Fatalna dyspozycja czterech kluczowych zawodników (9)
La Gazzetta dello Sport wskazuje dziś piłkarzy Interu, którzy wrócili ze zgrupowań reprezentacji i podczas meczu z Club Brugge mieli największe problemy ze swoją dyspozycją. Na ławie oskarżonych znalazło się czterech zawodników.
Na pierwszym miejscu jest Josep Martínez, którego europejska odsłona zaskoczyła wszystkich i wywróciła przewidywania do góry nogami. Stawia to Chivu w bardzo niezręcznej sytuacji. Od kilku tygodni trener czeka na odpowiedni moment, by dać rezerwowemu bramkarzowi Provedelowi szansę występu, jednak teraz ryzyko jest podwójne: ewentualna zmiana może mocno uderzyć w pewność siebie Hiszpana, którego morale i tak jest już nadszarpnięte po kolejnej niepotrzebnej wpadce.
W Bolonii zobaczymy, jak zostanie rozwiązana ta sytuacja. Chivu chce najpierw porozmawiać z Martínezem i sprawdzić jego odporność psychiczną, ponieważ uważa go za dobrego bramkarza. Dopiero potem zdecyduje, czy pozostawić go w składzie, czy odsunąć od gry. W każdym razie byłby to wyrok tymczasowy, a nie ostateczna decyzja.
Następny jest Manuel Akanji, który jeszcze nie odzyskał formy dominującego i niezawodnego obrońcy z poprzedniego sezonu. Obrazki, na których biegnie za Romeo Vermantem, napastnikiem Brugge przygotowującym się do efektownego podcięcia piłki przy czwartej bramce, są wymownym przykładem jego niepełnej dyspozycji.
Prawdziwym problemem - zarówno w jego przypadku, jak i u innych piłkarzy, którzy opuścili Appiano Gentile z powodu meczów Ligi Narodów - był brak możliwości odbycia normalnych treningów. Właśnie dlatego Chivu zdecydował się oszczędzić wielu podstawowych zawodników w spotkaniu z Parmą.
Trzecim nazwiskiem jest Nicolò Barella, który zaprezentował się poniżej oczekiwań zarówno w Lidze Mistrzów, jak i w reprezentacji Włoch podczas Ligi Narodów. Z zawodnika nie do zastąpienia miał stać się piłkarzem, którego miejsce w składzie nie jest już tak pewne. Po powrocie z reprezentacyjnego tournée pokazał, że nie jest w optymalnej formie nawet z punktu widzenia potrzeb Interu.
Na koniec Piotr Zieliński. Przyczynił się do porażki z Brugge spóźnioną interwencją, po której Forbs - niezwykle dynamiczny zawodnik - ruszył na wolną przestrzeń. Ogólnie rzecz biorąc, Zieliński nie rozpoczął obecnego sezonu na takim poziomie, na jakim zakończył poprzedni. Przechodzi okres obniżonej efektywności, który wieczór z Ligą Mistrzów bezlitośnie obnażył.
Jaki wyrok stawiacie tym piłkarzom?
Komentarze (9)
lub zarejestruj się , aby dodać komentarz.
Że co? Że zawodowy piłkarz po tygodniu przerwy nie jest w stanie rozpocząć sprintu, bo był na reprezentacji? Jakby nie było reprezentacji to te mecze zagrałby w klubie. Tydzień odpoczynku a on ma nie być w stanie wykonać sprintu bo nie miał treningów w klubie? Co to za opowieści?
A co nas to obchodzi?
Gość popełnia takie błędy które powinny posadzić go na ławce. A to, że może być mu przykro? Trudno.
Co ma powiedzieć Provedel który nie dostał jeszcze normalnej okazji mimo, że jego konkurent ewidentnie nie daje rady.
Josep poteżnie zawodzi, szczególnie biorąc pod uwagę jego dyspozycję z końcówki zeszłego sezonu. W Interze nie ma miejsca na takie udary w bramce.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby wspierać piłkarzy mających gorszy okres, wręcz przeciwnie - uważam, że należy wspierać Martineza w nauce gry takiej, jakiej oczekuje od niego trener, koledzy, taktyka... Całym sercem jestem za nim i liczę, że się ogarnie, ale jego czas na ten moment minął. Nikt chyba nie wierzy, że on tą pewność siebie zbuduje w kolejnych meczach. On potrzebuje przerwy, resetu, refleksji i pracy z psychologiem, żeby lepiej odnaleźć się na boisku w sytuacjach stresowych. Ktoś powie, że to bzdura, że może mu psychiatrę zafunduję jeszcze... Ale gra pod ogromną presją w klubie, który na pozycję bramkarza dokłada wysokie oczekiwania w zakresie nie tylko obrony strzałów, ale również wyprowadzania/rozgrywania piłki itd. On musi to sobie w głowie ułożyć, a jeszcze wcześniej musi się tego nauczyć, bo daleko mu do poprzedników w tym zakresie. Jeżeli nie poprawi swojej gry w zakresie rozgrywania piłki z obrońcami to nijak pewności siebie nie zbuduje. Dla mnie on wygląda właśnie tak jakby ryzykownymi (często to ryzyko całkowicie bezzasadne) wyjściami chciał na siłę pokazać swoją pewność siebie, to, że panuje nad sytuacją i wie co robi... A wychodzi dokładnie odwrotnie. On ma ochłonąć i zacząć robić swoje, poprawić rozegranie i jak ma wrócić to ze spokojem i chłodną głową. Także dla mnie teraz czas Provedela (i nie chodzi o jeden czy dwa mecze), a dla Martineza czas na nadrobienie braków w rozgrywaniu piłki i praca z psychologiem, żeby robić swoje, a nie podpalać się w najmniej odpowiednim momencie. Absolutnie go nie skreślam, nawet przy obecnej dyspozycji w wielu klubach mógłby być bardziej niż przyzwoitym bramkarzem, ale nie w Interze, który gra wysoko i jednocześnie próbuje wciągać przeciwnika pod swoje pole karne, aby praktycznie od bramki wyprowadzać akcje. To jest też rola trenera, aby posadzić go na ławce "w taki sposób", aby nie czuł się jak totalne g*** tylko gracz, w którym trener dalej widzi potencjał, ale oczekuje pewnych zmian i te oczekiwania trzeba bardzo jasno wyrazić.
