Curtis Jones to piłkarz łączony z Interem już od zimowego mercato. Nerazzurri nie porzucili pomysłu sprowadzenia Anglika w swoje szeregi i liczną na powodzenie w letnim oknie transferowym.
Według informacji podanych przez Gianlucę Di Marzio, w Monte Carlo odbyło się spotkanie pomiędzy Piero Ausilio a dyrektorem sportowym Liverpoolu, Richardem Hughesem. Obaj mieli uczestniczyć w imprezie organizowanej z okazji 30-lecia agencji P&P Sport Management należącej do Federico Pastorello.
The Reds mieli prosić o sporą opłatę za transfer, a wyceny obu klubów znacząco się różnią. Inter nie chce przepłacać za zawodnika z rocznym kontraktem, a jak podkreśla Gianluca Di Marzio, w Anglii kwestia wygasających umów wygląda inaczej i nie wpływa na wycenę tak, jak we Włoszech. Duże znaczenie może odegrać tutaj sam piłkarz, który może poprosić o transfer do Interu. Pomimo tego, rozmowy mają być kontynuowane w następnych tygodniach, a kolejne spotkania zostały już zaplanowane.
Gianluca Di Marzio podaje także, że we Włoszech Inter pracuje nad dwoma piłkarzami. Pierwszym z nich jest Ivan Provedel, który miałby zostać nowym rezerwowym bramkarzem, a drugim, jak podawały już La Gazzetta dello Sport oraz Corriere dello Sport, jest Marco Palestra.
Co ciekawe, dziennikarz podaje także, że w Monte Carlo Piero Ausilio rozmawiał także z... Romelu Lukaku. Obaj mieli rozmawiać ze sobą po raz pierwszy od czasu, gdy Belg opuścił Inter w 2023 roku. Piłkarz miał przeprosić dyrektora sportowego Interu, lecz wyjawił także swoją frustrację dotyczącą sposobu zarządzania Simone Inzaghiego, a szalę goryczy miało przelać pozostawienie go na ławce rezerwowych w finale z Manchesterem City.
a Inter pół realu.... po prostu się wymieńmy
Komentarze (6)
To nie było dobre wejście na boisko i wyciąganie tego jako argument przy tym co odwalał swoim zachowaniem Lukaku jest zwyczajnie słabe. To jak potoczyła się później jego kariera idealnie pokazuje co sam sobie zrobił zachowując się tak, a nie inaczej... Ok, nie jest piłkarzem zaściankowym, ale przypomnijmy sobie, że w czasach Interu niektórzy ze świata piłki twierdzili, że jest o klasę lepszy od Lewandowskiego i gdyby Lewandowski trafił do "prawdziwej ligi" to Lukaku zjadłby go na śniadanie (może coś w tym w sumie było, bo akurat apetytu mu nie można odmówić)