Inter uważnie monitoruje sytuację Juliana Brandta po tym, jak Borussia Dortmund potwierdziła, że niemiecki pomocnik opuści klub po zakończeniu sezonu. Ogłoszenie to kończy wszelkie nadzieje na przedłużenie kontraktu.
Dyrektor sportowy Borussii, Lars Ricken, potwierdził, że obie strony uzgodniły rozstanie w poszukiwaniu nowego wyzwania. Brandt odejdzie z Dortmundu po rozegraniu 303 spotkań w barwach klubu Bundesligi i tym samym stanie się jednym z najbardziej atrakcyjnych wolnych zawodników dostępnych na rynku.
Dla Interu jest to znajoma okazja. Nerazzurri wypracowali sobie reputację klubu, który skutecznie sięga po piłkarzy wysokiej klasy dostępnych na zasadzie wolnego transferu, a Brandt wpisuje się w ten profil, szczególnie w kontekście utrzymania jakości na poziomie Ligi Mistrzów w środku pola.
Reprezentant Niemiec mógłby pełnić rolę obok Hakana Calhanoglu lub nieco bardziej ofensywnie, oferując kreatywność, umiejętności techniczne oraz wszechstronność. Inter planuje wzmocnienia w tej formacji, zwłaszcza mając na uwadze głębię składu oraz długofalowe budowanie zespołu.
Konkurencja o podpis Brandta jest jednak bardzo duża. Zainteresowanie wykazują kluby Premier League - Aston Villa oraz Newcastle United. Sytuację śledzą również hiszpańskie potęgi - Barcelona i Atletico Madryt. Pojawiły się także doniesienia o zainteresowaniu ze strony klubu MLS - FC Cincinnati.
Amerykanie są gotowi zaoferować lukratywny kontrakt, czyniąc z niego centralną postać swojego projektu.
Kluczową rolę mogą jednak odegrać wymagania finansowe zawodnika. Brandt ma oczekiwać wysokiej premii za podpis, szacowanej na 10-15 milionów euro, a także wynagrodzenia przewyższającego jego obecną pensję w Niemczech.
Inter pozostaje czujny i uważnie obserwuje rozwój sytuacji, zdając sobie sprawę, że pozyskanie piłkarza tej klasy bez kwoty odstępnego byłoby dużym sukcesem. Jednocześnie byłaby to operacja wymagająca rywalizacji na najwyższym poziomie, zarówno pod względem finansowym, jak i sportowym.
Oj boli scudetto oj boli
Komentarze (1)