Di Canio: Zasłużone porażki, trend się zmienił (1)
Paolo Di Canio skrytykował Inter po porażce 3:4 z Club Brugge na San Siro. Były włoski piłkarz zwrócił uwagę na problemy defensywne Nerazzurrich oraz różnicę między ich występami w Serie A i Lidze Mistrzów. Zdaniem eksperta Sky, drużyna Cristiana Chivu nie może liczyć na to, że w europejskich rozgrywkach będzie odwracać losy spotkań równie łatwo jak na krajowym podwórku.
- Pod względem indywidualnym trzeba poprawić pewne rzeczy, bo inaczej nie traciłoby się tylu bramek. W lidze Inter może sobie pozwolić na to, żeby przegrywać 0:2, a później wygrać i wręcz rozbić przeciwnika. W Europie obowiązują jednak inne realia.
- Nie wyjdą z tego kryzysu, jeśli będą uważać, że Inter może w Europie robić to samo co we Włoszech, szczególnie patrząc na wyniki i serię porażek, która rośnie w sposób zatrważający. Nie było meczu, w którym można byłoby powiedzieć, że Inter miał pecha i zasłużył na zwycięstwo. Być może zdarzały się pojedyncze sytuacje, które mogły potoczyć się inaczej, ale nic więcej. Te porażki były zasłużone. Trend się zmienił.
- W tym zespole nie ma fenomenów, są tylko bardzo dobrzy piłkarze, którzy w przeszłości dokonali fantastycznych rzeczy.
- W ciągu ostatnich dwóch lat do Interu trafiali doświadczeni zawodnicy, ale nie byli oni filarami swoich wcześniejszych drużyn. Widać to na przykładzie Akanjiego. W Manchesterze City nie był jedną z najważniejszych postaci, lecz zawodnikiem wspierającym zespół. W Interze tacy piłkarze mają być filarami w newralgicznych sektorach boiska.
Komentarze (1)
lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.
To akurat prawda i uważam, że to jest wielki argument na obronę zespołu, w tym trenera... Ale to jest argument na poziomie 1/8 (przy trudniejszym rywalu) czy 1/4 LM albo w pojedynczych meczach z takim Realem, Barceloną czy innymi PSG/MC... To dalej są zawodnicy, których w składzie widziałoby pewnie 80% klubów grających w LM... A my nie radzimy sobie również z takimi właśnie klubami i to już nie jest argument na obronę kogokolwiek. Idąc w druga stronę - filar Brugge trafia do nas i nie gra nawet tyle co Miki. No to chyba jednak inne kluby efektywniej wykorzystują dostępny potencjał, bo o ile w porównaniu z MU/PSG/Realem to dostajemy faktycznie w jakimś stopniu "spady" to używanie tego argumentu w kontekście meczów z takimi zespołami jak wczoraj czy np. z norweskim Bodo to jednak mocne nieporozumienie.
oczywiście że bronimy źle strukturalnie, ale wczoraj 3 bramki po błędach indywidualnych
