„Kiedy przeszedłem operację w Paryżu, tylko Zidane przyszedł mnie odwiedzić. Nie pojawił się żaden piłkarz Interu”. Ronaldo Luís Nazário de Lima o swoim najtrudniejszym momencie w karierze
Po koszmarnych kontuzjach – dwukrotnie zerwane więzadła krzyżowe w prawym kolanie – wydawało się, że Ronaldo Luís Nazário de Lima jest skończony, ale Brazylijczyk wrócił do gry w wielkim stylu na azjatyckim mundialu, na którym poprowadził Canarinhos do zdobycia Pucharu Świata. Król strzelców tamtego turnieju w sierpniu 2002 roku pojawił się w Mediolanie i postanowił odejść z Interu. Duża w tym zasługa Héctora Raúla Cúpera, z którym Ronnie nie nadawał na tych samych falach, i piłkarzy Nerazzurrich, którzy nie odwiedzili go w momencie, w którym najbardziej potrzebował wsparcia, o czym wspomniał w książce "Ronaldo. Brazylijski Fenomen": https://bit.ly/fcinter-ronaldo
Fragment:
Jakie są więc przyczyny tego spodziewanego rozwodu? Oprócz nigdy nieukrywanych nieporozumień z Héctorem Cúperem, oprócz finansowych żądań Ronniego i jego menedżerów miało też chodzić o żal do kolegów z drużyny.
„Kiedy przeszedłem operację w Paryżu – wyjaśni jakiś czas później – tylko Zidane przyszedł mnie odwiedzić. Nie pojawił się żaden piłkarz Interu”.
Cúper twierdzi, że nie ma żadnego problemu z brazylijskim napastnikiem: „Nie widzę konfliktu między mną a Ronaldo. To nie jest kwestia podejścia dwóch osób, ponieważ problem ma tylko jedna”. A Massimo Moratti oświadcza: „Skoro zapłaciłem mu za trzy lata bez grania, to mogę sobie pozwolić także na kolejne, żeby uszanował kontrakt, który podpisał z Interem”.
Tak czy inaczej, epilog wydaje się oczywisty, chociaż tego długiego i gorącego dla Brazylijczyka lata nie brakuje zwrotów akcji.
5 sierpnia Ronnie przylatuje z Rio de Janeiro do Mediolanu. Wymyka się z lotniska, unikając wszelkiego kontaktu z dziennikarzami i wściekłymi kibicami, którzy przynieśli transparent w kolorach reprezentacji Brazylii z napisem „Ronaldo Ingrato” (Ronaldo Niewdzięczny). Spotyka się z Rinaldo Ghelfim, dyrektorem Interu, i czeka na rozmowę z prezesem Morattim, ale hiszpańskie stacje radiowe i gazety biorą za pewnik, że porozumienie między Realem a Ronaldo jest już dopięte.
Madrycki dziennik „Marca” podaje nawet kwoty: Brazylijczyk będzie zarabiał siedem milionów euro rocznie, podobnie jak Raúl, Figo i Zidane. Podpisanie kontraktu i prezentacja napastnika to tylko kwestia dni. Krótko mówiąc, wydaje się, że wszystko jest załatwione. Tymczasem następnego dnia włoska prasa stwierdza, że „niewdzięczny Ronaldo” ma zostać w Mediolanie „365 dni przez cztery lata, ma ważny kontrakt, który chce wypełnić, a zatem dalej będzie pracował dla tej drużyny”, oznajmia Alexandre Martins, menedżer piłkarza.
Wygląda więc na to, że Real Madryt zrezygnował. „Sprawa jest zamknięta – oświadcza Jorge Valdano, dyrektor generalny madryckiego klubu. – Inter twardo obstaje przy swoim stanowisku, a my nie mamy już żadnych oczekiwań co do przyjścia Ronaldo i chcemy zakończenia tej debaty”. I dodaje: „Inter niczego nie żądał i Real Madryt niczego nie zaproponował. To sam piłkarz, za pośrednictwem swojego reprezentanta, zaoferował się Realowi. Klub nie złożył mu żadnej oferty i nie rozpoczął negocjacji z Interem”.
Wszystko zmienia się 31 sierpnia: za pokaźną kwotę 45 milionów euro Ronaldo wkłada białą koszulkę madryckiego klubu. Dołącza do drużyny pełnej gwiazd, na czele z takimi piłkarzami jak Zidane, Figo, Raúl czy Roberto Carlos. To właśnie ten ostatni, przyjaciel Ronniego, na zgrupowaniach drużyny narodowej opowiadał mu „o tym wszystkim, co reprezentuje Real Madryt, jak się żyje w mieście. Te rzeczy utkwiły mi w podświadomości i chciałem zobaczyć je na własne oczy”. Nadszedł ku temu odpowiedni moment. Ronaldo żegna się z Włochami i wraca do Hiszpanii, tym razem do stolicy. Fanom Interu zostaje gorzki posmak w ustach, rozczarowanie i żal z powodu tego, co Ronaldo mógł dać drużynie, a nie dał z powodu szeregu kontuzji.
2 września 2002 roku na Santiago Bernabéu, w obecności 400 dziennikarzy, odbywa się oficjalna prezentacja Fenômeno. Prezes Florentino Pérez czyni honory domu.
„To bardzo ważny dla nas dzień, ponieważ prezentujemy Ronaldo jako piłkarza Realu Madryt. To, co zrobił, żeby być w tej drużynie, nie jest normalne. Wszelkiego rodzaju poświęcenia, uczucie i entuzjazm, jakie okazał, są czymś, o czym my, madridiści, nie możemy zapomnieć. Chcę cię zapewnić, że otrzymasz od nas wszystkich takie samo uczucie i taki sam entuzjazm, jakie okazałeś, żeby znaleźć się w tym historycznym klubie. Ronaldo jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie – ciągnie Pérez – ale ma tę niepowtarzalną cechę, że jest wyjątkowym człowiekiem. A teraz jest w najbardziej wyjątkowym klubie na świecie. Dlatego wszystko wygląda idealnie. Dziś to już rzeczywistość: Ronaldo jest częścią historii Realu Madryt i zapisze w niej chwalebne strony. Ronaldo, chcemy, żebyś czuł się tu jak u siebie w domu, ponieważ to jest twój dom”, kończy prezes.
Onieśmielony Brazylijczyk, w granatowo-białej koszulce z krótkimi rękawami i numerem 62 na klatce piersiowej, oznajmia: „Chcę podziękować prezesowi za jego słowa i potwierdzić, że bardzo pragnę przyjść do Realu Madryt. Mam nadzieję, że odwdzięczę się wieloma golami i pięknymi akcjami. Postaram się zrobić wszystko, co możliwe, żeby sprostać oczekiwaniom”. Alfredo Di Stéfano, honorowy prezes klubu, wręcza mu koszulkę z numerem 11. A potem czas na rytualne zdjęcia na murawie Santiago Bernabéu.
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
O książce:
Fenomen, który zmienił futbol na zawsze.
We wrześniu 1976 roku w jednym z najpiękniej położonych miast świata piłkarscy bogowie postanowili podarować ludzkości wspaniały dar – Ronaldo.
W biografii Fenômeno Luca Caioli zabiera czytelników w podróż przez trzy kontynenty. Pokazuje w niej dzieciństwo chłopca zwanego Dadado w Bento Ribeiro, dzielnicy Rio de Janeiro, przedstawia drogę zakochanego w piłce Ronniego od gry w halach futsalowych do występów PSV, Barcelonie, Interze i Realu Madryt, jego niezłomną walkę o odzyskanie zdrowia po koszmarnych kontuzjach, a także triumfalny powrót snajpera na azjatyckim mundialu, na którym został królem strzelców i w wielkim stylu doprowadził Canarinhos do zdobycia Pucharu Świata.
Jaką ksywkę dostał z powodu wystających zębów? Kto pomógł mu przystosować się do gry na 11-osobowym boisku? Dlaczego nazwał Romário „dupkiem”? Co wydarzyło się w Barcelonie, że ostatecznie opuścił Camp Nou? I w jaki sposób Andrés Sánchez złożył mu ofertę występów w Corinthians?
Poznaj historię Ronaldo Luísa Nazário de Limy, piłkarza, który wyznaczył nowe standardy dla środkowych napastników i udowodnił, że nawet ze zgruchotanymi kolanami można zostać legendą.
Książkę znajdziecie na: https://bit.ly/fcinter-ronaldo
Książkę polecają m.in.:
Jego życie to materiał na film. To opowieść o talencie, zawrotnej drodze na szczyt, zachwycie mediów oraz bolesnym upadku i utracie. To wreszcie historia powrotu na boisko i zwycięstwa w chwili, gdy zwątpili w niego już niemal wszyscy. Ronaldo w formie z lat 1994–1998 to prawdopodobnie najlepszy piłkarz w dziejach, jego styl gry zachwycał i inspirował innych.
Łukasz Rodacki, Duch Sportu
Pseudonim Fenômeno w pełni oddawał to, kim na boisku był Ronaldo. Brazylijczyk uosabiał wartości futebol arte. Oddany głęboko sztuce dryblingu poruszał się w rytmie samby. Łamał schematy i rozrywał na kawałki formacje obronne rywali. Wygrywał mecze w pojedynkę i przyspieszył grę w piłkę. Dzięki talentowi, dynamice i uśmiechowi oczarował miliony kibiców urodzonych w latach 80. i 90., którzy do dziś uważają go za najlepszego środkowego napastnika wszech czasów, mimo że kariera Ronniego była daleka od ideału.
Marcin Mendelski, Nieobiektywny kibic

Komentarze (0)