, ale sprawdzę to, natomiast jest cos podobnego miedzy mną a Jastinem, kiedy byłem mały wszyscy mówili ze bardzo go przypominam. Jego muzyka jest również dobra miedzy innymi…"
Castaignos, ty również pokazałeś nam próbkę swojej muzyki... (W Sienie)
"Czytałem, że Moratti chciał przytulić TV, kiedy strzeliłem bramkę. Ta widok musiał być bezcenny a ale i zabawny. Czy ten gol zmieni moje życie? Nie, ale może zmienić w tym sezonie Inter: dał nam trzy punkty oraz ponownie napełnił nas wiarą."
W Sienie, powiedziałeś, że „od razu zadzwonię do mojej mamy.” Co powiedziała?
"Prawie płakała z radości, była bardziej podekscytowana niż ja, o wiele więcej niż ja. Wtedy przypomniałem sobie coś bardzo prostego: "Luc, teraz musisz kontynuować to co robisz. Nie możesz zwolnić tępa” . Dostałem również wiele przyjemnych smsów dotyczącej tej bramki. Ale bezkonkurencyjnie: najpiękniejszym momentem był głos mojej mamy w słuchawce."
Jesteś szybki, wiesz jak strzelać bramki i możesz grać szeroko, ale przede wszystkim jesteś środkowym napastnikiem. Ranieri powiedział, że masz pewne podobieństwa do Trezequet…
(Zawstydzony) "Dziękuje mu za to i chce udowodnić, że się nie myli strzelając wiele bramek, tak jak David to robił oraz zwyciężając tak jak on."
Czy wiesz ze w styczniu możesz zostać wypożyczony do innej włoskiej drużyny lub za granice?
"Wykluczone, to absolutnie niemożliwe. Czuje się tu świetnie, przybyłem do Włoch aby grać w najsilniejszej drużynie na świecie, wiec nie zamierzam odchodzić. Poza tym nawet nie znam tych drużyn. Tutaj grając młody piłkarz może się nauczyć wszystkiego, po za tym trenuje z wielkimi mistrzami którzy są moimi przyjaciółmi.”
W skrócie: być w Interze to tak jakby przebywać na księżycu?
"Dokładnie, to tak jakbyś postawił swoje stopy na Księżycu, a ja ten Księżyc nie chce opuszczać”
Wiec w tej galaktyce, jakie są twoje zainteresowania? Muzyka, książki, filmy, dziewczyny…?
"Moja ulubiona liczba to 30, kolor pomarańczowy, film „ Scarface”, muzyka R&B i rap. Uwielbiam pierogi. Czy mam już kogoś? Nie, zwariowałem na punkcie piłki nożnej."
Kim są nauczyciele wśród kolegów z drużyny?
"Nauczyłem się wiele od Sneijdera i Milito. Wes dał mi wiele rad, aby zrozumieć różnicę między futbolem w Holandii a Włoszech. Milito nauczył mnie, jak poruszać się w ataku aby dobrze włączać się do akcji ze względu jej tempo. Korzystam też z rad Pazziniego i Zarate, gdyż obaj to doświadczeni zawodnicy"
Mówisz po angielsku, francusku, trochę po niemiecku i oczywiście po holendersku. Jak radzisz sobie z włoskim?
"Mam podręcznik z gramatyką w domu. Uczę się i powtarzam słowa z moim sąsiadem. Po angielsku rozmawiam z Obi. Coutinho? Po włosku z nim... To jest to, moim prawdziwym nauczycielem jest Coutinho". (Śmiech)
Kto jest najbardziej zwariowanym zawodnikiem?
"Viviano, to prawdziwy żartowniś, potrafi sypać żartami co 5 minut."
Po bramce w Sienie, Castaignos masz prawo czuć sie gwiazdą?
"Nie, jestem młodym graczem który zna swoje możliwości ale musi być cierpliwy. Każdy zawsze chce grac ale dla piłkarzy którzy maja 19 lat, czekanie na swoja szanse to cos normalnego, zawsze trzeba być gotów."
W PlayStation, jaka drużynę wybierasz?
"Przeważnie Inter"
Wychodzisz w podstawowej 11?
"Oczywiście, zawsze tam gram (Śmiech)"
W Sienie po golu, uniosłeś ramiona ku górze i spojrzałeś w niebo.
"Jestem bardzo religijny, dziękowałem Bogu. Przed każdą grą robie znak krzyża, nigdy nie opuszczam mszy św., oraz często się modlę."
Bez obrazy: Modlisz się o Scudetto?
"Trzeba powiedzieć ze zaczynając od meczu z Udinese, każdy mecz będzie jak finał. Wzbicie się na szczyt nie jest nieosiągalne, ale musimy zrobić dwie rzeczy: nadal wierzyc i wygrywać."
Najpiękniejszy sen?
"Mam tylko jeden: mieć znaczek Scudeto na koszulkach w przyszłym sezonie."
Źródło: La Gazzetta dello Sport
Dodał:
viking || Data: 06.12.2011 19:33
Od niedowierzania, poprzez ironiczny śmiech aż do nieopanowanej rozpaczy - tak odbierać można kolejne nazwiska łączone przez media z drużyną lepszej połowy Mediolanu. Milion myśli przychodzi na myśl w związku z coraz to nowszymi wymysłami - no właśnie, prasy czy zarządu Interu? Czy to my upadliśmy tak nisko, czy to już nawet żurnaliści otwarcie przyznają w ten sposób, gdzie znajduje się w tym momencie Inter Mediolan.
Carlos Tevez, Antonio Cassano czy chociażby Ricardo Montolivo. Takie nazwiska zwykło się łączyć z naszym klubem jeszcze przed kilkoma miesiącami. Dziś Marco Branca i spółka nie są w stanie zainteresować się żadnym z graczy, których klasa pozwalałaby walczyć o najwyższe cele chociażby na krajowym podwórku, a i sami gracze nie są zainteresowani grą dla klubu, który nie jest w stanie zaoferować im awansu pod względem sportowym, ani także zapewnić sowitego wynagrodzenia, na które bądź co bądź zasługują. Zanosi się na to, że największe wzmocnienia jakie nas czekają w najbliższym czasie to odejście rumuńskiego człowieka w czapce i powrót z wypożyczenia macedońskiego wirtuoza. Przed paroma miesiącami bawiło nas zainteresowanie Robertem Lewandowskim. Dziś potencjalnych kandydatów do przywdziania czarnoniebieskiego trykotu podziwiać możemy tylko na YouTube, bowiem na żywo widzieli ich chyba tylko rodzice i pierwszy trener.
Do czego to zmierza? Czy to my upadliśmy tak nisko w zaledwie kilkanaście miesięcy, czy to media najzwyczajniej w świecie robią sobie z nas jaja? No cóż, ja wolę myśleć, że to zasłona dymna, a zarząd z naszymi ulubieńcami w postaci Marco Branci i bogiem wszystkich bogów, który nie potrafi ogarnąć jaki mamy dzień tygodnia - Ernesto Paolillo na czele szykuje prawdziwą, transferową bombę.
PS. Krótko bo krótko, ale nie chce się o tym nawet myśleć, a i wypowiadać się ciężko.
Dodał:
Jedrula || Data: 02.12.2011 03:54