« Poprzednie Następne »

[07.02.2011 00:54] Materazzi: "Nie jestem święty"

http://www.gazzetta.it/Foto%20Hermes/200­4/02-Febbraio/02/cirillo--310x210.jpg - proszę, tak wyglądał w sytuacji o której mówię:P

[07.02.2011 00:46] Materazzi: "Nie jestem święty"

Może mnie mylić pamięć (proszę resztę o korektę) Było to chyba w roku 2004 lub 2003, Materazzi po meczu po męsku wyjaśnił w tunelu piłkarzowi Sieny pewne sprawy. Cirillo płakał zakrwawiony do kamery, potem nawet gdzieś napisał oficjalne pismo wnioskując o surową karę, ogólnie szopkę odstawił, no ale Materazzi dostał karę na jaką zasłużył.

[07.02.2011 00:26] Materazzi: "Nie jestem święty"

Właśnie się ostatnio zastanawiałem czy ktoś wróci do sytuacji z ówczesnym graczem Sieny, która nota bene jest największym "występkiem" Matrixa, a nie piętnowane obrażanie Zidane'a. Ale Marco spoważniał na dobre.

[06.02.2011 20:28] Trzech piłkarzy Interu powołanych przez Prandellego

Patrzę na obrońców i się zastanawiam, gdzie jest legendarna linia defensywy z Maldinim, Nestą, Cannavaro, Bergomim..

[05.02.2011 20:47] Mourinho: „Wykluczam mój powrót do Interu”

Coutinho, nazywając mnie sezonowym dzieckiem tylko przez to, że dziwią (i trochę śmieszą) mnie słowa Mourinho strzelasz sobie w kolano.

Gdybym spotkał Jose na ulicy, chętnie bym gościa uściskał za to że miał niemały wkład w pokaźną historię 2010 mojego ukochanego klubu, ale potęgowanie jego magii mija się z celem. Dziś doszło do sytuacji, w której cała gloria zwycięstwa przypisywana jest tylko i wyłącznie Mourinho, to żenujące. Wspominając sukces sprzed roku pierwsi na myśl przychodzą mi Milito, Sneijder, Cesar czy Maicon, doceniam starania Morattiego, całego zarządu i Facchetteiego, nie tylko trenera który wszystkie zasługi sprytnie przelał na swoje konto.
W dodatku Jose myśli chyba sobie, że do Interu to się wraca jak do pustego mieszkania, co druga konferencja słyszę "może kiedyś wrócę, może nie wrócę", facet, to nie Ty o tym decydujesz i radzę Ci to w końcu pojąć. To, czy wrócisz zależy przede wszystkim od tego czy Cię zaprosimy. Od pewnego czasu jego zachowanie przypomina mi frustrata którego przestały kochać kamery.

A ludzie jak jeden mąż, Jose kochamy Cię i wracaj do nas kiedy chcesz, litości.

Po prostu, wolę Jose zapamiętać jako świetnego mentora który prowadził naszą armię do walk z największymi klubami Europy, niż faceta który co chwila musi przypominać o swoich sukcesach bo dostaje regularne lanie od Barcelony.

Także Jose dzięki za wszystko, nam daj spokój a Ty idź sobie prowadź swój madrycki cyrk z wyżelowanym jegomościem na czele dla którego zostawiłeś klub który "kochasz".