Inter na początku letniego okna transferowego rozglądał się za zawodnikiem, który mógłby wzmocnić środek trzyosobowej defensywy. Jak ustalił portal FcInterNews, mediolańczykom został wówczas zaproponowany Kim Min-Jae. Reprezentant Korei Południowej miał kilka argumentów przemawiających za takim ruchem, jednak rozmowy bardzo szybko zostały zakończone.
W pierwszej fazie mercato działacze Nerazzurrich analizowali możliwość pozyskania stopera zdolnego do gry w centrum formacji złożonej z trzech defensorów. Właśnie w tym momencie otoczenie Kima skontaktowało się z włoskim klubem, przedstawiając jego kandydaturę. Koreańczyk nie był przypadkowym nazwiskiem. 29-letni defensor ma za sobą bardzo dobry okres gry w Serie A, gdzie reprezentował barwy Napoli. Później przeniósł się do Bayernu Monachium, który latem 2023 roku zapłacił za niego około 50 milionów euro.
W Niemczech jego sytuacja nie potoczyła się jednak tak, jak oczekiwano. W minionym sezonie zawodnik musiał pogodzić się z rolą zmiennika dla Dayota Upamecano oraz Jonathana Taha. Dla Interu mogło to stanowić okazję do pozyskania doświadczonego piłkarza, który zna już realia włoskiego futbolu i posiada cechy odpowiednie do gry w systemie stosowanym przez mediolański zespół. Ostatecznie temat nie wyszedł jednak poza początkową fazę. Głównym problemem okazały się wymagania finansowe samego zawodnika. Oczekiwania dotyczące wynagrodzenia zostały uznane za zbyt wysokie w kontekście polityki płacowej Nerazzurrich oraz konieczności zachowania odpowiedniego poziomu kosztów całej kadry.
Na tym trudności się nie kończyły. Ewentualny transfer wymagałby również porozumienia z Bayernem. Niemiecki klub nie miał powodów, aby łatwo zgodzić się na wypożyczenie defensora, którego umowa obowiązuje do czerwca 2028 roku. Die Roten musieliby bowiem liczyć się z możliwością, że po rocznym wypożyczeniu Kim wróci do zespołu z zaledwie jednym sezonem kontraktu. Taka sytuacja mogłaby znacząco wzmocnić pozycję negocjacyjną samego piłkarza i potencjalnego nabywcy w przyszłości. Pomysł sprowadzenia Koreańczyka upadł więc niemal tak szybko, jak się pojawił. Zbyt wysoka pensja oraz skomplikowana sytuacja kontraktowa sprawiły, że mediolańczycy nie zdecydowali się kontynuować rozmów.
?
Komentarze (0)