Szalony mecz, wesoły futbol, wstydliwa porażka Nerazzurrich | Inter 3-4 Club Brugge (64)
W dzisiejszym spotkaniu Interu z Club Brugge w 2. kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów byliśmy świadkami aż 7 goli. Nikt przed meczem się jednak nie spodziewał, że aż cztery trafienia na Stadio Giuseppe Meazza zaliczą goście z Belgii, którzy zawstydzili Nerazzurrich i wywieźli z Mediolanu trzy punkty.
Inter na samym początku nie rzucił się do huraganowych ataków, a samo wejście w rywalizację było dość niemrawe. Z biegiem kolejnych minut podopieczni Cristiana Chivu przejęli jednak inicjatywę i znacznie dłużej od rywali utrzymywali się przy piłce. Nerazzurri stworzyli sobie również pierwsze okazje na gola, ale sprytny strzał Thurama przemknął tuż obok bramki, a szarżującego przez pole karne Dioufa zatrzymał stojący między słupkami gości Yann Sommer. Belgijski zespół doszedł jednak w końcu do głosu, a najgroźniejszy był młody talent Tresoldi, który odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym po rzucie różnym i oddał mocny strzał, który wystrzał poprzeczką gospodarzy. Młodzieżowy reprezentant Niemiec kilka minut później stanął przez jeszcze lepszą szansą na gola, kiedy nieprzepisowo rywala we własnym polu karnym zatrzymał Calhanoglu. 22-latek pewnym strzałem z jedenastu metrów pokonał Josepa Martineza i otworzył wynik meczu.
Inter po stracie gola wziął się do pracy i ponownie przejął inicjatywę nad boiskowymi wydarzeniami. Do siatki Sommera trafił nawet Lautara Martinez, ale sędzia słusznie uznał, że Argentyńczyk był na spalonym. Kapitan mediolańskiego klubu miał również dobrą okazję kilka minut później, ale po kilku przekładkach w polu karnym został ostatecznie zatrzymany przez obrońcę. Najlepszy strzelec Nerazzurrich dopiął swego w 44. minucie gry, kiedy wykończył składną akcję wykreowaną przez Thurama i Dimarco.
Wydawało się, że po przerwie Nerazzurri w swoim stylu zdominują rywala i szybko wypracują korzystny dla siebie rezultat. Tak się jednak nie stało, a po kwadransie bez trafienia po raz kolejny na prowadzenie wyszli goście. Błąd w tej sytuacji popełnił Josep Martinez, który źle ocenił lot piłki i źle wyszedł poza pole karne, a do pustej bramki strzelił Tresoldi. Utalentowany napastnik stał się dzisiejszego wieczoru katem Interu, bowiem w 74. minucie skompletował hat-tricka. Podopieczni Cristiana Chivu ruszyli po kolejną w tym sezonie rimontę, a była ona w pewnym momencie możliwa, ponieważ kontakt z beljgijskim zespołem został złapany przez gola Lautaro Martineza. Festiwal błędów w defensywie trwał jednak nadal, a po stracie Djeda Spence'a czwarte trafienie dla gości zaliczył Vermant. Inter próbował odwrócić stan rywalizacji do końca i w doliczonym czasie gry gola zdobył jeszcze Bonny, ale był to ostatni akcent tego meczu i ostatecznie Nerazzurri przegrali drugie starcie w tegorocznej Lidze Mistrzów.
INTER (3-5-2): 1 J. Martinez; 31 Bisseck, 25 Akanji, 95 Bastoni; 17 Diouf, 23 Barella, 20 Calhanoglu, 7 Zielinski, 32 Dimarco; 9 Thuram, 10 Lautaro
Ławka rezerwowych: 12 Di Gennaro, 49 Provedel, 5 Stankovic, 8 Sucic, 11 Luis Henrique, 14 Bonny, 22 Mkhitaryan, 28 Pavard, 30 Carlos Augusto, 46 Bovio, 94 Esposito, 99 Spence
Trener: Cristian Chivu
CLUB BRUGGE (4-5-1): .1 Sommer; 64 Sabbe, 58 Spileers, 44 Mechele, 65 Seys; 9 Forbs, 10 Vetlesen, 8 Potts, 20 Vanaken, 11 Virgili; 7 Tresoldi.
Ławka rezerwowych: 29 Jackers, 81 Vanden Driessche, 3 Han-beom Lee, 16 Tsawa, 17 Vermant, 32 Dams, 39 Robberechts, 41 Siquet, 62 Audoor, 67 Diakhon, 77 Vasovic, 80 Lemaréchal
Trener: Ivan Leko
Komentarze (64)
lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.
-gościu pokazał mental w zeszłym sezonie LM z silnymi rywalami-mental który w tej drużynie nie istnieje
-mamy mecz z potencjalnie słabszym rywalem, jego byłym klubem
-Hakan powinien być oszczędzany
i gościu wchodzi na 3 ostatnie minuty
to jest nie do obrony
-ręcznika zastąpiono ręcznikiem, który w LM chyba jest jednak jeszcze większym ręcznikiem
-sprzedano dwóch nominalnych środkowych obrońców nie mając w kadrze ani jednego zdrowego i łatając tą pozycję beznadziejnym na środku Akanjim
-na prawym wahadle zamiast Dumfriesa który był topem w LM jest Diouf który ogarnia ale póki co tylko w lidze - na pewno nie można powiedzieć że jest to jakiś progres w LM
-poza tym zero realnych wzmocnień/impulsu - angielski zaciąg ława/L4, Pavard to wiadomo, mogący coś wnieść Stanko i Provedel grzeją ławę z niewiadomych względów
jednym słowem ZERO jakiegokolwiek personalnego impulsu/personalnych wzmocnień względem Interu który oberwał od Bodo, to czy powinnismy się dziwić że przegrywają z Brugią? Brugia uzyskała xG na poziomie 4,26 (
!) to jest jawny kryminał w defensywie.Niestety ale potwierdza się znowu że Chivu wykastrował tą drużynę w LM z mentalu jaki Inter miał w LM za Inzaghiego - wówczas niemal wszystkie takie szalone mecze/na styk/trudne z silnymi rywalami przepychali kolanem na swoją korzyść - głównie mocną defensywą, skutecznością i mentalem, obecnie to wszystko obróciło się o 180 stopni, dzieją się rzezy niepojęte - Hakan słynący ze swietnej destrukcji fauluje jak idiota w polu karnym, Martinezowi drugi mecz z rzędu odcina mózg, Lautaro mając całą bramkę i leżącego bramkarza trafia .... w bramkarza, niepojęty splot niezrozumiałych zdarzeń, ale to jest niestety standard za kadencji Chivu w LM, a nie kwestia przypadku, nie widzę tu zbytnio nadziei do poprawy. Te niedawne dwa finały LM to już zamierzchła przeszłość
Akanji miał żółtą i wyglądał gorzej od Acerbiego po maratonie. Zarządzanie zmianami i meczem paniczne.
Inter jest fatalny w obronie, niewiele potrzeba żeby wsadzić 2-3 bramki w Mediolanie.
Chivu ma tragiczny bilans w LM i nie widać perspektyw na zmiany.
Calcio to żart
Dalej mamy kiepską skuteczność , słabą obronę i ręcznik na bramce. Ale to już wcześniej wiedzieliśmy.
Nie da się wygrywać meczy jak Lautaro znów włączył tryb "amatora", ciekawe czy standardowo na dwa miesiące. Niesamowita indolencja w ataku.
Zieliński...Co chłop robił na boisku do 82min? Grał taką padakę że pierwszy powinien zejść.
Martinez to jednak to ogór, co nadaje się co najwyżej do Genoi. Co z tego że coś wybroni, jak jest elektryczny i zaraz babol będzie. Po sezonie won a teraz ława.
Akanji dramat, 4 gol, ostatnie podanie, jak emeryt...niech gra Stones i Pavard
Zielu cały mecz truchta, widać przy bramce na 3, jak spaceruje, jak dostał prostopadłą też dramat
Obrona dni, Martinez znowu gol na konto
Skuteczność dramat, obok powyższej sytuacji Ziela, co zmarnował Dimarco, Lauti też miał z 5 setek, Pio 1 też
Bonny na plus, mega wejście
Tego Lipińskiego się nie da słuchać, za łokieć Dioufa najchętniej by go wywalił z boiska, mimo że to francuz był najpierw faulowany, jak typ go trzymał, a później go tracił, gdzie gracz Brugii był za jego plecami, co Diouf ma oczy z tyłu, czy ma sobie je przywiązać
W ogóle te Gądki że Martinez miał więcej, roboty, jaka to Brugia nie cudowna, po 3 1 nasi się odkryli, ale my mieliśmy kilkanaście strzałów, Brugia na prawdę nieźle broniła
Wesoły futbol Interu
Przyjeżdża do nas paru młodych chłopaków w ataku i ogarnięta pomoc i nasza obrona nie wie co się dzieje.
O bramkarzu szkoda wspominać
Nie ma ani punktów, ani oszczędzania sił w tym morderczym maratonie...
