Konferencja prasowa Cristiana Chivu przed meczem z Bologną (1)
Już w sobotę o godzinie 18:00 w ramach 7. kolejki Serie A Inter zmierzy się na wyjeździe z Bologną. Przed starciem na Renato Dall'Ara odbyła się konferencja prasowa z udziałem Cristiana Chivu. Poniżej pełny zapis przedmeczowej konferencji prasowej:
Jak czuje się zespół i jakiego spotkania się pan spodziewa?
- To inne rozgrywki, a gramy ponownie zaledwie po czterech dniach. Ci, którzy wystąpili w poprzednim meczu, mieli dwa dni na regenerację, podczas gdy pozostali normalnie pracowali. Dzisiaj trenowali już wszyscy. Kłopot jest z Lautaro, u którego kontuzja wyszła na jaw dopiero po meczu. Będzie musiał pauzować przez pewien czas.
Jakie nastroje panują w drużynie? Czy coś się zmieniło?
- Bierzemy pełną odpowiedzialność za to, co nie funkcjonowało, ale nie możemy tracić z oczu pozytywów z pierwszej godziny tamtego spotkania, kiedy graliśmy z dużą energią i stworzyliśmy sobie mnóstwo okazji. Druga połowa również zaczęła się dobrze, mieliśmy dwie dogodne szanse, lecz po stracie drugiego gola wszystko się posypało. To wyglądało tak, jakbyśmy oglądali dwa zupełnie różne mecze. Musimy zareagować i na nowo odnaleźć naszą energię. Nikt na nas nie poczeka, a my nie możemy użalać się nad sobą.
W dążeniu do odnalezienia właściwej równowagi - jaka jest najważniejsza zmiana, którą zespół musi wprowadzić, również w codziennej pracy?
- Ta zmiana musi zacząć się ode mnie. To ja ponoszę ostateczną odpowiedzialność za organizację gry zespołu. Wychodząc z tego punktu, musimy po prostu nadawać na tych samych falach. Pracuję ze wspaniałą grupą zawodników, którzy w pełni angażują się we wszystko, o co ich prosimy. Musimy zachować koncentrację i właściwie reagować na poszczególne fazy meczu, nie pozwalając, by niepowodzenia brały nad nami górę.
Inter we Włoszech rzadko bywa bezradny. Czy porażka z Club Brugge zachwiała pewnością siebie zespołu?
- Nie możemy popadać w skrajności, choć ta porażka boli, bo oczekiwania były wysokie i mieliśmy realną szansę na zwycięstwo, to z całym szacunkiem dla rywali, którzy zagrali bardzo dobry mecz. Mieliśmy problemy w momentach, gdy spadała nasza koncentracja. Zaczęliśmy grać na samym instynkcie i ambicji, ale bez chłodnej głowy, odchodząc od tego, co sobie założyliśmy. Mimo to wiemy, jak silni jesteśmy. Tę porażkę musimy potraktować jako potknięcie, a nie robić z niej dramatu, nawet jeśli taki wynik siłą rzeczy przyciąga ogromną uwagę.
Drużyna traci sporo bramek. Czy nadszedł czas, by zmienić podejście do gry w defensywie?
- Trzymamy się naszych zasad. Musimy upewnić się, że każdy w zespole tak samo rozumie to, co chcemy robić i w jaki sposób dążymy do celu. Powinniśmy znowu nadawać na tej samej fali i pokazać pod tym względem większą dojrzałość. W fazie bez piłki każdy musi pracować na ten sam cel i patrzeć w tym samym kierunku.
Czy Lautaro wróci po przerwie reprezentacyjnej? Czy liczba minut rozegranych w kadrze miała wpływ na ten uraz?
- Nie jestem lekarzem. Dostałem przewidywany czas rekonwalescencji i prawdopodobnie wróci do gry po przerwie na kadrę.
Niewiele dotąd rozmawialiśmy o Bonnym. Jak się spisuje i jak ocenia pan jego występy?
- Ange wywarł na mnie ogromne wrażenie. Za każdym razem, gdy wchodził z ławki, pokazywał swoją klasę, a w dodatku wpisał się już na listę strzelców w lidze. To znakomity napastnik i doskonale wiemy, ile wnosi do zespołu. Jego szansa na występ od pierwszej minuty nadejdzie prędzej czy później. Jesteśmy niezwykle zadowoleni z jego pracy dla drużyny, a także z impulsu, jaki daje w końcówkach spotkań. To tylko kwestia czasu, kiedy wyjdzie w podstawowym składzie - jesteśmy nim zachwyceni.
Po meczu z Brugge powiedział pan, że pewne elementy wymagają zmian i że drużyna musi więcej biegać.
- Pierwszą osobą, która musi się zmienić, jestem ja sam. Biorę na siebie odpowiedzialność za to, by jaśniej przekazywać założenia i dawać zawodnikom większą wiarę w to, co wspólnie budujemy. Kiedy wybiegają na murawę, mój wpływ jest już ograniczony, ale mogę znacznie skuteczniej tłumaczyć, jak należy wykonywać poszczególne zadania. Nie mogę wywrócić wszystkiego do góry nogami. Potrzebujemy właściwej energii, motywacji, a piłkarze muszą rozumieć, dlaczego wymagamy od nich konkretnych zachowań. Są drobne detale wymagające poprawy, które robią wielką różnicę, ale to nie oznacza, że mamy przekreślać wszystko, co zrobiliśmy dotychczas. Kiedy trzymaliśmy właściwe odległości między formacjami i graliśmy z należytą energią, wszystko funkcjonowało jak należy. Indywidualny pressing nie jest rozwiązaniem. Muszę lepiej przekazywać te założenia, ale doceniam też determinację zawodników do właściwej reakcji. Musimy poprawić poruszanie się po boisku, timing, zgranie, naszą energię oraz komunikację. W futbolu bez odpowiedniej intensywności daleko się nie zajdzie.
Zgadza się pan z głosami, że Josep Martinez powinien być prowadzony inaczej? Co może pan powiedzieć o Provedelu?
- Mam wielki szacunek do Provedela i ogromną wiarę w jego umiejętności. W tym sezonie będzie dla nas ogromnym wsparciem.
Pod nieobecność Lautaro na boisku zabraknie kluczowego lidera. Czy w tym czasie będzie pan wymagał więcej od najbardziej doświadczonych zawodników?
- Nie powinniśmy wymagać od nikogo niczego nadzwyczajnego. Mamy po prostu robić to, co robiliśmy zawsze. W tej drużynie jest wielu liderów i każdy z nich musi wziąć na siebie ciężar gry oraz pokazać cechy przywódcze, by pomóc nam zrealizować nasze cele.
Ma pan korzystny bilans w starciach z Palladino. Jakiego meczu się pan spodziewa?
- Pracuje tam zaledwie od miesiąca, ale zmienił formację i nadał zespołowi wyraźną tożsamość - widać to zwłaszcza w szybkości przechodzenia do ataku oraz energii, jaką wnoszą na boisko, choć te atuty mieli już w poprzednich sezonach. To dynamiczna, wybiegana drużyna, która pokrywa ogromne przestrzenie. Jeśli nie wygrasz z nimi pojedynków, natychmiast wpakujesz się w kłopoty.
Komentarze (1)
lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.
Myślę, że nie jeden z nas ma wiarę w umiejętności Provedela a już na pewno, że są one większe niż u Josepha w obecnej formie.
