szalony kibic o miłości (praca konkursowa)
"La mia fede
la mia curva
La mia vita
etertamente ultras"
Moja wiara
moja Curva
Moje życie
wiecznie ultras
Pisać o Interze uwielbiałem od dawna i taki konkurs nie mógł mi przejść koło nosa. Jednak kiedy myslałem nad treścią felietonu, poczułem się zmieszany. Jak można właściwie wytłumaczyć słowa C'e solo l'Inter? To, że oznacza to "jest tylko Inter" wie chyba każdy szanujący się kibic. Jednakże jeśli zastanowić się na jakim miejscu w moim/Twoim życiu jest Inter, to mozna się nieźle zakłopotać. Tifosi może powiedzieć, że Inter jest jego życiem obejmującym codzienne oglądanie treningów, cotygodniowe jeżdzenie za drużyną po Włoszech, Europie. Jednak co może powiedzieć zwykły fan, kibic Inter w Polsce?
Tu chciałbym wprowadzić jeszcze jeden ważny zwrot w słowniku pojęć o Interze, a mianowicie Pazza Inter Amala! (Szalony Inter, Kochaj Go!).
W młodości zastanawiałem się skąd to niezwykłe pojęcie pazza - szalony. Przecież nie chodzi o to, że nasz klub złożony jest z szaleńców. Stosunkowo niedawno zrozumiałem co to naprawdę znaczy, jaki jest jego ukryty sens. Bo powiedzciemi przyjaciele, czy to aby normalne, że młody, niewyspany człowiek dzielnie podążający do pracy (spóżniony juz 2 minuty) nagle się zatrzymuje, a jego głowa eksploduje... tysiącem myśli?"Jak Benitez mógł tak zniszczyć mój zespół?!, przecież byli najlepsi, a teraz...". Następnie w czasie pracy zapracowany stażysta, kiedy tylko dorwie się do wolnego komutera wpisuje tylko jeden wyryty w jego "dziwnym" umyśle adres. Powolnie, ale dokładnie wystukuje www.fcinter.pl, by zobaczyć, czy fanatyczni redaktorzy nie dodali jedengo, choć plotkowatego newsa.
Kolejny ewenement "poświęcenia" do klubu - sobota, 20.30, telefon "Elo ziomek, zwijamy bronki do remki na baunsy?" (tekst z kabaretu łowcy. B - nie, żeby reklama :D) odpowiedz jest prosta "nie, jest mecz". Pomimo wielu argumentów, nasz kibic zostaje w domu i "przeżywa 90 minut jednym tchem"
Jakże dziwne, że jego najpiękniejszy dzień życia przeżył z ludzmi, których widział tylko dwa razy? Lecz nie byli to dla niego obcy ludzie. Byli w pewnym stopniu braćmi. Braćmi po szalu...
Czy nie śmieszne wydaje się wzajemne relacjonowanie z innym bratem meczów, kiedy jeden nie może oglądać spotkania? Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że nigdy się nie spotkali, nigdy o niczym innym nie gadali, ale istnieje między nimi jakaś więz, odżywająca podczas spotkań Interu.
Wiem, że historia tego małego, grubego, szarego kibica, który nigdy nie będzie miał realnego wpływu na wynik meczu (hipotetyzując, że modlitwa nie pomaga zawodnikom) jest i historą wielu z was.
Bo w tym szaleństwie, jest miłość. Uczucie najwyższe do klubu, który skradł na serca... WRÓĆ! sami mu je oddaliśmy.
I gdy znajoma wrzucała mi " jak można kochać klub piłkarski?!" wiedziałem, że "realnie" ma racje. Jednak w tym zamknięte jest to szaleństwo.
Dzisiaj wiem już co oznacza Pazza Inter Amala. I mogę spróbować odpowiedzieć sobię na pytanie, czym jest dla ciebie Inter? co znaczy dla ciebie C'e solo l'Inter?
Moja odpowiedz jest banalnie prosta. MIŁOŚĆ, która opanowała nie tylko serce, ale i rozum. Bo właśnie takim zespołem jest Inter. Barca, Real i inne "wielkie" zespoły od zawsze borykały się z sezonowcami. Ich gra rozkochiwała oczy, ale to zamało, żeby pokochać. Miłość do klubum jest podobna do miłości do drugiej osoby. Nie jest to stopniowy proces rozkochiwania się (zazwyczaj), to nagły grom z nieba. To coś co dzieje się z niewyjaśnionych przyczyn.
Dzisiaj wiem, że Inter wypełnia moje życie. I choć nie mogę się nazwać Tifosim, bo nie jeżdze na mecze, nie jestem z drużyną ciałem (Tutaj wielki BLESS dla was kibice, którzy choć raz na jakiś czas jedziecie i dajecie z siebie wszystko na stadionie), lecz mogę się nazwać Interistą, bo moje serce i dusza, wciąż kręcą się wokół tego co dla mnie ważne - Interu. I każdego dnia dziękuje Bogu, że jestem kibicem Nerazzurich, bo inaczej mógłbym kibicować Juventusowi...
Ma poi non rompermi i coglioni
Per me c'e solo l'Inter.
A me che sono innamorato
zwykły kibic.