Sezon Serie A 2026/27 rozpoczyna się już w sobotę. Inter podejmie na San Siro Monzę, a przed spotkaniem Cristian Chivu spotkał się z dziennikarzami w Centrum Treningowym w Appiano Gentile.
Jak czuje się drużyna i jak podchodzicie do początku sezonu?
- Zaczynamy od nowa, mając pełną świadomość, że to my jesteśmy drużyną, którą trzeba pokonać, i że nikt nam niczego nie podaruje. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby pozostać konkurencyjni i zrealizować nasze ambicje.
Jak ocenia Pan przebieg tego sezonu? Czy planuje Pan strukturalne zmiany w stylu gry drużyny?
- Mówicie o formacjach, tożsamości i niespodziankach. Ja mówię o standardach. Ta drużyna już pokazała, że potrafi grać na bardzo wysokim poziomie, a my możemy podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej. Ta grupa cechuje się pokorą i głodem zwycięstwa, udowodniła to na przestrzeni czasu i wie, że przed nami jeszcze mnóstwo pracy.
Czy jest Pan zadowolony z obecnego składu?
- Naszym obowiązkiem i celem jest ciągłe doskonalenie się. Budujemy to, czym chcemy stać się w przyszłości. Mamy wysokiej klasy skład, który jest konkurencyjny zarówno teraz, jak i w nadchodzących latach, więc zaczynamy z bardzo dobrej pozycji.
Pojawiły się spekulacje na temat Lautaro na rynku transferowym. Co może nam Pan powiedzieć?
- Na rynku transferowym zawsze tak jest – plotki będą się pojawiać. Jeśli ludzie mówią o naszych piłkarzach, to dlatego, że są oni uznawani na całym świecie za czołowych graczy. Lautaro jest naszym kapitanem, Mistrzem Świata z 2022 roku, a tego lata dotarł do kolejnego ważnego finału. Chcemy go zatrzymać, ponieważ uosabia wszystko, czym byliśmy w niedawnej przeszłości, czym jesteśmy dzisiaj i czym chcemy być w przyszłości. Wokół piłkarzy jego kalibru zawsze będą krążyć plotki, ale Lautaro jest z nami i pozostanie z nami jeszcze przez długi czas. Jest naszym kapitanem i osobą, wokół której budujemy zarówno teraźniejszość, jak i przyszłość.
Jak wygląda forma Lautaro?
- Wrócił później niż reszta drużyny, więc jego przygotowania przedsezonowe rozpoczęły się później. Zobaczymy, jak będzie wyglądała jego forma do jutra, zanim podejmiemy decyzję.
Jak trudno jest obronić tytuł? Jakie są wasze cele?
- Nie mówię o celach ani trofeach, mówię o tym, kim jesteśmy dzisiaj. Skupiamy się na najbliższej przyszłości, na teraźniejszości: jeden mały cel na raz, jeden mecz na raz. Najpierw Monza, potem Cagliari i tak dalej. Po drodze zrozumiemy, jak daleko możemy zajść. Ważne jest utrzymanie wysokich standardów, jakie mieliśmy w ciągu ostatnich kilku lat.
Wszyscy mówią, że to wy jesteście drużyną, którą trzeba pokonać…
- Nie boimy się nikogo. Każdy sezon zaczyna się od zera. Jest wielu pretendentów i każdy chce walczyć. W trakcie sezonu wyłoni się prawdziwa hierarchia. Najważniejszy jest dla mnie nasz rozwój. Nie możemy popadać w samozadowolenie, wciąż mamy pole do poprawy. Chcemy nowej motywacji, by dalej się rozwijać.
Czy Pana podejście zmieniło się w porównaniu z poprzednim sezonem?
- Nadal jestem tą samą osobą. Zawsze towarzyszą mi wątpliwości i niepewność, ale także świadomość i odpowiedzialność. Czuję się odpowiedzialny za kierowanie tą drużyną i jak najlepsze przygotowanie jej dla tego, kto przyjdzie po mnie. Nie potrzebuję aprobaty innych. Wiem, kim jestem jako osoba, a zawodowo wiem, że wciąż muszę się doskonalić. Nigdy nie chcę stać się idealny. Wolę pozostać kimś, kto ma wątpliwości, kimś, kto naprawdę troszczy się o drużynę, czuje się odpowiedzialny wobec klubu i szanuje jego niezwykłych kibiców.
Dlaczego Jones jest odpowiednim wyborem dla tej drużyny?
- Bardzo się cieszę, że Jones do nas dołączył. Daje nam to szansę na pozyskanie zawodnika o bardzo specyficznych cechach, a on wykazał pełne zaangażowanie w przyjście tutaj. Piłkarze rozumieją, jak ważny jest ten klub. Przez lata zbudowaliśmy coś wartościowego, a dzięki takim transferom jak on możemy podnieść poziom jeszcze wyżej. Wnosi dodatkowe możliwości do i tak już konkurencyjnej grupy.
Co Spence może wnieść na prawą stronę?
- Nigdy nie porównujemy jednego piłkarza z drugim, ponieważ każdy ma inne cechy. Sprowadziliśmy go, ponieważ pasuje do tego, co chcemy zbudować. Ma pole do poprawy, tak samo jak my. Dołączył do grupy, która od lat jest konkurencyjna i chce pozostać na szczycie.
Atmosfera w drużynie wydaje się zupełnie inna niż w zeszłym roku…
- Istnieje różnica między postrzeganiem z zewnątrz a tym, co odczuwamy wewnątrz. Nie da się w jednej chwili przejść od bycia drużyną skazaną na porażkę do bycia zdecydowanym faworytem. Nadal jesteśmy tą samą drużyną. Liczy się to, jak reagujemy na trudne chwile i jakie ambicje ma ta grupa. Pod względem mentalnym i emocjonalnym jesteśmy o krok do przodu, ale pokazaliśmy to już w zeszłym sezonie. Najbardziej cieszy mnie widok drużyny, która jest zmotywowana, pracuje w ciszy i chętnie podejmuje wyzwania. Zawodnicy rozumieją, co reprezentuje ten klub, co oznacza przynależność do niego i co powinni przekazać nowym graczom.
Jak radzą sobie Diouf i Pavard?
- Andy ma spore pole do poprawy i właśnie dlatego jest dla mnie tak ważnym punktem wyjścia. Dostosowanie się do założeń trenera i osiągnięcie poziomu, który pomaga kolegom z drużyny się rozwijać, ma kluczowe znaczenie. Poziom ten wyznaczają sami piłkarze. Andy pracował niezwykle ciężko. Błędy zawsze się zdarzają, popełniają je nawet doświadczeni piłkarze. Najważniejsza jest jednak energia, intensywność i różnorodne rozwiązania, które wnosi na tej pozycji. Obie strony gry są ważne. Jeśli chodzi o Pavarda, to pracował znakomicie i w pełni poświęcił się grupie. Już pokazał swoją klasę na najwyższym poziomie, więc nie muszę wyjaśniać jego wartości. Jego rola bardzo się zmieniła i wnosi istotny wkład do tej drużyny.
Co sądzi Pan o nowych zasadach wprowadzonych na Mistrzostwach Świata?
- Moim zdaniem innowacje są czymś dobrym, dopóki nie udowodni się, że jest inaczej. Celem jest nadanie meczom większego rytmu poprzez ograniczenie marnowania czasu. Jeśli zwiększy się ilość faktycznie rozegranego futbolu, będzie to lepsze dla wszystkich. Nasz najdłuższy efektywny czas gry wyniósł 62 minuty, podczas gdy średnia oscyluje między 55 a 58 minutami. Im więcej czasu poświęca się na grę, tym lepiej. Chciałbym również życzyć wszystkim sędziom spokojnego i pełnego sukcesów sezonu.
Jak wygląda sytuacja ze Stankoviciem?
- Znacie już moją opinię. Jest częścią grupy i, podobnie jak wszyscy inni, będzie walczył o czas gry, którego pragnie każdy zawodnik.
Czy między Martínezem a Provedelem jest wyraźny pierwszy bramkarz?
- Mówię o standardach. Dotyczy to wszystkich, nie tylko bramkarzy.
Komentarze (0)