Twój blog dostępny jest pod adresem http://.blog.fcinter.pl
Drodzy czarno-niebiescy koleżanki i koledzy , wybaczcie mi tytuł, mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem. Niestety to co się obecnie dzieje z Interem kojarzy mi się właśnie z eutanazją. Już od ponad półtora roku musimy oglądać, jak szanowny prezydent Massimo na siłę utrzymuje przy życiu Inter Mourinho, historyczną drużynę, której nie pozwala się stać się historią.
Zapewne większość z nas ma identyczne odczucia, pamiętamy gorsze czasy sprzed afery calciopoli, ale na litość boską jak długo jeszcze nasz ukochany klub będzie uparcie brnął w to bagno, kiedy my kibice widzimy co jest źle i dlaczego, eksperci widzą co jest źle i dlaczego, byli działacze/trenerzy/zawodnicy/agenci zawodników też widzą co jest źle i dlaczego, generalnie WSZYSCY to wiedzą oprócz zarządu Interu jak się okazuje, który ani myśli zmieniać swoją politykę kadrową czy transferową.
Zaraz po sezonie Tripletty pojawiły się informacje, że Moratti latem przeznaczy 100mln na wzmocnienia, to był znak, że ma głowę na karku i nie popełni błędów United czy Milanu i odświeży skład, aby mistrzowie musieli się nadal starać mając konkurencję. Niestety na zapowiedziach się skończyło. Potem przybyli Pazzini, Ranocchia czy Nagatomo ale jak na moje to były to transfery wymuszone kontuzjami, słabymi wynikami i ostrą krytyką, a nie rozsądkiem. Latem mieliśmy być świadkami rewolucji i faktycznie Gasperini to była jedna wielka rewolucja... Transfery były dość obiecujące, ale po co kupować perspektywicznych graczy skoro i tak grają starzy i wypaleni? Ja osobiście bardzo liczyłem na Teveza bo jest to zawodnik pokroju Eto'o, który sam sobie zrobi sytuacje i sam ją wykończy. Gdyby nie Eto'o to poprzedni sezon wyglądałby identycznie jak ten, bo on sam ciągnął Inter przez całe rozgrywki 2010/2011, strzelając bodajże 43 bramki i mając kilkanaście asyst. Tak czy siak Tevez nadal marnuje się w City a my nadal przegrywamy z Novarą, oh well... Teraz znowu słyszymy o inwestorach arabskich, o nadchodzącej rewolucji... Szczerze? Wydaje mi się, że to wszystko to wymysły ludzi równie zdesperowanych co ja, którzy nie tyle takie informacje bazują na faktach tylko po prostu zmyślają, bo chcieliby, żeby to była prawda.
Moim zdaniem Inter będzie szedł w dół jak wykres funkcji malejącej tak długo, aż Moratti nie pojmie, że Inter Mourinho to jest legenda, a o legendach się czyta i słucha, a nie ogląda i podziwia. Czy ktoś kiedyś widział Smoka Wawelskiego? Raczej nie, ale wszyscy o nim słyszeliśmy. Czy byłby on postrachem w dzisiejszych czasach, w których mamy bomby, rakiety i pistolety? Gdybym miał jedną szansę na uświadomienie Morattiemu jaki popełnia błąd jednym, jedynym porównaniem, to powiedziałbym:
"Massimo, polska husaria też była zajebista! Ale jakby miała teraz brać udział w wojnach to ponosiłaby klęskę za klęską na wszystkich frontach!"
(jako że sytuacja jest fikcyjna to przyjąłem sobie, że MM zna historię polski)
Fakty są takie, że ten sezon jest stracony. Nie wiem czym był wywołany tymczasowy przyrost formy, ale podejrzewam, że miało to związek ze styczniowym oknem transferowym, a jako że już minęło to można rozluźnić pośladki i grać bez spiny bo i tak już żadna konkurencją się nie pojawi. Znacznie chętniej oglądałbym do końca sezonu Alvareza, Poliego czy Faraoniego ale wiem, że oni będą grali połówki a Stankovic, Cambiasso czy Chivu będą grali cały mecz bo przecież i tak stoją w miejscu to po co mieliby się fatygować i biec tyle metrów żeby zejść z boiska... Dopóki ten stan rzeczy się nie zmieni to będzie coraz gorzej. Moratti musi pozwolić odejść Interowi Mourinho, musi się zacząć nowa era, bo to co się dzieje tylko szkodzi pamięci najlepszej w roku 2010 drużyny na świecie. Wspominając za 40 lat słowa "It's his(Milito) night! It's Inter's night! It's Mourinho's night! Surely!" chcę pamiętać żelazną defensywę, reżysera Sneijdera, pracusia Eto'o i egzekutora Milito, a nie kojarzyć to z upadkiem Interu.
Na zakończenie pragnę zaznaczyć, nie, nie jestem sezonowcem i to nie jest lament kogoś, kto kibicuje Interowi tylko jak coś wygrywa. Ja Inter mam w sercu od już prawie 13 lat i to się nigdy nie zmieni. Po prostu to co się dzieje doprowadza mnie na skraj rozpaczy, desperacja jest tak wielka, że aż musiałem to wylać z siebie w tym blogu czy jak to tam nazwać.
Pamiętajmy Inter Mourinho, wspominajmy go z uśmiechem i przyjemnym dreszczem, ale Moratti musi w końcu dać tej historycznej drużynie stać się wreszcie historią i zacząć nową, być może równie wspaniałą. It's time to turn the page...
Forza Inter.
Dodał:
Ynter || Data: 16.02.2012 02:19
Cóż, rewolucji się nie spodziewajcie, bo to bardzo naiwne podejście.
Faktem jednak jest, że nie trzeba wydawać fortuny, żeby porządnie dozbroić Inter. Są w Europie zawodnicy który mogliby dać porządnego kopa Interowi za stosunkowo niewielkie pieniądze, w zimowe mercato dużo pisało się o Farfanie, nie mogę pojąć czemu on jeszcze nie biega w niebiesko-czarnej koszulce.
Następnie mamy Affelaya, który mimo że wolał Barce od nas, to fajnie byłoby się o niego postarać. Skrzydła więc już mamy: Farfan - Affelay. Myślę że kupno tych zawodników spokojnie zamknęłoby się w 25 mln euro.
Do ataku tak jak napisał jeden z użytkowników Demba Ba. Wątpię żeby Adebayora dało się wyciągnąć z White Hart lane bo wydaje mi się że koguty kupią go po sezonie.
Jeżeli chodzi o środek pomocy to tu wiele robić nie trzeba, wystarczy osunąć od I składu Stankovica i Cambiasso i na stałe dać Poli'ego, Crisetiga i Obi'ego, do tego jest przecież Guarin w którym osobiście pokładam wielką nadzieję.
Jeżeli MM nie chce wyciągać kasy z kieszeni to niech sprzeda Wesa za te 30 mln, mamy przecież dwóch bardzo zdolnych trequartistów, Coutinho i Alvareza. Jeżeli chodzi o defensywę to tu przede wszystkim potrzeba klasowego, młodego stopera. O Hummelsie albo Suboticiu nie ma nawet co marzyć, ale myślę, że Vertonghen byłby jak najbardziej do wyciągnięcia.
Koniec końców gdyby tak naprawdę się spiąć, to MM mógłby odświeżyć Inter bez zaglądania do własnej kieszeni. Jak napisałem sprzedać Wesa za 30 mln, ponoć Galata interesuje się Cambiasso którego dałoby się sprzedać za 8-10 mln, Anży interesowało się Lucio który również mógłby być sprzedany za te 10 mln. Mamy już 40 mln odliczając 25 za Farfana i Affelaya zostaje nam 15 mln, które usatysfakcjonowałoby Ajax w wypadku chęci sprzedana Vertonghen'a.
2 lata temu zrobiliśmy rewolucję sprzedając Ibre i ściągając takich piłkarzy jak Sneijder, Lucio, Milito, Motta, Eto'o, którzy w wielkiej mierze przesądzili o potrójnej koronie.
To mój pierwszy blog, więc proszę o względną wyrozumiałość. Krytyka mile widziana, najlepiej na PW.
Pozdrawiam
Drago194
Dodał:
Drago194 || Data: 13.02.2012 14:12
Tak właśnie można nazwać nasz dzisiejszy Inter. I nie chodzi mi tu wcale tylko o piłkarzy, ale także o prezydenta Massimo Morattiego , a także trenera ,którego uważam za dość strachliwego. Ranieri posiada swoje doświadczenie i wiedzę ,ale bez względu na to wprowadza zmiany z kosmosu i po prostu nie nadaje się do prowadzenia klubu na dłuższą metę.
Kolejnym problemem jest sam Moratti ,kiedyś kupował piłkarzy za duże pieniądze którzy zwykle się nie sprawdzali. Na starość natomiast zrobił się skąpy jak mało który z prezydentów. Wykręca się futbolowym fair-play. Może racja ,że nie trzeba wydawać kwot z kosmosu w czasie każdego okna, ale przynajmniej uzupełniać kadrę, "wymieniać" wypalonych zawodników. To głownie jego wina ,że Inter jest teraz tak nisko i nic nie dadzą ciągłe zmiany trenerów. Po kilku latach ciągłego oszczędzania i wyprzedawania wartościowych zawodników nadchodzi czas rewolucji. Trzeba wymienić praktycznie cały skład. Kupić nowych zawodników do każdej formacji. Ale rewolucje trzeba zacząć od samej góry. Trzeba pozbyć się Branci ,który popełnia wiele błędów. Następnym krokiem jest zmiana w zimowym oknie trenera, na takiego z charakterem ,który będzie potrafił przekazać Morattiemu swoje zdanie i zmusić go do transferów. Trenera z charyzmą i ,który nie będzie się bał posadzić na ławie Stankovica czy Cambiasso.Trenera młodego ,który będzie umiał zbudować drużynę od podstaw , wszystko poukładać , a po sezonie lub dwóm będzie potrafił poprowadzić tą drużynę do zwycięstw.Kolejnym krokiem jest wymiana większej części składu. Ale to wiemy wszyscy tylko nie Claudio. Wszyscy się zastanawiają co na boisku robi Stankovic lub Cordoba. Są to zawodnicy ,którzy na pewno wiele już udowodnili ,ale są wypaleni i już nie potrafią tej drużynie pomóc.
Podsumowując - jeśli nasz klub nie przejdzie wielkiej rewolucji rozpoczynając od zarządu kończąc na zawodnikach nie wygramy zupełnie nic. Grając zawodnikami ze średnią wieku 31,7 nie damy rady przebić się do czołówki serie A , a co dopiero będzie na arenie krajowej. Nie wątpię też ,że pan Massimo powinien za kilka sezonów oddać klub swemu synowi.
Z poważaniem
InterForEver17
Fantastyczny test podesłał mi dziś znajomy fan Barcelony, jak się okazuje działa także w kontekście Interu Mediolan. Chodzi o wpisywanie jedenastek, które grały najwięcej w Lidze Mistrzów na przestrzeni dziejów.
Jest Inter i nie jest lekko, wiele oczywistych nazwisk nie trafia do tabelki, natomiast czasem trzeba się wysilić. Test można
wypełnić tutaj.
Kibicuję Interowi od 1997 i nabiłem 99/110 punktów. Mam nadzieję, że nie przyniosłem Wam wstydu. Sprawdźcie się i koniecznie dajcie znać jak Wam poszło.
No i pochwalcie się o kim zapomnieliście? :) -
tutaj moje wyniki.
---- tutaj odstęp aby przypadkiem nie czytać komentarzy przed wypełnieniem testu ----- :)
Znalezione na angielskim forum, zbyt znakomite by to pominąć.
http://iv.pl/images/24197426620650771920.png
http://iv.pl/images/39224884597264285176.png
Dodał:
andyvdm || Data: 02.02.2012 02:09
Szanowny 2012 roku!
Słyszałem, że już jesteś na Świecie. Zabrało ci to troche ale najważniejsze, że jesteś. Jako kibic piłkarski bardzo się cieszę i nie dlatego, że jest Euro u Nas. Co mi z Euro jak po pierwsze nie mam biletów, po drugie nie ma go na Śląsku a po trzecie nie ma nadzieji na dobrą gre naszej reprezentacji. Nie zam
ierzam się cieszyć widokiem Brada Pitta z Portugalii, Smigola z Anglii czy Scarface'a z Francji. Co najwyżej kibickami z ich kraju, chociaż z Anglii troche nie bardzo. Cieszę się, gdyż może ty wlejesz znowu w serca kibiców Interu troche radości. Poprzednik nas nie rozpieścił. W sumie jakie miał szanse przychodząc po 2010? Chciałbym abyś przeczytał ten list i nie popełnił błędów swojego poprzednika. Naprawdę liczę, że będziesz od Niego lepszy. Nie tylko ja, ale i chyba każdy kto nosi Inter w sercu.
Początek 2011 roku był wręcz astronomiczny dla Interu. To za sprawą Leonardo (nowego trenera Interu). Astronimiczny nie ze wzgledu na formę Interu, a podobieństwo nowej fachury na ławce do Naszego Toruńczyka. Gdybyś ty widział tą jego poważną mądrą postawę w trakcie meczów. Nie pomyślał niestety o oczach w których było widać chaos jak podczas pożaru z sklepie z firanami. A te jego zdolności taktyczne! Już lepszą taktyke miał ten wieśniak co wziął motyke, pomyślał i powiedział : "A ch...! Rzucam sie na Śłońce!" Także proszę Cię, nie przynieś Nam wstydu na ławce trenerskiej.
Pomimo FInansowego Fair Play nasz "Aleksander Wielki" wyprosił o wzmocnienia. Prezes miał zagwozdke, bo obiecał, że nie będzie szastać pieniędzmi. Od tego Finansowego Fair Play to co niektórym z nas strach zagląda w oczy, bo to jakby ktoś ci mówił : "Nie no stary nie przeginaj" a ty tylko moczysz skórke od chleba w przegotowanej wodzie. "Ale o co ci chodzi?" pewnie byś zapytał. "A no musisz w przegotowanej?". Tak właśnie wygląda nasze Finansowe Fair Play. My chcemy piłkarzy dobrych, solidnych (jak chleb) ale też doświadczonych i ogranych (jak ta przegotowana woda). Faktycznie ciemne pieczywo mamy (Muntari) ale strasznie czerstwe jest. Także w tej kwestii zrób coś. Może uracz nas jakąś słodką bułką, chociaż jedną.
Za Twojej kadencji chyba sie Nam szykuje remont generalny w drużynie. W sumie tu musisz poświęcić troche czasu. Oglądnij dwa pierwsze mecze Interu za Twoich rządów to zrozumiesz. W środku grają ludzie dobrze po trzydziestce, którzy powoli wymieniają się numerami do reumatologów i coraz częściej w piątki poklepują kumpli od bingo po plecach, żeby Ci odkrztusili flegme. Jest tam jeden młody, ale on ich nierozumie. Co zagada to mu odpowiadają: "Jak będziesz w Naszym wieku to zrozumiesz".
W pomocy jak to w pomocy. Woła POMOCY! Najbardziej kreatywny piłkarz łamie sie częściej niż strzelba na polowaniu. Ale za to aktywnie uploaduje konto na fejsie i twiterze. No i ma fajną żonke. Chłopak jest dobry, no ale po co Nam on jak gra 10 meczów w sezonie. Na 10 jego podań 8 jest za skomplikowana dla reszty cybuchów. Jest jeszcze włoch z Copacabana. Tylko że ten ma zakaz wychodzenia z środkowego koła boiska. Nie wiem, może jakiś uraz do białej farby z dzieciństwa. Potrzebujemy tam dwóch takich chłopaków z jajami, bo inaczej będzie krucho.
Został mi jeszcze atak. Ten z "22" co za kadencji 2010 doprowadzał obrony rywali do szewskiej pasji dziś potrafi z pasją nie trafiać na pustą bramkę. Zdarzyło mu sie to już chyba 4 razy w tym sezonie. Kiedyś jak nie trafił pytał się sam siebie: "Jak to możliwe?". Dziś zadaje sobie to samo pytanie jak trafi. Kibice go kochają, ale fast foody też, chociaż nie są zdrowe. Z Pazzinim też coś sie stało. Nie wiem czy sie tak ciążą swojej kobiety przejął, ale teraz nawet ze łba nie potrafi strzelić. Mógłbś tu równieżzapewnić nam chociaż jednego pewniaka na 20 bramek w sezonie. już Cie nie prosze o jakieś cuda, ale o coś konkretniejszego.
To chyba tyle ode mnie. Mam nadzieję, że mnie wysłuchasz i jakiś sukces raz jeszcze zagości po Naszej stronie.
Z Poważaniem!
Bodzio
Dodał:
BoDzIo || Data: 04.01.2012 20:21
Zbliżający się okres świąteczny skłania do refleksji:D Dlatego też postanowiłem poświęcić kilka zdań problemowi dość gorąco poruszanemu ostatnimi czasy na stronce. Chodzi mianowicie o osobę Yuto Nagatomo, japońskiego obrońcy/pomocnika Interu, a dokładnie o poziom jego przydatności w naszej drużynie. Jedni widzą w nim absolutnego średniaka, z którego gry jest więcej chaosu niż pożytku, inni zaś śmiało umieszczają go w czołówce lewych obrońców, nie tylko Serie A. Rzadko jaki zawodnik wzbudza, aż tak skrajne opinie.
Na początek może określę swój początkowy stosunek do filigranowego zawodnika rodem z kraju Kwitnącej Wiśni. Gdy pojawił się pomysł wypożyczenia Yuto z Ceseny i gdy doszło do jego realizacji (wszystko bowiem działo się dość szybko) załamywałem ręce i nie dowierzałem. „Czy zawodnicy tego pokroju i w pewnym sensie anonimowi mają decydować o sile drużyny Klubowych Mistrzów Świata?? To jest przecież INTER!!” Pytałem retorycznie. W dodatku stało się to kosztem Davide Santona, który mimo słabej formy i częstych kontuzji nadal pozostawał moją nadzieją na przyszłość. Co ciekawe analogiczna sytuacja miała miejsce przed startem obecnego sezonu tyle że tym razem „bohaterem” był Jonathan. Wracając jednak do tematu skoro transfer Nagatomo stał się faktem to postanowiłem bliżej przyjrzeć się jego osobie. Tak się złożyło że akurat w tamtym czasie odbywał się Puchar Azji i poczynania Japończyków można było śledzić na bieżąco. I tu pierwsze zaskoczenie. „Kurde, ale ten cały Yuto pomyka na tej lewej stronie” – myślałem oglądając jego mecze. Jako że bardzo szybko rozkochuje się w nowych Interistach to również do niego zacząłem pałać coraz większą sympatią myśląc że może nie będzie, aż taki zły.
Minęło już trochę czasu i o Nagatomo mogę wypowiadać się bardziej obiektywnie. Kiedyś nie widziałem dla niego miejsca w Interze, a teraz nie wyobrażam sobie wręcz, by mogło go zabraknąć w czarno-niebieskich barwach. Jest jednym z moich ulubieńców nie tylko ze względu na walory sportowe, ale i może przede wszystkim osobowościowe. Przesympatyczny Japończyk z miejsca znalazł wspólny język ze starszyzną Interu. Niewątpliwie w dużym stopniu dzięki niemu w szatni panuje dobra atmosfera. W Interze nie gra się jednak ze względu na poczucie humoru. Na boisku jednak, Yuto moim zdaniem też potwierdza swoją wartość. Jest przeambitny i pracowity (cecha narodowa). Biega na pełnych obrotach na całej długości boiska. Nie ma dla niego piłek straconych i nie przeszkadzają mu w tym liche warunki fizyczne. Fakt przez swoje zapędy do przodu czasem gubi krycie i ma kłopoty w obronie, ale chociaż nie można mu zarzucić że za wszelką cenę nie stara się tych błędów naprawiać. Dysponuje solidnym uderzeniem z dystansu i nie boji się strzelać. Ma niezły drybling i jest bardzo zwrotny. Oczywiście zdarzają mu się mecze że prezentuje się jak jeździec bez głowy i zdarzać się będą, bo taka jest już piłka. Z pełnym przekonaniem twierdzę jednak że w zdecydowanej większości swoich spotkań Japończyk bardziej zasłużył na pochwałę, niż na naganę. Ostatnie wypowiedzi bohatera mojego bloga pokazują też jak on cieszy się futbolem. Z wielkim przejęciem opowiada o swoich bramkach, asystach, kontaktach z kolegami z zespołu. Widać że żyje każdym swoim występem. Jeżeli komuś tak zależy na grze to jestem pewien że w każdym meczu da z siebie 110%.
Na początku przedstawiłem dwie skrajności z jakimi można spotkać się na stronie w stosunku do Yuto Nagatomo. Ja nie stawiam go jeszcze wśród najlepszych lewych obrońców świata. Osobiście zresztą wolałbym na tej pozycji u nas Zanettiego, a Yuto ustawionego przed nim. Myślę że dało by to nam więcej pożytku. Na pewno jednak też nie można mówić o nim jako o zwykłym średniaku. Starałem się dość wyraźnie wypunktować jego walory, których jest sporo. W sytuacji w jakiej obecnie jest Inter, gdy FFP jest naszą rzeczywistością myślę że nie można lekceważyć takiego zawodnika żyjąc marzeniami o super transferach.
PS: Raz jeszcze życzę Wszystkim Interistom i nie tylko zdrowych, wesołych o pogodnych Świąt Bożego Narodzenia!!!
Dodał:
Alvaro 8 || Data: 24.12.2011 16:26
Przed chwilą zakończył się wygrany przez Inter mecz w Cesenie, po skutecznej główce obrońcy Ranocchi. Był to jedyny celny strzał oddany przeciwko drużynie znajdującej się obecnie na 18 miejscu w tabeli. Nie zobaczyliśmy w tym spokaniu ani jednej składnej akcji, ani jednej dobrej sytuacji wypracowanej z gry. Do żałosnej gry Milito wszyscy zdążyli się przywyczaić, jednakże wirus bezsilności dopadł także Pazziniego, który na boisku sprawia wrażenie dziecka zagubionego we mgle. Wszystkiemu z ławki bocznej przyglądał się wiecznie zadowolony Claudio Ranieri.
Włoski szkoleniowiec usilnie forsuje tradycyjne 4-4-2 z tragicznym duetem Pazzini - Milito, za to wybory personalne dotyczące pomocy to już prawdziwe czary.
Faktem jest, że nie posiadamy ani jednego klasycznego skrzydłowego, którzy w takim ustawieniu są niezbędni. Wizjoner Claudio ustawia zatem na bokach pomocy obrońców (Zanetti, Nagatomo, Faraoni) oraz środkowych pomocników (Poli, Coutinho, Obi, Alvarez). Konsekwencja w wyborach, który z naszych nieskrzydłowych zagra na skrzydle to kolejna zagadka serwowana przez siwowłosego taktyka, bo nie potrafię znaleźć w tych wyborach żadnych konsekwencji. Z Genoą zobaczyliśmy drugi raz w pierwszym składzie Faraoniego oraz Poliego, który tym samym od razu zadebiutował, chociaż mógł wejść conajmniej kilka razy przy znacznie mniejszej presji. Z ławki wszedł Alvarez, który uratował trzy punkty swoją świetną grą.
Dzisiaj wszyscy wybrani przez Claudio 'skrzydłowi' z poprzedniego meczu nie pojawili się na boisku nawet na sekundę, tym razem w pierwszym składzie wybiegł przypatrujący się poprzedniemu spotkaniu z trybun Coutinho, który zaliczył tym samym w ostatnich trzech meczach prawdziwy roller-coaster (pierwszy skład -> trybuny -> pierwszy skład) oraz Javier Zanetti. W przerwie zobaczyliśmy Obiego, z ktorego skrzydlowy jest taki jak z Ranocchi.
Konsekwencja wyborów Ranieriego jest wręcz porażająca. Albo trzyma bez przerwy fatalny duet napastników albo ciągle kompletnie miesza ustawieniem pomocy. Według mnie takie losowanie nie może przynieść nic dobrego, co widać po fatalnej postawie dzisiejszego Interu.
Dodał:
andyvdm || Data: 18.12.2011 17:20
Pamietam ten mecz doskonale...30.01.2011 Inter - Palermo. Przy stanie 0:2 na boisku pojawia się debiutujący Giampaolo Pazzini... Po 45 minutach San Siro zakochuje się w "Szaleńcu". Inter niczym wampir pozyskuje nową, świeżą, a przede wszystkim włoską krew. Kolejne mecze pokazują, że ta krew przyjęła sie znakomicie...
Giampaolo to zawodnik nietuzinkowy. Bez fajerwerków technicznych, bez nieproduktywnych zwodów, jednak poruszający się po boisku z wielką gracją, zawodnik kapitalnie grający bez piłki, odegranie z pierwszej piłki do partnera jest na najwyższym poziomie. Piłkarz o nieprawdopodobnym wyskoku dosiężnym, pozwalającym wygrywać mu pojedynki główkowe z dużo wyższymi przeciwnikami. Gra bardzo sprytnie, przetrzymanie w ataku odgrywa kluczową rolą w konstruowaniu akcji. Pazzo to typowy włoski snajper, który potrzebuje dobrego podania i odrobiny miejsca...wykona swoje zadanie bezbłędnie, W tym sezonie strzelił jedynie 2 bramki w Serie A i 2 w Lidze Mistrzów jednak drużyna nie ułatwia mu tego. Inter gra bardzo chaotycznie, bez pomysłu, sytuacje bramkowe mozna liczyc na palcach jednej reki. Wg mnie do pokazania pełnych możliwości tego zawodnika potrzebny jest jeden transfer...Antonio Cassano. Razem w Sampdorii grali wspaniale, walczyli o LM, Cassano dośrodkowywał , Pazzini strzełał, w dużej cześci robił to głową. Uczynili coś jeszcze niezwykle wielkiego...zdobyli dla Interu scudetto
P.S. Jak to mawiał T. Lipiński podczas Derby d' Italia " Niesamowity jest ten Giampaolo Pazzini" :)
Dodał:
rem999 || Data: 18.12.2011 02:20
Pewnie wielu z Was zastanawia się , dlaczego Diego Milito w słabej formie , ciągle zajmuje miejsce w pierwszym składzie na rzecz Castaignosa ciągle siedzącego na ławce bądź na trybunach.
Otóż pewnie wiecie co potrafi zrobić Diego będący w formie - pięknie asystuje , strzela , drybluje. Ale bez formy jest to wrak człowieka - nie wykorzystuje 100% sytuacji. Claudio Ranieri marzy o napastniku ,który potrafi strzelać gole z niczego , a przynajmniej wykorzystywać idealne sytuacje. Trener pragnie ,żeby Principe znów był w formie ,żeby znów stał się postrachem bramkarzy serie A. On dobrze wie ,że jest nadzieja na odzyskanie formy "strzelca 2 bramek w finale ligi mistrzów" , dlatego pozwala mu grać w pierwszym , ufa mu... Ale czy nasz wielki mistrz jest jeszcze godzien zaufania ? Moim zdaniem jest , gdyż tacy piłkarze jak on , prędzej czy później muszą wrócić do formy i cieszyć nas swoją piękną grą....
Na zakończenie pragnę dodać ,że powoli widzę w Naszej drużynie to co widziałem w 2010 roku - widzę chęć do gry , i radość z gry. Tak więc jestesmy na dobrym tropie.