Kto zyskał, a kto stracił na Calciopoli?
Po tym, jak afera Calciopoli ujrzała światło dzienne, jak posypały się głowy, a kluby podostawały szeregi kar, mówiło się o jednym: kto najwięcej na aferze zyskał i kto najwięcej stracił. Oczywiście, odpowiedź jest jedna: Najwięcej zyskał Inter, stracił – Juventus. Czyżby?
Przez ostatnie kilka lat również należałem do osób, które tak twierdzą. Przecież Juve spadło do niższej ligi, potraciło najlepszych zawodników, których było zmuszone sprzedać za grosze do takich zespołów jak chociażby Inter. Pozostali najwierniejsi (czyniąc Serie B najlepszą drugą ligą świata – z największą ilością mistrzów i wicemistrzów świata), którym należy się ogromny szacunek, choć reszcie też nie ma się co dziwić. Pomijając kwestie finansowe, sportowe i jakiekolwiek inne, dwa z trzech największych włoskich klubów straciły w oczach wielu renomę. Po prostu przestały być wiarygodne. Zapowiadały się suche lata dla Milanu i Juventusu (bo głównie o nich mowa, kwestię Lazio i Fiorentiny pomijam), a co za tym idzie – dla włoskiej piłki. Sytuację tę wykorzystał Inter – „podebrał” Juventusowi Zlatana i Vieirę i w obliczu braku konkurencji nic nie wskazywało na to, że ktoś może mu teraz zagrozić. I rzeczywiście tak było, choć parokrotnie próbowała Roma. Jednak czy to Inter prawdziwie zyskał na tej aferze?
5 Lat po ujawnieniu faktu sprzedawania meczów, po 5 latach dominacji Interu we Włoszech, zakończonych również zwycięstwem w rozgrywkach europejskich (bo wraz ze zwycięstwem w LM ta dominacja się skończyła), Inter stoi na skraju przepaści. Z dawnego mistrza nie pozostał nawet cień, choć niektóre nazwiska dalej figurują na liście zawodników. A nie powinny... A Milan i Juve? Dali sobie „luz”, postanowili zmienić wszystko lub prawie wszystko (co w większym stopniu robią Zebry, np. nie podpisując nowej umowy ze swoim il Capitano – ten ruch, choć trochę przykry i może nie do końca sprawiedliwy, pokazuje jak bardzo chcą się wyrwać z przeszłości, a skupić się na przyszłości) i spokojnie, pomału odbudowywać drużynę. Na ich szczęście okres „budowania” mocnej ekipy zbiegł się w czasie z okresem rozluźnienia w Interze po wygraniu wszystkiego, co możliwe. Inter nadal myśli, że Scudetto należy mu się ustawowo, i że niepotrzebne jest „wietrzenie składu”. W ten oto sposób na dzień dzisiejszy Milan ma chyba najlepszy obecnie atak na świecie (moim zdaniem), bo każdy się zgodzi, że Zlatan, Robinho, Cassano (niestety pauzuje) i Pato tworzą kompletnie szalony zestaw genialnych techników. Do tego dochodzi zawsze niebezpieczny Inzaghi, który może zagrać 10 minut i zdobyć 2 bramki. Z kolei lista zawodników ofensywnych Juventusu jest tak szeroka, że spokojnie możnaby nimi obsadzić 5 drużyn i każda miałaby całkiem przyzwoity atak.
Jesteśmy w dołku i trzeba powiedzieć to głośno, wyraźnie i bez owijania w bawełnę. Dlaczego więc zarząd nie mógłby poświęcić tych paru lat (jak zrobiły to dwa inne włoskie giganty), aby zacząć budować drużynę od nowa. Pomijając kwestie samego zarządu, któremu również przydałoby się odświeżenie krwi. Jeśli już inwestujemy w takich zawodników jak Coutinho, Alvarez, Castaignos, Jonathan, Nagatomo i jeszcze paru innych – dajmy im pograć. Szczególnie ten apel tyczy się osób Rickiy’ego i Luca, którzy dostają – moim skromnym zdaniem – za mało szans. Luc niedawno został bohaterem meczu, wychwalali go wszyscy pod niebiosa i co? I dalej grzeje ławę. Ile razy oglądam grę Alvareza, podoba mi się niemiłosiernie. Ten chłopak ma w sobie coś, że mimo pewnych braków, urzeka mnie swoją grą.
Wiem, że niemożliwe (i niewskazane) jest wymienienie całego składu i granie dziećmi. Ale niech zawodnicy tacy, jak Cambiasso, Milito, czy Maicon już czują oddech młodych na plecach. Wg mnie Jonathan to zawodnik uderzająco podobny sposobem gry do Maicona. Widziałem z jego udziałem tylko jeden mecz i nie mogłem oderwać od niego oczu. Gość jest niesamowity – nie gra. Przypomnijmy, że Maicon też nie przychodził do nas jako gwiazda. Czemu więc nie wypromować następnego najlepszego prawego obrońcy świata? Cuchu ostatnio obniżył loty, choć jest jednym z lepszych strzelców drużyny w tym sezonie. Ale musi wiedzieć, że jest ktoś, kto tylko czeka, żeby wskoczyć na jego miejsce. Mam nadzieję, że tym kimś będzie Poli, i że na to miejsce wskoczy. Choćby na chwilę, żeby pokazać Estebanowi, że trzeba się przyłożyć, a nie zajmować się mówieniem „musimy być spokojni”. Kwestia ataku jest chyba najczęściej omawiana przez kibiców i nie ma się co dziwić. Statystyki mówią same za siebie. Chciałbym, aby Luc dostawał więcej szans, nawet po 15 minut w każdym meczu, ale żeby wchodził. Nie chciałem obecności Zarate w Interze – myliłem się (fakt, opierałem się na wartości „papierkowej” zawodników: mamy Forlana, Milito, Pazziniego, młodego Luca, kupiliśmy Alvareza, po co nam kolejny „skrzydłowonapastnik”?). Czekam z niecierpliwością na powrót Diego (zarówno powrót do zdrowia Diego F.,jak i powrót do formy Diego M.) i Sneijdera, bo z nimi obraz naszej gry może się diametralnie zmienić.
Ale odbiegłem trochę od tematu, tak więc wracam: Jest źle, pozwólmy więc, w granicach rozsądku, ogrywać się młodzieży w meczach na najwyższym poziomie. Nie podejmowałbym jeszcze tak drastycznych środków jak Juventus i zostawiłbym Zanettiego w składzie na przyszły sezon, jednak z kilkoma zawodnikami już bym się pożegnał. Na czele tej listy są oczywiście Muntari i Chivu. Niewdzięczna jest sytuacja Julio Cesara, który wydaje się czuć w Interze bardzo dobrze, da się wyczuć jego więź z klubem, jednak jego niezagrożona pozycja też mu nie pomaga. Viviano to świetna inwestycja i od bardzo dawna (kiedy ten miał ok. 23-24 lat) chciałem go w kadrze Interu jako następcę Toldo – mojego idola. Więc chyba odłożylbym na bok sentymenty i kazał Julione szukać nowego klubu, co raczej nie trwałoby długo, podobnie postąpiłbym w przypadku Dekiego. Facet jest waleczny, ale to już niestety nie te lata. Ostatnią szansę dałbym Cambiasso (z zaznaczeniem, że młodzież czeka na jego miejsce), który jeszcze niedawno przez 90% kibiców typowany był na następnego kapitana, a teraz większość chce się go pozbyć. No i ten atak... Zostawić Milito, czy nie zostawić Milito? Nie dać szansy człowiekowi, który wygrał nam LM, Scudetto i Coppa Italia, czy dać szansę człowiekowi, który marnuje setkę za setką? Ten chłop w formie potrafi czynić cuda. Tylko musi wiedzieć, że jest kimś ważnym w zespole, że jest zawodnikiem podstawowym. Przy takiej konkurencji (przynajmniej sądząc po nazwiskach), jest to trudne w jego formie. Ostatecznie poczekajmy na powrót Wesa, dzięki któremu może Książę się obudzi :)
Zmierzając do zakończenia: Moim zdaniem w przyszłym sezonie tacy zawodnicy jak Jonathan, Alvarez, Poli, Castaignos i Coutinho powinni być, jeśli nie podstawowymi graczami, to przynajmniej „ważnymi zawodnikami pierwszego zespołu”, mówiąc językiem FM. Wiedzieć, że mogą liczyć na regularną grę. Czasem przez całe 90 minut, czasem nie, ale regularnie. Pomoże to i starszym w odbudowaniu formy, i poprawi poziom sportowy całej drużyny. Jeśli w przyszłym roku będziemy potrafili się odbudować, będę mógł powiedzieć, że jednak Calciopoli nie zabiła mentalności Interu. Mam nadzieję...
Dodał:
pingfin || Data: 10.12.2011 20:15
Komentarzy: 10
Druga rzecz: najpierw była pochwała młodości i wymiany pokoleń w klubie, stwierdzenie brzmiące niestety jakby "Zanettii.. no może zostać", a potem atutem Milanu jest Pippo z 38 latami na karku.
Ale nie zrażaj się, nie myli się ten, kto nic nie robi.