Zarejestruj się
Inter - Arsenal: Szukanie kozła ofiarnego to błąd. Prawdziwy problem leży u szczytu
Felietony

Inter - Arsenal: Szukanie kozła ofiarnego to błąd. Prawdziwy problem leży u szczytu (6)

Autor: ㅤLuki165 ㅤ

Po bolesnych porażkach w europejskich pucharach piłkarski świat zawsze reaguje tak samo: instynktownie szukamy winnego. Wskazujemy palcem na trenera, konkretnego zawodnika czy błąd taktyczny. Jednak po meczu Interu z Arsenalem (1:3) takie podejście jest nie tylko powierzchowne, ale wręcz szkodliwe. Prawda o tym spotkaniu jest brutalna – to nie był jednorazowy wypadek przy pracy, ale obraz strukturalnej przepaści, która dzieli Inter od najpotężniejszych klubów Europy.

 

​Ławka rezerwowych: Gdzie kończą się możliwości

 

​Największa różnica między obiema drużynami nie leżała w wyjściowych jedenastkach, lecz w głębi składu. Arsenal wygrał ten mecz zawodnikami, którzy weszli z ławki. Piłkarze tacy jak Martinelli czy Gyökeres to postacie o uznanej międzynarodowej renomie, zdolni zmienić losy spotkania w każdej chwili. To oni dobili Inter, pokazując, co oznacza posiadanie „drugiego garnituru” na światowym poziomie.

​W tym samym czasie Inter musiał łatać dziury rozwiązaniami doraźnymi. Diouf, rzucony na nienaturalną dla siebie pozycję z powodu braku alternatyw na prawej stronie, czy Luis Henrique, który mimo kredytu zaufania wciąż nie potrafi udźwignąć ciężaru wielkich meczów, to dowody na kadrowe niedostatki. Frattesi, tkwiący od roku w zawieszeniu między rynkiem transferowym a boiskiem, oraz Bonny, który wciąż nie dorósł do poziomu Champions League, dopełniają ten smutny obraz.

 

​Milczenie Oaktree

 

​Trudno winić Cristiana Chivu (czy wcześniej Inzaghiego) za to, że nie dostaje do rąk narzędzi niezbędnych do walki na najwyższym froncie. Inter od dawna desperacko potrzebuje defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia oraz solidnego zmiennika dla Dumfriesa. Bez tych wzmocnień każda próba rywalizacji z gigantami kończy się tak, jak wczoraj – brakiem tchu w decydującym momencie.

​Problem tkwi jednak wyżej – w gabinetach właścicielskich. Fundusz Oaktree nie jest typowym właścicielem piłkarskim, napędzanym pasją i chęcią budowania sportowej dynastii. To fundusz inwestycyjny, którego priorytetem jest redukcja ryzyka, optymalizacja finansowa i docelowa sprzedaż aktywów z zyskiem. Strategia „autofinansowania” jest bezpieczna dla tabel w Excelu, ale stanowi szklany sufit dla ambicji sportowych klubu.

 

​Potencjał uwięziony w finansach

 

​Gdyby Inter dysponował budżetem na poziomie prawdziwej europejskiej potęgi – rzędu 100-150 milionów euro zainwestowanych w punktowe wzmocnienia (klasowy napastnik, filar defensywy, dominujący wahadłowy) – ta drużyna nie tylko „dobrze by się prezentowała”, ale mogłaby realnie bić się o puchar Ligi Mistrzów.

​Zamiast szukać kozłów ofiarnych wśród piłkarzy, musimy spojrzeć prawdzie w oczy: Inter jest o dwa, trzy transfery od szczytu, ale droga do nich jest zablokowana przez politykę finansową właścicieli. Porażka z Arsenalem nie była brakiem serca do walki. Była brakiem „siły ognia”, której nie da się wypracować na treningu, a którą trzeba kupić na rynku. Dopóki Oaktree nie zmieni kursu z czystej finansjery na sportową odwagę, Inter pozostanie jedynie ambitnym pretendentem, któremu w kluczowych momentach zawsze czegoś zabraknie.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Tagi:

Komentarze (6)

lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.

Awatar użytkownika Garibaldi
Garibaldi Kibic
0
Okienko byłoby w miarę dobre gdyby nie sprzedali Zalewskiego i nie kupili Diuofa. W kolejnym kupilibyśmy Viccario, sprowadzilibyśmy Stankovica, + przedłużenie Cahanoglu. Trafiłyby się jakieś okazje np. Cancelo, Sabitzer, E.Garcia, Ruben Neves. Gdybyśmy mieli nieograniczony budżet, to kogo byście kupili? Inter musi awansować do 1/8, szukać poważnych sponsorów. Największymi sukcesami tej rundy jest posiadanie 4 równorzędnych napastników i dobra forma Zielińskiego. Gdybym miał zrobić transfer ~40-50 mln euro, to kupiłbym Lucasa Paquetę (zamiast drogiego Pazia).
Awatar użytkownika tytusek25
tytusek25 Bywalec
0
nieprzypadkowo najczęstsze triumfy w CL padają łupem najbogatszych. Tej reguły niestety nie przeskoczymy . To nie jest problem zmiany ustawienia, zamiany rezerwowych w pierwszy garnitur i odwrotnie czy szczęścia. Nasi piłkarze jak na dłoni zwyczajnie odstają warsztatem i umiejętnościami a nawet mentalem od ich odpowiedników z najbogatszych klubów europy, którzy grają bez kompleksów .Zwyczajnie nie stać nas na regularne wietrzenie kadry a tylko ruch w tym temacie generuje zdrową rywalizację. U nas już czuć dość mocno stęchliznę. Dodać do tego archaiczną włoska myśl szkoleniową połączoną z kultem antyków ,niechęcią do nowego , kretyńskie autokastrujące problemy biurokratyczne i mamy to co mamy.
Awatar użytkownika BartekBartek
BartekBartek Debiutant
0
Ryba psuje sie od głowy a głowa psuje się od góry ;) nie tylko Inter ma problemy z kasą ale wszystkie włoskie drużyny. Może lepiej przeanalizować jak na przestrzeni 30 kilku lat liga angielska stała się najlepsza i najbogatsza na świecie a włoska stoczyła sie do obecnego stanu.
Awatar użytkownika Cny
Cny Karnetowicz
0
Co to za tekst? Jest bardzo słaby. Nie będę się rozpisywał, ale to można napisać na kolanie w 5 minut. Na tej stronie niektóre komentarze są bardziej wartościowe
Awatar użytkownika mroowa111
mroowa111 Bywalec
0
Oaktree ogranicza nas niesamowicie obyśmy nie cofnęli się bardziej w rozwoju letnie okienko prawdę nam powie bo musza zajść duże zmiany oby na lepsze
Awatar użytkownika Orzeu
Orzeu Bywalec
0
patrząc na to w jaki sposób straciliśmy bramki...
patrząc na to jakie sytuacje zmarnowaliśmy....

to nie do końca się zgodzę.

Zaloguj się

Tylko jeśli ustawiasz nowe hasło - inaczej zostaw puste.

lub

Zarejestruj się

Tylko jeśli ustawiasz nowe hasło - inaczej zostaw puste.
Powtórz nowe hasło (tylko przy zmianie hasła).

lub

Zarejestruj się

na FcInter.pl

Masz już konto?

Zaloguj się

Szukaj