Djed Spence, wahadłowy Interu, opowiedział w rozmowie z magazynem GQ o swoim podejściu do życia, przygotowaniach do meczów i sposobach na zachowanie spokoju. Anglik podkreślił, że niełatwo wyprowadzić go z równowagi, a jego szybkość to przede wszystkim kwestia genów.
- Już się nie denerwuję. Przestałem odczuwać tego typu emocje, gdy miałem około 18 lat. Tremę odczuwałem przed debiutem na mundialu, ale wolę mówić o energii. Trzymam się we własnej bańce, ponieważ mam wrażenie, że nerwy innych ludzi mogą w pewien sposób udzielać się również mnie. Moja szybkość? Nie ma tu żadnej tajemnicy. Wiem, że to banalna odpowiedź, ale wszystko jest kwestią genetyki. Zawsze byłem szybki. Mój tata był szybki, podobnie jak wujkowie i dziadek. Czuję się tak, jakbym miał 21 lat. Dbam o dietę z pomocą prywatnego kucharza, więc pizza musiała zejść na dalszy plan. Ostatnio siostra poleciła mi też yogę.
Modlitwa daje mu siłę
Jednym z najważniejszych elementów codzienności Spence’a jest wiara. Piłkarz, który został pierwszym otwarcie muzułmańskim zawodnikiem reprezentującym Anglię na poziomie seniorskim, przyznał, że modlitwa pomaga mu odnaleźć spokój i pewność siebie.
- Jeśli czuję taką potrzebę, modlę się przed meczem w hotelowym pokoju, a później odmawiam jeszcze dwie modlitwy w szatni. Nie modlę się dokładnie pięć razy dziennie, ale staram się robić to jak najczęściej. Czuję, że daje mi to wskazówki, siłę i moc. Pozostawiam wszystko w rękach Boga. Przenoszę tę odpowiedzialność na Niego, a nie na siebie.
Muzyka przed meczem
Istotnym elementem przygotowań Anglika jest również muzyka. Spence dobiera utwory do swojego nastroju i atmosfery, jaką chce stworzyć przed spotkaniem. Słucha ich już w autobusie w drodze na stadion, a następnie kontynuuje przygotowania w szatni. Preferuje słuchawki przewodowe, a w jego playliście dominują amerykańscy artyści, w tym raper Lil Durk.
Piłkarz przyznał również, że koledzy z drużyny zauważają jego spokój, ale raczej nie pytają go o sekret takiego podejścia. - Myślę, że są na to zbyt dumni - zażartował.
Rodzina jest najważniejsza
Mimo sportowych ambicji i intensywnego trybu życia, Spence nie zapomina o bliskich. Szczególne miejsce zajmują w jego życiu trzy siostry, z którymi utrzymuje bardzo bliskie relacje.
- Moja rodzina jest dla mnie niezwykle ważna. Mam trzy siostry i są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Robimy razem praktycznie wszystko. Jeździmy na wakacje, wychodzimy coś zjeść. Jesteśmy bardzo zżytą rodziną i mamy świetne relacje. Rozmawiam z nimi każdego dnia.
Komentarze (3)
Muzułmanin na pół etatu? Mniejsza o to, przypomniała mi się anegdotka w temacie wiary:
Pewnego razu trener Marcelo Lippi pokrzykiwał na niego (Taribo West) podczas treningu, by zawęził pole gry. Taribo stał jak słup soli i ani myślał słuchać trenera. Gdy sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie, Lippi przerwał grę, podszedł do swojego zawodnik i zapytał: ‘Dlaczego nie zawęziłeś, tak jak cię o to prosiłem?’ W odpowiedzi usłyszał: ‘Bo Bóg kazał mi stać w tym miejscu.’ Zdenerwowany trener krzyknął tylko: ‘szkoda, że ci nie powiedział, że jesteś ch***wym obrońcą!’