Materazzi wierzy w kolejne Scudetto Interu: Od lat są najlepsi we Włoszech (1)
Marco Materazzi udzielił wywiadu dziennikowi Quotidiano Sportivo przed wznowieniem rozgrywek Serie A. Były obrońca Nerazzurrich nie ukrywa, że wierzy w kolejne mistrzostwo Włoch dla zespołu prowadzonego przez Cristiana Chivu. Zwrócił jednak uwagę, że Inter w ostatnich latach mógł osiągnąć jeszcze więcej.
– Moim zdaniem Inter ponownie zdobędzie Scudetto. Jestem tego pewien. Trzeba jednak uważać na Giallorossich, ponieważ są mocni. Zobaczymy, jak długo utrzymają taką dyspozycję, biorąc pod uwagę, że czeka ich również gra w Lidze Mistrzów. Inter jest jednak najlepszy. Od siedmiu czy ośmiu lat powtarzam, że we Włoszech nie ma dla niego rywali. W 2011 roku mówiłem podobnie o Juventusie. Byłem przekonany, że może zdobyć dziesięć mistrzostw z rzędu, zwłaszcza że miał do dyspozycji własny stadion. Później pojawił się jednak Inter, który jest najmocniejszy – stwierdził Materazzi.
Były reprezentant Włoch podkreślił jednocześnie, że Nerazzurri mają na koncie kilka bolesnych strat punktów, które kosztowały ich utratę tytułu.
– Inter mógł wygrać więcej. Myślę o niektórych absurdalnych meczach z ostatnich lat, które kosztowały nas mistrzostwo, jak porażka na boisku Bologni czy fatalne potknięcie u siebie z Lazio. Mając dużą przewagę, nie można wypuszczać takich tytułów z rąk. Zwłaszcza gdy w zespole są liderzy potrafiący poderwać cały stadion – dodał.
Materazzi o Lautaro: „Rozpalił San Siro”
Materazzi odniósł się również do presji związanej z grą na San Siro. Jego zdaniem kibice Interu mają wysokie oczekiwania, a zawodnicy muszą wykazać się odwagą i charakterem, by im sprostać. Jako przykład wskazał zachowanie Lautaro Martineza podczas spotkania z Napoli.
– Gra na San Siro nigdy nie jest łatwa. Możesz zdobyć pięć mistrzostw, a później zostać wygwizdanym już w pierwszym meczu. Kibice są przyzwyczajeni do sukcesów, dlatego trzeba być silnym i odważnym. Nie każdy ma takie cechy. W jednym z ostatnich spotkań zobaczyłem w Lautaro samego siebie, gdy podczas meczu z Napoli ostro zareagował na arbitra. Kapitan rozpalił wówczas stadion, a Inter zdołał odrobić straty i wygrać. Trochę przypominało mi to nasz mecz z Barceloną, wygrany 3:1 po tym, jak przegrywaliśmy 0:1 – wspominał były obrońca.
W dalszej części rozmowy Materazzi porównał atmosferę na San Siro z tą, której doświadczył na Santiago Bernabeu i Old Trafford.
– Grałem na Bernabeu w Madrycie, a także na Old Trafford, czyli Teatrze Marzeń w Manchesterze. Jednak to, co daje San Siro, jest nieporównywalne z niczym innym. Oczywiście to od piłkarzy zależy, czy rozpalą kibiców i wywołają entuzjazm – zaznaczył.
Materazzi o reprezentacji Włoch
Były zawodnik Interu wypowiedział się także na temat reprezentacji Włoch. Przyznał, że ostatnie występy drużyny narodowej napawają go optymizmem, choć zwrócił uwagę na problemy infrastrukturalne włoskiego futbolu.
– Ta reprezentacja bardzo mi się podoba. Po porażce z Belgią myślałem, że w Turcji również pójdzie nam źle, ale zespół pokazał, że ma odpowiednią jakość. Potwierdził to także w meczu z Francją. Teraz możemy liczyć na dobre losowanie mistrzostw Europy. Poziom futbolu na świecie bardzo się jednak wyrównał, a pod względem infrastruktury Włochy nie należą do światowej czołówki. Od tego trzeba zacząć odbudowę – ocenił.
Berlin 2006 czy Madryt 2010? Materazzi wspomina największe triumfy
Na zakończenie rozmowy Materazzi wrócił wspomnieniami do dwóch wyjątkowych momentów swojej kariery: zdobycia mistrzostwa świata z reprezentacją Włoch w 2006 roku oraz triumfu w Lidze Mistrzów z Interem cztery lata później.
– Noc w Berlinie w 2006 roku czy ta w Madrycie w 2010 roku? Oba wydarzenia wiązały się z niesamowitymi emocjami, ale w Madrycie byliśmy świadomi, że jesteśmy lepsi od rywali. Mourinho powiedział przed meczem, że wygramy z Bayernem 2:0. W Berlinie wiedzieliśmy natomiast, że Francja jest od nas lepsza. Na szczęście sport uczy, że nie zawsze wygrywa lepszy, lecz ten, kto bardziej pragnie zwycięstwa – powiedział.
Materazzi został również zapytany, czy zamierza odwiedzić Jose Mourinho w Rzymie podczas meczu Realu z Romą.
– Jeszcze nie wiem. Naprawdę nie lubię prosić o bilety. Pamiętam, że kiedy grałem, ludzie potrafili męczyć mnie takimi prośbami przez wiele dni – zakończył.
Komentarze (1)
lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.
