Analiza dyskursu Jose Mourinho
To nie felieton - mamy oddać na studiach pracę na zaliczenie, analizę dyskursu jakiejś postaci, programu tv etc. dyskurs to mniej więcej styl wypowiedzi, sposób w jaki ktoś mówi, czy też całokształt sposobu w jaki przekazuje informacje - mniejsza z tym, sam nie jestem pewny do końca co to jest ; ) Więc wiadomo - Jose Mourinho. A skoro już napisałem, czemu nie miałbym wrzucić tutaj .. ? jako znawcy niektóre informacje uznacie za banalne, ale Pani dr, która będzie oceniać uzna je zapewne za nowe. przyjemnego czytania. Cytaty pochodzą z wikipedii, wikiquote oraz fcinter.pl (wywiady: po meczu z Milanem 4-0, tłumaczenie: Andy i przed rewanżem z Barceloną w półfinale Ligi Mistrzów, tłumaczenie: Piekarz. Dzięki chłopaki, w pracy są odnośniki bezpośrednio do przetłumaczonych wywiadów).
Analiza dyskursu Jose Mourinho
José Mário dos Santos Félix Mourinho to portugalski trener oraz były piłkarz. W przeciwieństwie do kariery piłkarskiej – trenerska przyniosła mu wiele sukcesów i właśnie dzięki niej został najpierw zauważony jako trener o niezwykłym talencie, by następnie zostać uznanym za jednego z najlepszych szkoleniowców globu. „W 2000 roku podjął pierwszą samodzielną pracę jako trener i zaliczył udane okresy pracy w Benfice i União Leiria. W 2002 roku powrócił do Porto, tym razem jako trener i już w pierwszym sezonie zdobył z tym klubem mistrzostwo Portugalii, Puchar Portugalii oraz Puchar UEFA. Rok 2004 zakończył z jeszcze lepszymi wynikami. Porto obroniło tytuł mistrzowski i wygrało najważniejsze futbolowe rozgrywki w Europie, Ligę Mistrzów.”1 Wtedy kariera Portugalczyka nabrała jeszcze większego tempa. Został szkoleniowcem Chelsea Londyn, która dzięki wcześniejszej zmianie właściciela zyskała fundusze na transfery i stała się jednym z najsilniejszych klubów Angielskiej Premiership – przez wielu uważanej za najlepszą ligę świata. Kolejne lata obfitowały w sukcesy, jednak dla postronnych widzów piłkarskiej sceny Mourinho nie był jedynie świetnym szkoleniowcem – był również fantastyczną postacią medialną, której unikalne konferencje prasowe i oryginalne wypowiedzi dla dziennikarzy na stałe zapiszą się w historii jego profesji. Wszystko to sprawia, że Portugalczyk jest bardzo ciekawą postacią do analizy dyskursu.
Uwielbiany przez kibiców drużyn, które prowadzi oraz nielubiany przez sympatyków innych kubów Mourinho charakteryzuje się przede wszystkim bardzo istotną cechą – wiarą we własne siły i umiejętności. Tę cechę przekazuje skutecznie swoim „podopiecznym”, co skutkuje niebywałymi wynikami sportowymi, osiąganymi przez drużyny które prowadzi. Wypowiedź, która to potwierdza padłą niedługo po objęciu posady trenera FC Porto: „Jestem absolutnie pewien, że w przyszłym sezonie będziemy mistrzami.”2 Mourinho się nie mylił, a jego brawurowa wypowiedź okazałą się trafną prognozą. Na początku swojej kariery w Chelsea Londyn, określił siebie jako „wyjątkowego” (ang. „the special one”) z racji bycia mistrzem Europy (tytuł zdobyty z portugalskim zespołem) i przydomek ten przylgnął do niego na stałe. Kiedy w mediach padało określenie „The Special One” - nikt nie miał wątpliwości o kim jest mowa.
Charyzmatyczny Portugalczyk podczas pobytu w Chelsea Londyn zyskał – oprócz tego wypracowanego wynikami sportowymi – uznanie dzięki sposobie prowadzenia relacje z mediami. Starał się, aby jego wypowiedzi były oryginalne, chwytliwe dla mediów, nierzadko kontrowersyjne. Dzięki tej kontrowersyjności zostało zauważone to, co prawdopodobnie Mourinho mógł chcieć osiągnąć w trakcie piłkarskiego tygodnia – przyciągnąć uwagę mediów maksymalnie ku sobie, aby zawodnicy byli z dala od medialnego szumu, który mógł im zaszkodzić w codziennych zajęciach. Dzięki temu mogli skupić się tylko i wyłącznie na treningach przed nadchodzącym meczem, ponieważ w kłótniach i polemikach z piłkarskim światem z powodzeniem wyręczał ich szkoleniowiec. Do tego Mourinho często dawał upust swojemu poczuciu humoru, czego przykładem może być konferencja po jednym z meczów z Manchesterem United (praktycznie co roku rozpatrywanym jako jednego z głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa ligi). O trenerze drużyny przeciwnej opowiedział: „Byliśmy razem w moim biurze. Zapytał mnie „Co powiedziałeś prasie, chłopcze?”. Śmialiśmy się, żartowaliśmy, rozmawialiśmy, piliśmy, a jak przyjedziemy na rewanż na Old Trafford to będą moje urodziny. Przyniosę butelkę portugalskiego wina na po meczu. Wino, które piliśmy na Stamford Bridge było okropne – narzekał na to. Jest świetnym, wielkim trenerem. Mam wiele szacunku dla tego człowieka. Nazywam go „szefem”, bo jest naszym (innych trenerów) szefem. Jest najlepszy, bardzo miły i zasługuje na to, by być szefem. Może kiedy będę miał 60 lat, dzieciaki będą mnie nazywać tak samo.”3 Obiektywnie – nie można odmówić tej wypowiedzi nieszablonowości, bowiem zwykle po meczach analizuje się sam ich przebieg oraz wynik końcowy spotkania. Wypowiedzi takie jak powyższa sprawiają, że konferencja jest wzbogacona o coś nowego, coś co podoba się zarówno dziennikarzom, jak i czytelnikom i obserwatorom piłkarskich mediów. Wywiady z Mourinho chce się czytać – nie są nudne. A na potwierdzenie wszystkich powyższych tez – wiary we własne umiejętności oraz oryginalność i poczucie humoru – przytoczmy samego zainteresowanego, który o właścicielu Chelsea powiedział: „Gdyby Roman Abramowicz doradzał mi w treningach to bylibyśmy na dole tabeli, a gdybym ja doradzał mu w jego wielkich interesach – bylibyśmy bankrutami!”4.
Wśród angielskich obserwatorów piłkarskiego świata Mourinho był postrzegany jako świetny trener o ciekawym podejściu do mediów, jednak jako osoba, której podstawowym językiem nie jest angielski - nie ustrzegł się błędów językowych. Wygładzona wersja jednej z najbardziej refleksyjnych wypowiedzi brzmi: „Presja? Jaka presja? Presję odczuwają miliony ludzi na świecie, którzy nie mają pieniędzy, by kupić swoim dzieciom jedzenie. To jest presja. Nie w futbolu.”5 W dosłownym przekładzie cytat z Jose Mourinho brzmi: „Presja to miliony ludzi na świecie, rodzice, brak pieniędzy, by kupić jedzenie dla dzieci. To jest presja, nie w futbolu.” Jakkolwiek każdy tę wypowiedź zrozumiał – błąd się pojawił, wywołując przy okazji uśmiechy na twarzach dziennikarzy. Dodać w tym miejscu należy, że Mourinho zna kilka języków, co stawia całą sytuację w nieco innym świetle.
Kolejnym klubem w karierze Portugalczyka został Inter Mediolan - klub o ogromnych aspiracjach, który mimo sukcesów na „lokalnym podwórku” - lidze włoskiej („Serie A”) - odczuwał ogromny głód zwycięstw na arenie europejskiej. Mourinho, biorąc pod uwagę jego dotychczasową karierę oraz oczekiwania w Interze - wydawał się idealnym kandydatem na stanowisko trenera. Jako kibic tego klubu muszę przytoczyć fragment jednej z jego pierwszych wypowiedzi dla mediów: „Od dzisiaj tak samo oddany jestem ja i mogę spokojnie określić się jako jednego z największych kibiców Interu.”6 To stwierdzenie od razu wywołuje uczucie sympatii dla nowego trenera, który wypowiadając takie słowa m.in. stara się ukazać, że jest jednym z nas - kibiców danego klubu. W pierwszym sezonie zespół o czarno-niebieskich barwach zdobył Superpuchar Włoch oraz Mistrzostwo Włoch, w Europie jednak nie odniósł żadnego sukcesu. Mourinho natomiast - zgodnie ze swoim zwyczajem - nie omieszkał zostać wyrzucanym przez sędziów na trybuny w trakcie meczów i zawieszanym przez komisję Serie A. Za dyskusje oczywiście. W trakcie dwuletniej kariery w Interze zdarzyło mu się to kilkakrotnie. Niektórym trenerom nie zdarza się wcale. Ale oni nie mówią o sobie, że są wyjątkowi. Szerokim echem obiła się również jego decyzja o braku kontaktów z mediami przez kilka tygodni, czyli swego rodzaju obraza na dziennikarzy, z którymi we Włoszech dobrego kontaktu nie miał. W końcowym rozrachunku mogło się to jednak okazać jednym z czynników sprzyjających sukcesowi – Inter swoje mistrzostwo kraju, kolejne z rzędu, zdobył również w pierwszym sezonie pracy Portugalczyka.
Drugi sezon natomiast zapisze się złotymi zgłoskami w długiej historii klubu. Trener, który stwierdził, że „Często różnica pomiędzy wygraną i porażką jest bardzo mała.”7 poprowadził drużynę do najlepszego sezonu w około stuletniej tradycji. Portugalczyk, wraz z piłkarzami i całym sztabem oraz zarządem zdobył wszystko, co mógł. Inter Mediolan wygrał mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch oraz wyczekiwaną od lat sześćdziesiątych Ligę Mistrzów (klubowe mistrzostwo Europy). Wszystko to daje tzw. „Potrójną koronę”, którą osiągnąć może tylko klub wybitny. Zwracam tu uwagę na dwie jego wypowiedzi z tego okresu. Sezon ligowy rozpoczął się dla Interu od zaskakującego remisu w meczu, który miał być wygrany. Jednak już po kilku dniach miał miejsce elektryzujący pojedynek z lokalnym rywalem – A.C. Milan. Derby Mediolanu zakończyły się wynikiem 4-0 dla Interu i był to jeden z pierwszych sygnałów, które mogły wskazywać na to, że sezon będzie fantastyczny. Na pomeczowej konferencji Jose wypowiedział słowa, które świadczą o ogromnym profesjonalizmie oraz o posiadaniu dystansu do pewnych wydarzeń - „Zremisowaliśmy z Bari, popracowaliśmy przez tydzień, a dzisiaj wygraliśmy mecz, który zapisze się na kartach historii klubu. W ubiegłym tygodniu nie schodziłem z boiska z płaczem, a dzisiaj nie otworzę butelki szampana. Jutro jest kolejny dzień i już musimy zacząć przygotowywać się do meczu z Parmą.”8 Tym samym przygotowania do kolejnego spotkania zostały właśnie rozpoczęte. Jedną natomiast z najbardziej rozpoznawalnych wypowiedzi z okresu trenowania Interu była ta, której udzielił przed rewanżowym meczem z F.C. Barcelona w półfinale Ligi Mistrzów (po drodze eliminując m.in. Chelsea Londyn - swój były klub). Barcelona jest klubem, w którym Mourinho pracował jako asystent trenera – Louisa Van Gaala. W trakcie trenerskiej kariery stoczył jednak z hiszpańskim zespołem kilka ważnych pojedynków, można zatem domyślać się, że mecze z katalońską ekipą są dla niego pod pewnym względem szczególne. Dodać należy, że Barcelona była aktualnym zdobywcą Ligi Mistrzów, broniącym tytułu. Mourinho powiedział przed meczem: „Marzymy o zwycięstwie w Lidze Mistrzów, zaś dla Barcelony jest to obsesją. To jest różnica. Marzenie jest czystsze od obsesji. W marzeniu jest duma. Dla Barcelony marzeniem było osiągnięcie finału w Rzymie, ale finał na Bernabeu jest dla nich obsesją.”9 Marzenie się spełniło, a Inter osiągnął upragniony sukces, na który czekał ponad 40 lat. Patrząc z perspektywy wygranego finału – wypowiedź przed rewanżem z Barceloną w półfinale Ligi Mistrzów jest dla mnie, jako kibica Interu – bezcenna.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Jose Mourinho to naprawdę szkoleniowiec wyjątkowy. Bo co innego można powiedzieć o trenerze, który pokazał rękami gest wskazujący na kajdanki – w stronę trybun, podczas meczu, którego sędziowanie nie przebiegało po myśli kubu. Co można powiedzieć o szkoleniowcu, który mówi: „Rozśmiesza mnie to, kiedy prezesi niektórych klubów porównują mnie z ich trenerami. Przecież większość z nich nie wygrała nawet Pucharu Toskanii w regionie Reggio di Calabria.”10 A w końcu – co można powiedzieć o trenerze, którego przeciwnicy delikatnie mówiąc nie lubią, za to płaczą za nim piłkarze i kibice w klubach, z których odchodzi? A on sam płacze po wygranym finale Ligi Mistrzów. I odchodzi do Realu Madryt. Jego działania są nieszablonowe i kontrowersyjne, natomiast osiągane wyniki na zawsze pozostawią pole do interpretacji: czy są one wynikiem jedynie świetnego przygotowania piłkarzy do meczu (zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym), czy może efektem zorganizowania wybitnego przedstawienia piłkarskiego jako całości. Przedstawienia, podczas którego gracze drużyny przeciwnej zaczynają przegrywać mecz jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Mourinho powiedział kiedyś: „Nie mówię, że zasługujemy na szacunek, mówię że wymagam szacunku”11 Ja jedynie liczę – na pozytywną ocenę czegoś, co nie daje mi absolutnej pewności, że jest dyskursem, ale na pewno stanowi ciekawy opis jednej z najbardziej ciekawych postaci piłkarskiego świata.