Inter uległ na wyjeździe Bodo/Glimt 1:3 w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Mistrzów. Oto, co po tej porażce miał do powiedzenia trener Cristian Chivu:
- Zespół dawał z siebie wszystko przez pełne 90 minut i zaprezentował silną mentalność. Zostaliśmy zaskoczeni kilkoma straconymi piłkami i mieliśmy trudności z poradzeniem sobie z ich szybkimi i intensywnymi przejściami z obrony do ataku, co trochę nas kosztowało. Pomimo wyzwań, boiska i zimna - co muszę zaznaczyć, nie może być używane jako wymówka - nie mogę winić moich zawodników za ich postawę. To, czego potrzebowaliśmy, to lepsze zarządzanie konkretnymi zawodnikami i szybsze reakcje na ich kontrataki.
- Teraz musimy się pozbierać. Mamy kilka problemów po tym meczu, którymi musimy się uważnie zająć, ponieważ za trzy dni gramy z Lecce, a w przyszły wtorek mamy rewanż w LM. Musimy ocenić naszą kondycję fizyczną. Lautaro doznał kontuzji, dodałbym, że dość poważnej. Nie wiemy, jak długo będzie pauzował, ale to zdecydowanie znacząca strata. Inni zawodnicy również będą mieli pewne problemy, które jutro będziemy musieli dokładnie ocenić.
- Naszym planem było wywieranie presji na kimkolwiek, kto był przy piłce. To nie był właściwy problem. W drugiej połowie broniliśmy nieco wyżej niż w pierwszej, ale głównym problemem były stracone piłki i brak zabezpieczenia drugich piłek w fazach przejściowych, co wystawiło nas na ich intensywność. To bardzo silny zespół, posiadający umiejętności oraz jakość i są przyzwyczajeni do gry na tym boisku, prawdopodobnie znacznie bardziej niż my, ale to nie jest wymówka.
- Przy stanie 1:1, na początku drugiej połowy, mieliśmy kluczową szansę, którą mogliśmy lepiej wykorzystać. Zaraz potem, zaledwie trzy minuty później, straciliśmy dwa identyczne gole po sytuacjach, o których wiedzieliśmy, że są ich mocną stroną. Wszystko jest wciąż otwarte. Przed nami rewanż. Wiemy, że to drużyna, która potrafi wyrządzić krzywdę z kontry, ale będziemy walczyć do końca i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby awansować.
Komentarze (10)
Zobaczymy czy sen ten nie zmieni się dość szybko w koszmar.
Mam tylko skromną nadzieję, że ten mecz dał Chivu odpowiedź czy warto jeszcze stawiać na naszych oldbojów (i czy przedłużać z nimi kontrakty)
Mecz zlekceważony na poziomie mentalnym/pracy fizycznej i tyle.
I do tego jescze kontuzje zarobiliśmy, zayebiście.