Leo Messi rozgrywa właśnie swoje ostatnie mecze dla reprezentacji Argentyny. Jest to ogromne wydarzenie w świecie futbolu, a także zakończenie pewnej ery. O skomentowanie sytuacji poproszony został Javier Zanetti, który w rozmowie z La Gazzettą dello Sport wypowiedział się na temat Leo Messiego oraz przyszłej roli Lautaro Martíneza w kadrze Albicelestes.
Javier, co pamiętasz z pierwszego spotkania z Messim i spędzonego razem czasu?
- Pamiętam, że niewiele mówił; był jeszcze bardzo młody, ale zawsze był fenomenalny. Teraz, kiedy obchodzimy 25. rocznicę mojej fundacji „Pupi”, przypomina mi się pewien epizod z jego rodzinnego miasta, Rosario. Zorganizowaliśmy mecz charytatywny z Maxi Rodriguezem na stadionie Newell's Old Boys: 40 000 kibiców było obecnych, wszyscy dla Leo. Zawsze był dostępny i gotowy do działania w takich inicjatywach, a to również wiele o nim mówi.
Kiedy zdałeś sobie sprawę, że stanie się on pokoleniową inspiracją dla Argentyny?
- Nie zajęło mi dużo czasu, żeby to zrozumieć. Od pierwszego treningu było widać, że jest inny. Było jasne, że uczyni naszą reprezentację wielką. Po Diego narodził się kolejny geniusz, i znów w naszym kraju. Niesamowite!
Jak zmieniła się wasza relacja na przestrzeni lat? Czy czujecie się ze sobą zżyci w tych ważnych dniach?
- Zawsze mieliśmy świetne relacje, oparte na wzajemnym szacunku. Nie rozmawialiśmy teraz przy tej szczególnej okazji, po części dlatego, że chciałem zostawić go w spokoju. Mam nadzieję, że będzie mógł doświadczyć wszystkich emocji, na które zasługuje. Niech zazna miłości całego narodu.
Co Messi dał Argentyńczykom? Nie chodzi tutaj tylko o piłkę.
- Dał nam tak wiele. Jest przykładem wytrwałości dla wszystkich, biorąc pod uwagę, ile wysiłku włożył w zwycięstwo. Upadł i podniósł się, by poprowadzić nas do chwały. Udało mu się zjednoczyć cały naród.
Czy 'twój' Lautaro udźwignie tę ogromną odpowiedzialność?
- Lautaro już jest liderem tej reprezentacji, wspaniałym wzorem do naśladowania dla wielu swoich kolegów z drużyny, nie tylko w Interze. Nadal będzie tworzył historię w koszulce Argentyny. W pełni na to zasługuje.
Gdybyś mógł porozmawiać z Leo przez minutę, zanim po raz ostatni wyjdzie na boisko, co byś mu powiedział?
- Po prostu podziękowałbym. Dziękuję za wszystkie emocje, których nam dostarczył, za jego zaangażowanie, za to, jak reprezentował nas na całym świecie, za to, że zawsze dawał z siebie wszystko, za to, że niósł naszą flagę tak wysoko, jak to tylko możliwe.
Czy teraz, gdy zdejmuje najważniejszą koszulkę, uda się rozstrzygnąć tę historyczną rywalizację?
- Nie, dość porównań z Diego: obaj są kwintesencją futbolu, bądźmy po prostu wdzięczni, że obaj urodzili się w Argentynie.
Komentarze (0)