Praca konkursowa- "W rytmie czarno-niebieskich kolorów"
Praca konkursowa- „W rytmie czarno-niebieskich kolorów”
Prolog:
Minęło już 12 lat odkąd po raz pierwszy usłyszałem o istnieniu Interu Mediolan. 12 lat, w których różne wydarzenia raz napawały optymizmem, raz prowadziły do smutku, niekiedy do rozpaczy. Miliony kibiców Interu myślę, że podobnie przeżywało całe swoje życie z klubem, który stał się dla nich czymś ważnym, ważnym punktem codziennego dnia. Nasze życie po prostu w pewnych chwilach toczy się „w rytmie czarno-niebieskich kolorów”.
Włochy, Polska, Europa, Świat:
Oczywiście nie mam tutaj na myśli, że oddychamy, śpimy, jemy, pracujemy tylko i wyłącznie ze względu na Inter, byłoby to kłamstwem, a przecież nie chodzi tutaj o to, żeby sztucznie koloryzować felieton. Jednak jest coś, co sprawia, że nie zapominamy o swojej przynależności klubowej.
Mieszkamy setki, tysiące kilometrów od Mediolanu- stolicy mody, pięknego włoskiego miasta, w którym zrodziły się dwa wielkie kluby Ac Milan i Inter Mediolan. Dla kibica Interu Ac Milan- odwieczny wróg, będzie zawsze klubem, którego porażki będą satysfakcjonować, a zwycięstwa smucić. Może nie każdy tak na to patrzy, jednak mógłbym znaleźć ogrom osób, które potwierdzą moje słowa. Mieszkamy setki i tysiące kilometrów od Mediolanu podejrzewam, że większość z nas nigdy tam nie była i pewnie niektórym nigdy nie dane będzie zobaczyć Inter na żywo, a jednak sprawy, wydarzenia nie są nam obce. Gdy gra Inter nasze życie toczy się w rytm oddechów kibiców, piłkarzy, ludzi związanych z Interem i z tym pięknym stadionem. Nie znamy tych ludzi osobiście, oni nie wiedzą o naszym istnieniu, a jednak ich sprawy obchodzą nas do tego stopnia, że przeżywamy je bardzo mocno. Ile osób rwało sobie włosy z głowy, zamartwiało się, gdy Inter przechodził trudne dni, a Europejskie Puchary były barierą nie do przejścia. Zapewniam Was, że ogrom ludzi w Polsce, we Włoszech i w każdym innych kraju świata, gdzie mieszka ktoś, dla kogo Inter jest ważny. To właśnie cechuje wyjątkowe kluby, potrafią swoim urokiem przyciągać kibica. Inter przyciągnął miliony fanów, w tej grupie znalazłem się również ja, dzięki czemu jestem dumny z bycia Interistą.
Sezon Sezonów, wieczór wieczorów:
Nie będę się rozpisywał na temat trudnych okresów i poszczególnych lat, w których Inter walczył w Serie A, Pucharze Włoch oraz rozgrywkach europejskich. Każdy z Was wie jak było, raz pod wozem, raz na wozie, ale zawsze z wiarą i determinacją, której piłkarzom Interu nie brakowało. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok „Sezonu Sezonów”, jaki zafundowali nam piłkarze, sztab szkoleniowy oraz wszyscy działacze z Massimo Morattim na czele. Początek zwycięstw zaczął się już w okienku transferowym, a dobrymi posunięciami Prezes pokazał jak bardzo kocha klub, potrafił podjąć kontrowersyjne decyzje, które jak okazało się później przyniosły niesamowite efekty.
Charyzmatyczny Portugalczyk, pewny siebie, mający wizję tego co chce zdobyć- Jose Mourinho postać, która wzbudza i będzie wzbudzać kontrowersję. Przyszedł z wizją zbudowania drużyny, która miała zostać w przyszłości Klubowym Mistrzem Europy i Świata. Na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którzy byli pewni zwycięstwa Interu w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Sam byłem nastawiony sceptycznie, po poprzednim sezonie i odpadnięciu już w 1/8 finału. Czas pokazał jak bardzo się myliłem i wierzcie mi żałuję tego bardzo. Każdy kto uważa siebie za kibica Interu powinien wierzyć zawsze, niezależnie od poprzednich sezonów, bo wiara góry przenosi. Wspaniały sezon, wspaniały rok 2010, w którym na 6 możliwych tytułów zdobyliśmy 5, takim dorobkiem może poszczycić się tylko kilka klubów. Ale nie o tytułach chcę pisać, bo te jakie były każdy wie. Ten „sezon sezonów” uświadomił jak bardzo Inter jest ważny, przynajmniej dla mnie, bo nie jestem w stanie opisać tych emocji, które towarzyszyły mi podczas rozgrywek. Kulminacją tego wszystkiego był „wieczór wieczorów” w Madrycie. Oglądanie tych wspaniałych kibiców, którzy byli „wniebowzięci” zwycięstwem było chyba najlepszą nagrodą dla mnie jako kibica. Fenomenem były telefony od ludzi mi bliskich, którzy gratulowali mi zwycięstwa Interu, możecie sobie tylko wyobrazić jaki byłem dumny, że to właśnie Inter zdobył Ligę Mistrzów- czego chcieć więcej?
Przed epilogiem:
Zdobycie Klubowego Mistrzostwa Świata oraz Superpucharu Włoch przy porażce w Superpucharze Europy wzmacniało mnie w przekonaniu o sile portugalskiego szkoleniowca. Na ławce trenerskiej siedział już jednak Rafael Benitez, lecz te dwa tytuły można śmiało przypisać portugalczykowi. Czy popularny "Rafa" był dobrym posunięciem ze strony Massimo Morattiego ? Z perspektywy czasu widać, że nie, jednak sam wierzyłem, że Hiszpan może być kontynuatorem sukcesów wielkiego „Mou”. Te ciężkie chwile pokazały jednak, że Inter jest mocnym klubem i ma wyjątkowych kibiców. Stery przejął Leonardo, który jest mocno związany z Ac Milanem. Czy to dobry szkoleniowiec? Czas pokaże..
Epilog:
Minął rok 2010 i wkraczamy w 2011. Jaki będzie dla Interu i dla nas kibiców? To wszystko się okaże. Najważniejsze jest to, żeby nie tracić wiary i zawsze nosić w sercu czarno-niebieskie barwy. Ce solo l’Inter, to nic innego jak nieustanna wiara w zwycięstwo drużyny, niezależnie od tego czy mieszkamy w Mediolanie, czy może kilka tysięcy kilometrów dalej, nie ma to znaczenia gdy w żyłach płynie „czarno-niebieska” krew.