cor72z pisze:
Ja z kolei już bardziej widziałbym w reprezentacji np. Nigeryjczyka czy Brazylijczyka, który mieszka w Polsce od urodzenia (a nie 3-4 sezony) niż takiego Obraniaka, który po polsku nie umie mówić. To, co się teraz dzieje trochę zaprzecza sensowi reprezentacji narodowych, tak jak pan Janek powiedział: od tego są kluby.
Zgadzam się całkowicie. Nie może być tak, że zbliża się wielka impreza i nagle Polacy robią pospolite ruszenie, że Obraniak, Olisadebe czy Roger muszą grać dla Polski, bo inaczej jesteśmy dead na starcie. Natomiast nie jestem całkowicie przeciwny naturalizacji piłkarzy i innych sportowców, ale powinno to wynikać z poczucia przynależności narodowej, a nie z szansy na rozwój kariery. Jeżeli chłopak przyjechał do Polski w wieku np. 10 lat przez 15 lat żył tu, uczył się, trenował i chce grać dla Polski to mnie to nie dziwi. Prawdopodobnie nie wyobraża sobie, aby mógł reprezentować inny kraj i to jest zdrowe, aby mu to umożliwić.
Polacy mają tą parszywą cechę, że kochamy swoje podwórko, ale we wszystkich zdolnych poza nim widzimy Polaków. Każdy wielki miał babkę, pra-babkę, pra-pra-babkę, kochankę, kochanka, kwiatek doniczkowy z Polski. Może i miał, ale to nie powoduje, że czuje jakikolwiek związek z Polską, jeżeli ja się dowiem, że moja pra-pra-pra-babka była Szkotką nie zacznę chodzić w spódnicy.
cor72z - jeżeli chodzi o trenerów to nie ma dla mnie to znaczenia. Każdy sportowiec ma prawo mieć obok siebie najlepszych specjalistów. To, że trener Kowalczyk jest Rosjaninem w niczym jej nie ujmuje, tak samo Małyszowi. Z zespołami widzę to podobnie. Trener nie jest dożywotnio przypisany na reprezentacji, on ma swoje zadanie do wykonania. Poza tym patrząc na polską myśl szkoleniową w wielu dyscyplinach sportowych to sorry, ale gdyby prowadzili je Polacy, to równie dobrze można by z nich całkowicie zrezygnować...