Konserwatyzm górą? Moje opinie o mercato
Walka o mistrzostwo kraju rozpoczyna się już w mercato. Szkoda, że w tym roku właściciele Interu tego nie dostrzegli.
Działaczom Nerazzurri in plus zaliczyć można: utrzymanie Maicona w klubie, pozyskanie perspektywicznego Coutinho i doświadczonego Luki Castelazziego, zaś Andrea Ranocchia zawodnikiem Interu stanie się w przyszłym sezonie. Simone Benedetti i Marco Faraoni to również inwestycje dobrze rokujące na przyszłość. Decyzje te nie odwiodą mnie jednak od wystawienia przeciętnej oceny za tegoroczne mercato, tym bardziej, że w zasadniczej jego części po naszej stronie dominowały już tylko sprzedaże.
Sprzedaż Mario Balotelliego wzbudziła liczne kontrowersje, dzieląc zwolenników i przeciwników tego manewru na dwa, mniej więcej, równe obozy. Za pokładane w nim zaufanie młody zawodnik odwdzięczył się Roberto Manciniemu, strzelając gola już w pierwszym spotkaniu. W tym samym meczu złapał jednak
kontuzję eliminującą go z ważnego meczu z Liverpoolem. Ponadto angielskie media już zaczęły relacjonować przygody niesfornego Włocha w Manchesterze- zobacz
tu. Sprzedaż Nicolasa Burdisso do Romy zaangażował właściwie sam Argentyńczyk, jasno dając do zrozumienia włodarzom Interu, że nie widzi się w tym zespole, a jego serce pozostało w Rzymie. Transakcja wydawała się więc nieunikniona, mimo, iż Rafael Benitez deklarował, że widzi go w swym składzie. Niepokoi mnie forma zapłaty- rozkładana w trzyletnich ratach, zamiast pełnej gotówki i fakt, że w przyszłości może wytworzyć się swoisty "casus Burdisso" polegający na tym, że wypożyczony zawodnik po okresie dobrej gry zapragnie pozostać w tym klubie, mimo, iż oficjalnie jest naszym zawodnikiem. Szkoda, że drogą Burdisso nie podążyli inni zawodnicy, mający, w przeciwieństwie do niego, niewielką szansę na w miarę regularną grę. Spośród grupki zawodników, popularnie nazwanej "szrotem" Inter opuścił jedynie Nwaneri Obinna.
Za najpoważniejsze błędy działaczy Interu, w mojej opinii, uważać należy przede wszystkim:
1) Niezakupienie dojrzałego, ogranego zawodnika na pozycję ofensywnego pomocnika jako zmiennika/partnera dla Wesleya Sneijdera, gotowego grać od zaraz w przeciwieństwie do Coutinho, którego należy bardziej traktować jako inwestycję w przyszłość i nie należy obarczać nadmierną presją, tymbardzej, że na dłuższą grę jest on po prostu kondycyjnie nieprzygotowany
2) Nieuzupełnienie linii obrony o kolejnego zawodnika, gdyż w przypadku odpadnięcia któregoś z podstawowych graczy pozostają niepewni Materazzi i Cordoba, plus kontuzjogenny Santon. Burdisso, który mógłby być dobrym zmiennikiem już nie ma. Wielką nadzieją jawić się zaś może Biraghi
3) Doprowadzenie do podwyższenia sie średniej wiekowej w zespole, niebezpiecznie oscylującej wokół 30-u lat. Spośród zawodników regularnego składu średnią (na razie) obniżają Maicon (29), Eto'o (29), Sneijder (26) i Pandev (27), spośród "młodych wilków" szansę na wejście do 11-tki mają Santon (19) i Mariga (22). Średniej raczej nie obniża ławka rezerwowych. Dramatu a'la Milan z lat ubiegłych na razie nie ma, ale warto tę kwestię mieć na uwadzę
4) Brak porozumienia na linii Branca- Benitez. W pierwszym roku urzędowania w Interze Jose Mourinho otrzymał dokładnie takich piłkarzy jakich chciał, jak się to z poniektórymi zakończyło- pamiętamy. Podobnie było w roku następnym. W obecnym mercato Inter nie sfinalizował transferów Mascherano i Kuyta, o którch podobno zabiegał Benitez. Nie zrobiono zatem nic w kierunku choćby minimalnego wsparcia Beniteza dla rozwoju jego wizji Interu. Wszyscy musimy zrozumieć, że Benitez to Benitez, a nie Mourinho-bis i jak każdy zawodowy trener na świecie chciałby mieć "swoich" zawodników, pasujących do jego sposobu gry. Kopiowanie Mourinho Beniteza absolutnie nie interesuje, to zbyt duży profesjonalista...
5) Niezałatwienie kwestii t.z.w "szrotu"- sprzedaż lub oddanie do wypożyczenia sporej liczby zawodników bez szans na regularną grę i zarabiających pieniądze nieproporcjonalnie duże w stosunku do ich realnych zasług w klubie (patrz: Amantino Mancini)
Na tle Milanu z pozyskanymi Zlatanem, Robinho i Kevinem Princem Boatengiem, czy hurtowo kupujących Juventusu czy Genui tegoroczne mercato Interu prezentuje się zatem niespecjalnie. Trzeba przyznać, że tercet Ibrahimović- Robinho- Pato na papierze prezentuje się wspaniale, porównywalnie (?) z tercetem Eto'o-Milito- Pandev. Z tym, że nasi zawodnicy stanowią już zgraną paczkę, a jak przyjdzie odpowiednia forma (mam nadzieję, że jak najszybciej) to mechanizm może znów zadziałać, z porównywalną skutecznością jak dawniej. Nie należy też zapominać, że Zlatan i Robinho to zawodnicy, którym z różnych względów nie powiodło się w poprzednich klubach, mają więc w Milanie olbrzymią szansę do udowodnienia swojej wartości. Ale są to również zawodnicy o konfliktowym usposobieniu, często nie grający zespołowo, o własnej, czytaj-egoistycznej filozofii gry, uwielbiajacy być w centrum zainteresowania i wykazujący skłonności patologiczne, gdy coś idzie nie po ich myśli.
Widać wyrażnie, że Massimo Moratti nauczony zeszłosezonowym doświadczeniem z Mario Balotellim kładzie większy nacisk na solidarność w zespole, nie chce, żeby jakiś zły duch ową solidarność zniszczył. To może tłumaczyć jego niechęć do sprowadzenia Rafaela Van der Vaarta, który ma na pieńku z Wesleyem Sneijderem. Zauważyć również należy, że właściciel Interu większym zaufaniem darzy projekty już sprawdzone (Inter 2010) od wielkich niewiadomych (obecny Milan, nie tak dawno również Inter) Moratti stał się więc konserwatystą: w sensie obyczajowym i finansowym. Kontrowersyjnego Mourinho zastąpił flegmatycznym Benitezem, pozwolił by Balotelli opuścił zespół, zaś na zakupy nie wydał złamanego euro. Ile w tym konserwatyzmie rozsądku i mądrości, podyktowanej np. obserwacją ruchów innych (patrz: Barcelona ze Zlatanem i Czygryńskim i Juventus z Diego) a ile skąpstwa i niechęci do zmian (czy zwycięski skład może wygrać po raz drugi?) - tego przekonamy się we właśnie rozpoczętym sezonie.
PS. To mój pierwszy wpis na blogu, przepraszam za długość, dziękuję za cierpliwość i proszę o Wasze oceny :)