Stary mistrz wyjaśnił nowego pretendenta | Inter 2-0 Como (74)
Inter nie pozostawił żadnych złudzeń i w rywalizacji z Como pokazał, kto jest mistrzem, a kto dopiero aspiruje do gry o najwyższe cele. Nerazzurri całkowicie zdominowali rywala i pewnie wygrali 2-0 po golach Esposito i Thurama.
Zawodnicy Cristiana Chivu weszli w mecz z odpowiednim nastawieniem i w porównaniu do ubiegłotygodniowych derbów Mediolanu od razu przejęli inicjatywę nad spotkaniem. Gospodarze zepchnęli Como na swoją połowę i cierpliwie budowali swoje ataki. Duża w tym zasługa zawodników środka pola Nerazzurrich, którzy zdecydowanie opanowali ten fragment boiska i praktycznie w żadnej sytuacji nie stracili kontroli nad tą częścią meczu. Dobrze funkcjonował również pressing, a Lariani często tracili piłkę po agresywnym doskoku graczy Interu. Odpowiednie podejście graczy w czarno-niebieskich koszulkach przełożyło się na gola, którego w 12. minucie rywalizacji zdobył Pio Esposito. Włoch wykończył doskonałą kontrę, którą zapoczątkował Federico Dimarco, a potem po rozegraniu z boku pola karnego piłkę idealnie młodemu napastnikowi wyłożył Djed Spence. Kilka minut później mogło być już 2-0, ale po dośrodkowaniu nieczysto w futbolówkę trafił Dimarco. W 19. minucie gospodarze dopięli jednak swego i zaliczyli drugie trafienie. Tym razem jego autorem został Marcus Thuram, który dobrze odnalazł się w polu karnym i silnym strzałem pokonał Sancheza. Nerazzurri ani na chwilę nie stracili inicjatywy i przed przerwą mogli jeszcze podwyższyć swoje prowadzenie po strzałach Esposito i Carlosa Augusto. Z kolei Como w pierwszych 45 minutach praktycznie ani razu nie zagrozili bramce strzeżonej przez Josepa Martineza.
Druga część meczu mogła rozpocząć się od kolejnego ciosu ze strony gospodarzy, ale w dogodnej sytuacji szukający cały czas wysokiej formy Dimarco uderzył w środek bramki. Swoją szansę na gola miał także Thuram, który wykorzystał zawahanie defensorów Como i pomknął w stronę bramki, ale jego strzał z ostrego kąta przemknął tuż obok słupka. Z biegiem kolejnych minut zawodnicy Cristiana Chivu wycofali się pod swoje pole karne i częściej operowali za linią futbolówki. Como, choć optycznie zaczęło przeważać z piłką przy nodze, nie potrafiło jednak poważnie zagrozić Nerazzurrim. Groźniej zrobiło się właściwie tylko raz, kiedy w pole karne centrował Nico Paz, a piłka nie dosięgnęła żadnego z zawodników i poleciała w stronę Josepa Martineza, który instynktowną interwencją zapobiegł utracie gola. Argentyńczyk oddał również strzał, który otarł się o poprzeczkę, ale w tej sytuacji był spalony. Nerazzurri mogli skończyć mecz ze zdecydowanie wyższą zdobyczą bramkową, jednakże swoich okazji na gole nie zamienili Dimarco, Thuram i Bonny. Ostatecznie w drugiej części gry nie zobaczyliśmy żadnego trafienia. Inter zwyciężył z rozpędzonym Como i pokazał, że po zadyszce, którą ostatnio złapali 21-krotni mistrzowie Italii chyba nie ma już śladu.
INTER (3-5-2): 1 J. Martinez; 25 Akanji, 95 Bastoni, 30 Carlos Augusto; 99 Spence, 23 Barella, 20 Calhanoglu, 7 Zielinski, 32 Dimarco; 94 Esposito, 9 Thuram
Ławka rezerwowych: 12 Di Gennaro, 49 Provedel, 5 Stankovic, 6 Stones, 8 Sucic, 14 Bonny, 17 Diouf, 21 Jones, 22 Mkhitaryan, 28 Pavard, 31 Bisseck, 46 Bovio, 53 Lavelli
Trener: Cristian Chivu
COMO (4-2-3-1): 97 Sanchez; 27 Couto, 4 Ramon, 2 Kempf, 3 Valle; 5 Perrone, 6 Milla; 7 Da Cunha, 10 Paz, 20 Baturina; 9 Douvikas
Ławka rezerwowych: 1 Butez, 22 Vigorito, 8 Caqueret, 13 Dossena, 15 Lahdo, 16 Kaiki, 18 Goldaniga, 21 Ricci, 28 Smolcic, 30 Liberali, 53 Kambwala, 54 Papaccioli, 55 De Paoli
Trener: Cesc Fabregas
Sędzia: Chiffi
Komentarze (74)
lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.
Bardzo dobry mecz. Taki na ochłodzenie rozgrzanych głów w całych Włoszech.
Ależ nam brakuje takiego pomocnika co wchodzi w pole karne na dośrodkowania, czy to gorą czy dołem. Stajemy zazwyczaj zbyt płasko i nie ma jak dograć więc często te dogrania są na alibi. A Denzela też już nie ma żeby domknąć akcję z prawej strony. Z lewej domyka Dimarco ale te strzały fałszem w środek bramki już są nużące.
Martinez nadal jest elektryczny.
Dzisiaj walczyli, drugie piłki nasze o to chodzi gdy chce się dominować.
Wyjścia do kontry słabiutkie :(
1. Obrona z Bastonim zamiast Akanjiego na środku wygląda dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo lepiej.
2. Pierdyliardowy raz powtarza się sytuacja, w której ocenianie jakiegoś transferu po 2-3 miesiącach, szczególnie kiedy piłkarz większość tego czasu się leczył, jest niewiarygodnym absurdem. Przypominam, że np. Hakimi pierwsze miesiące u nas grał piach albo w ogóle nie grał. Teraz widać, że Spence to może być nasz kolejny z rzędu strzał w 10 na prawym wahadle.
3. Za nazywanie Chivu wuefistą po 2-3 słabszych meczach powinien być 3-miesięczny ban na stronie na wzór 3-miesięcznego zabierania prawa jazdy.
4. Strach się bać co będzie jak wróci Lautaro, a Stones przestanie łapać kontuzje, jak Dybala.
Na prawdę, brawo za ten mecz dla drużyny.
Ewidentnie to był nasz świetny występ, nie słaby dzień Como, tylko po prostu schowaliśmy ich do kieszeni. Pokazał to nawet na końcu meczu Fabregas bijący brawo Chivu.
Teraz do końca roku, gaz do dechy i trzeba odskoczyć rywalom. Zwłaszcza ze wracają Lautaro, Jones czy Stones. A poprzedni miesiąc zapisać jako "kryzysowy" i zapomnieć.
Po szybko strzelonych golach utrzymywali przewagę i dominowali prawie we wszystkich aspektach gry a który mimo przewagi Como w posiadaniu piłki, i ich prób dojścia do dogodnych sytuacji, nie zmienił się.
Brawo!
Kto wie może w końcu pojmie gdzie trzeba przejść. Forza 💪💪💪.
Taki Inter przeciwnicy szanują, a nie jakieś gonienie wyniku w stylu z orlika.
Oby tak dalej, niech wszyscy będą zdrowi to jeszcze poziom intensywności wzrośnie co widać po przykładzie prawego wahadła i Carlosa na lewej.
