Kolejne błędy Martineza, nadszedł czas Provedela? (10)
Kolejny błąd Josepa Martineza ponownie wywołał dyskusję na temat obsady bramki Interu. Po nieudanym występie przeciwko Club Brugge Cristian Chivu może rozważyć danie szansy Ivanowi Provedelowi.
Sytuacja w bramce Nerazzurrich staje się coraz bardziej problematyczna. Josep Martinez, który otrzymał zaufanie sztabu szkoleniowego po odejściu Yanna Sommera, nie potrafi ustabilizować swojej dyspozycji. Ostatni występ w Lidze Mistrzów tylko spotęgował wątpliwości dotyczące jego przydatności do roli pierwszego bramkarza Interu. Hiszpan popełnił błąd przy bramce na 2:1 dla Club Brugge, a stracony gol miał istotny wpływ na dalszy przebieg spotkania. Nie jest to jednak odosobniony przypadek. Wcześniej Martinez zaliczył nieudany występ przeciwko Udinese, podczas którego dopuścił się kilku błędów, a problemy pojawiły się również w meczu z Realem Madryt.
Cristian Chivu dotychczas konsekwentnie bronił swojego bramkarza i regularnie wystawiał go w podstawowym składzie. Trener Interu chciał w ten sposób uniknąć dodatkowej presji na zawodniku, który przejął odpowiedzialność za jedną z najbardziej wymagających pozycji w zespole. Z drugiej strony kolejne pomyłki sprawiają, że trudno ignorować pytania o formę Hiszpana. Martinez potrafi zaprezentować dobre interwencje i wykazuje się umiejętnością gry nogami, ale brak regularności pozostaje poważnym problemem. Na tym poziomie nawet pojedyncze błędy mogą kosztować drużynę bardzo wiele. W tej sytuacji coraz częściej pojawia się nazwisko Ivana Provedela. Doświadczony włoski bramkarz został sprowadzony latem, aby zwiększyć rywalizację między słupkami i zapewnić zespołowi odpowiednie zabezpieczenie na wypadek problemów Martineza. Dotychczas rumuński trener stawiał na Hiszpana, jednak ostatnie wydarzenia mogą skłonić go do ponownego przemyślenia hierarchii w bramce. Najbliższe spotkania będą ważnym sprawdzianem dla byłego gracza Genoi, a jednocześnie mogą otworzyć Provedelowi drogę do debiutu w barwach mediolańskiego klubu.
Na ten moment nie ma potwierdzenia, że do zmiany dojdzie już w kolejnym meczu. Jedno jest jednak pewne: po serii kosztownych pomyłek Martinez musi odzyskać pewność siebie i udowodnić, że może być golkiperem numer jeden w Interze. W przeciwnym razie Chivu będzie miał coraz więcej argumentów, by dać szansę jego konkurentowi.
Komentarze (10)
lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.
Pytanie w jakiej formie jest tak na prawdę Provedel i czy da nam wreszcie jakoś w bramce, której brakuję już od jakiegoś czasu. Najgorsze że za stosunkowo niewielkie pieniądze bym do wzięcia Emiliano Martinez, absolutnie czolowy bramkarz na świecie z ogromnym doświadczeniem i sukcesami.
Nie wieszam na nim psów, nie mówię, że nie jest materiałem na dobrego bramkarza, ale NIE DZIŚ I NIE TUTAJ.
Jego słabości aż biją po oczach. Niech trenuje i je eliminuje i za jakiś czas można dać mu szansę - dawanie kolejnej w meczach o stawkę jest teraz totalnie bez sensu.
Pierwsza i najbardziej oczywista zmiana, która może coś (coś, nie wszystko!) zmienić na już - nie stać nas, żeby nawet nie spróbować.
Co to za brednie? On nie potrafi grać nogami, to elektryk. Źle wygląda już w momencie przyjęcia piłki.
On tylko broni strzały, nic ponadto...
Brakuje mu regularności? On jest regularny do bólu. Broni nieźle na linii bramkowej (technika bardziej jak z piłki ręcznej, ale to się sprawdza), ale cała reszta to niestety też regularność w błędach czy to w wyprowadzaniu piłki czy grze na przedpolu. On nie ma lepszych momentów, w każdym meczu ta niepewność w tych obszarach bije po oczach. Nieregularność polega tylko na tym, że rywale nieregularnie te błędy wykorzystują i nie zawsze są one tak duże...
Nie wiem czy to, że Joseph zalicza tyle gaf jest spowodowane tym, że w poprzednim sezonie grał tak mało i nie nabrał pewności siebie. To teraz nie ma większego znaczenia. Trzeba po prostu Provedel musi dostać szansę. Tylko dlaczego jeszcze jej nie dostał?
Czy może Provedel jest w tak tragicznej formie?
Chivu widzi go codziennie na treningu i może coś widzi czego my nie wiemy?
Być może to ta sama sytuacja co w zeszłym roku - podstawowy bramkarz jest fatalny, ale trener boi się dokonać zmiany w bramce, bo rezerwowy golkiper jest jeszcze gorszy?
oczywiście że bronimy źle strukturalnie, ale wczoraj 3 bramki po błędach indywidualnych
