Pomimo małych trudności w pierwszej części gry, Inter pokonał Monzę na inaugurację sezonu 2026/27. Nerazzurri zwyciężyli 4-1, a gole dla 21-krotnych mistrzów Włoch zdobyli Calhanoglu, Zieliński, Esposito i Bisseck.
Spotkanie rozpoczęło się bez huraganowych ataków Interu, który spokojnie rozgrywał piłkę, głównie na własnej połowie boiska i w ten sposób przejął kontrolę nad meczem. Pierwsze przyspieszenie akcji ze strony Nerazzurrich przyniosło premierowego gola w nowym sezonie, którego autorem został Hakan Calhanoglu. Turek dostał wycofaną przed pole karne piłkę od Andy'ego Dioufa i potężnym uderzeniem w środek bramki otworzył wynik meczu. Po golu z 6. minuty obraz gry nie zmienił się i to podopieczni Cristiana Chivu dalej panowali nad sytuacją. Brakowało jednak klarownych sytuacji strzeleckich dla gospodarzy, a najgroźniej pod bramką gości zrobiło się, kiedy z narożnika pola karnego przy długim słupku piłkę w bramce próbował zmieścić Barella. Całkowicie niespodziewanie drugie trafienie w meczu przyszło ze strony Monzy. W 29. minucie fatalnie Vareli dał się ograć Akanji, a Portugalczyk strzałem w długi róg doprowadził do wyrównania. Trafienie Biancorossich nie sprawiło, że rozwścieczony Inter ruszył do frontalnego ataku. Swoje próby oddali co prawda Dimarco i Pio Esposito, ale w ostatnim kwadransie pierwszej części gry lepsza była Monza, która za sprawą Vareli mogła nawet wyjść na prowadzenie.
Od początku drugiej połowy Inter wrzucił wyższy bieg i od razu zabrał się do ciężkiej pracy. Efekty przyszły natychmiast, ponieważ już w 48. minucie ponowne prowadzenie Nerazzurrim dał Piotr Zieliński. Polak wykorzystał błąd bramkarza gości, który po dośrodkowaniu wybił piłkę prosto pod nogi pomocnika. Kilka minut później było już 3-1, a stało się to za sprawą Pio Esposito, który strzałem piętą pokonał golkipera rywala. Asystę przy tej bramce zaliczył Andy Diouf, który zaprezentował próbkę swoich umiejętności w dynamicznej akcji po prawej stronie boiska. Strzelecki festiwal zakończył się w 63. minucie, a pod pole karne Biancorossich zapędził się Yan-Aurel Bisseck. Obrońca Interu mocnym strzałem przy słupku ustalił wynik rywalizacji. Podopieczni Cristiana Chivu nie spuszczali z tonu, a swoje szanse mieli m.in. Akanji który po rzucie różnym trafił w poprzeczkę, czy Esposito. Ostatecznie jednak po ostatnim gwizdku sędziego na tablicy wyników widniał rezultat 4-1. Warto odnotować że w drugiej połowie na boisku pojawili się John Stones i Aleksandar Stankovic.
INTER (3-5-2): 1 Martinez; 31 Bisseck, 25 Akanji, 95 Bastoni; 17 Diouf, 23 Barella, 20 Calhanoglu, 7 Zielinski, 32 Dimarco; 94 Esposito, 10 Lautaro
Ławka rezerwowych: 12 Di Gennaro, 49 Provedel, 5 Stankovic, 6 Stones, 8 Sucic, 9 Thuram, 11 Luis Henrique, 14 Bonny, 28 Pavard, 30 Carlos Augusto, 46 Bovio, 52 Iddrissou
Trener: Cristian Chivu
MONZA (3-4-2-1): 13 Pizzignacco; 60 Kouadio, 3 Lucchesi, 44 Carboni; 19 Birindelli, 8 Foe Ondoa, 80 Mout, 7 Mangas; 28 Colpani, 24 Bakoune; 9 Varela
Ławka rezerwowych: 43 Strajnar, 50 Ballabio, 6 Antov, 10 Cutrone, 11 Forson, 15 Delli Carri, 22 Loubao, 23 Galazzi, 46 Robinson
Trener: Ivan Juric
Sędzia: Marinelli
Komentarze (63)
Super gra Pio, Dioufa no i bramka Hakana.
Jednak miło się oglądało to spotkanie. Pio mnie zaskoczył na plus. Wygrał masę pojedynków i fajnie potrafił rozegrać piłkę. Diouf robi to czego się spodziewałem. Liczę że rozegra dużo lepszy sezon. Chivu ulepi z niego wahadlowego.
Widok Alexa z numerem 5 na plecach z nazwiskiem Stankovič też sprawia że na twarzy pojawia się uśmiech. Oby jak najwięcej takich akcentów.
Na minus Akanji. Dał się ograć ogórkowi z Monzy jak amator. Oby Stones był zdrowy bo Szwajcar na centralnego stopera średnio się nadaje.
Na minus Akanji, który, po raz kolejny napiszę, nie radzi sobie z target man'ami. Z dużą łatwością można wziąć go na plecy. On świetnie antycypuje, czyta gre, wprowadza,gra 1v1, ale przegrywa dużo pojedynków w klinczu. Tak grać w tej kadrze od kilku lat umiał tylko Skriniar i Acerbi. Boję się, że Stones też tego nie ma i z drużynami z silnymi ŚN będzie grać nam się ciężko. Rozwiązaniem dobrym był Romero, ale on nie ma kilku innych cech, które mają Akanji i Stones.
Pierwszy krok wykonany więc idziemy dalej.
Ostatecznie, jesteśmy od Monzy dużo mocniejsi na poziomie indywidualnym i to głównie ten aspekt zdecydował o naszym pewnym zwycięstwie. Pierwsze dwadzieścia minut drugiej połowy zagrane z dużo wyższym zaangażowaniem - wystarczyło.
Myślę, że wyciąganie daleko idących wniosków na temat jednostkowych występów piłkarzy jest jałowe - szczególnie jeżeli chodzi o graczy, którzy byli na mundialu. Nie można jednak nie pochwalić Calhanoglu za gola-rakietę, Pio Esposito za fizyczność, waleczność i spryt, a także Dioufa, który sieje zagrożenie w bocznych przestrzeniach.
Trzy punkty, obowiązek spełniony, a więc brawo. Forza Inter!
- Akanji, Martinez, Lautaro
Dobry mecz w wykonaniu Interu, ale nie popadałbym w zachwyt - to tylko Monza i to pół-rezerwowa.