17 kolejka Serie A, Derby Mediolanu: Inter - Milan

Awatar użytkownika
Jaszczu91
Posty: 1206
Rejestracja: 18 maja 2008, 17:57

Re: 17 kolejka Serie A, Derby Mediolanu: Inter - Milan

Post autor: Jaszczu91 » 23 gru 2013, 13:22

Nie chce sobie nawet wyobrażać co by się tutaj działo gdyby Inter wczoraj nie wygrał... Mazzarri został by przez nas wszystkich zeszmacony... Jednak jego wydawało by się kretyński plan na to spotkanie sprawdził się w stu procentach. Wynik nie może jednak przysłaniać tego co działo się na boisku przez 75 minut. Dla mnie były to najsłabsze derby jakie oglądałem. Obie strony zaprezentowały się mega słabo a do tego piknikowa atmosfera spowodowała że odbiór tego spotkania był fatalny...
Ten mecz pokazał wszystkim, mam nadzieje że także Mazzarriemu, ile znaczy Kovacić dla Interu. Po jego wejściu ruszyła się gra bo on jako jedyny z naszych pomocników tak przemieszcza sie po boisku żeby cały czas być pod grą. Zawsze wychodzi do piłki i wręcz się o nią prosi... To pokazuję jego pewność, wiarę we własne możliwości i charakter. Według mnie nic mu nie brakuje żeby być prawdziwym liderem tej drużyny.

Awatar użytkownika
Imrahil
Posty: 1012
Rejestracja: 13 wrz 2005, 08:22
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: 17 kolejka Serie A, Derby Mediolanu: Inter - Milan

Post autor: Imrahil » 24 gru 2013, 01:21

Co nam zabraklo wczesniej, w niedziele uzyskalismy. Szczescie - ze nam Milan nie wklepal dwie bramki do przerwy. Jedyne warte zapamietania: Capitano Yuto Nagatomo prowadzi Inter do zwyciestwa.

Awatar użytkownika
Piekarz
Posty: 1528
Rejestracja: 1 sie 2007, 12:56

Re: 17 kolejka Serie A, Derby Mediolanu: Inter - Milan

Post autor: Piekarz » 24 gru 2013, 02:19

Taa, szczególnie z niepodyktowanym ewidentnym karnym po faulu Zapaty na Palacio furę szczęścia mieliśmy. Dawno takiego wałka nie widziałem, a trochę już widziałem w tym sezonie.

Wygrana w derbach zawsze jest bardzo fajną sprawą. W ogóle derby Mediolanu to w ostatnich dwóch koszmarnych latach jeden jedyny aspekt, który wygląda dla nas bardzo dobrze - wygrał Ranieri, dwa razy wygrał Srama, teraz Mazzarri, Milito strzelił sobie hat-tricka i nawet obecna gwiazda Sassuolo po asyście byłej gwiazdy Ceseny na ułamek sekundy przestała być kaleką. Niestety ograliśmy tylko trzynastą drużynę w tabeli, w dodatku w marnym stylu - i takie są fakty, jak bardzo by nie mitologizować mobilizacji Milanu na derby.

Kolejny tragiczny rok za nami. Bardzo porównywalny do poprzedniego, z prozaicznego powodu uważam go za gorszy - w zeszłym to chociaż Juve na wyjeździe upokorzyliśmy. Od tamtej pory już po żadnym meczu się w równym stopniu nie cieszyłem. No i jeszcze z trochę mniej prozaicznego - frustracja narasta. Koszmarna seria Ranieriego była pierwszym takim zjawiskiem, jakie obserwowałem w tym klubie - w tej rozpaczy można było mieć nadzieję, że to ewenement, który wstrząśnie posadami. Koszmar za Sramy, przynajmniej u mnie, wywołał już samą rozpacz, która wyewoluowała w wyzutą z liczenia na cokolwiek, gorzką akceptację faktów - tęże zaś noszę w sobie po dziś dzień.

Awatar użytkownika
interfann
Posty: 406
Rejestracja: 19 kwie 2007, 11:33

Re: 17 kolejka Serie A, Derby Mediolanu: Inter - Milan

Post autor: interfann » 24 gru 2013, 02:53

Piekarz pisze:Taa, szczególnie z niepodyktowanym ewidentnym karnym po faulu Zapaty na Palacio furę szczęścia mieliśmy. Dawno takiego wałka nie widziałem, a trochę już widziałem w tym sezonie.

Wygrana w derbach zawsze jest bardzo fajną sprawą. W ogóle derby Mediolanu to w ostatnich dwóch koszmarnych latach jeden jedyny aspekt, który wygląda dla nas bardzo dobrze - wygrał Ranieri, dwa razy wygrał Srama, teraz Mazzarri, Milito strzelił sobie hat-tricka i nawet obecna gwiazda Sassuolo po asyście byłej gwiazdy Ceseny na ułamek sekundy przestała być kaleką. Niestety ograliśmy tylko trzynastą drużynę w tabeli, w dodatku w marnym stylu - i takie są fakty, jak bardzo by nie mitologizować mobilizacji Milanu na derby.

Kolejny tragiczny rok za nami. Bardzo porównywalny do poprzedniego, z prozaicznego powodu uważam go za gorszy - w zeszłym to chociaż Juve na wyjeździe upokorzyliśmy. Od tamtej pory już po żadnym meczu się w równym stopniu nie cieszyłem. No i jeszcze z trochę mniej prozaicznego - frustracja narasta. Koszmarna seria Ranieriego była pierwszym takim zjawiskiem, jakie obserwowałem w tym klubie - w tej rozpaczy można było mieć nadzieję, że to ewenement, który wstrząśnie posadami. Koszmar za Sramy, przynajmniej u mnie, wywołał już samą rozpacz, która wyewoluowała w wyzutą z liczenia na cokolwiek, gorzką akceptację faktów - tęże zaś noszę w sobie po dziś dzień.

AMEN
Ucz się tak jakbyś miał żyć wiecznie,
Żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro.

ODPOWIEDZ