Dwa gole zdobyte przez prawdziwego snajpera – zawodnika, który dostrzega i przewiduje sytuacje, zanim te w pełni się rozwiną; który ufa własnemu instynktowi i potrafi skutecznie wykończyć akcję, czy to dzięki technice, czy czystej sile. Jest on symbolem drużyny Interu, która nigdy się nie poddaje i nigdy nie uznaje meczu za przegrany.
Oto słowa Lautaro Martíneza po tym, jak Inter zdołał odrobić straty i zremisować z Romą na Stadio Olimpico.
- Sandro Mazzola był legendą Interu i włoskiego futbolu. To wielka postać w naszej historii; w tych chwilach myślami jestem z jego rodziną. Jeśli chodzi o sam mecz – pierwsza połowa była taka, o jakiej trzeba jak najszybciej zapomnieć, ale w drugiej zmieniliśmy nastawienie i podejście. Kiedy nie uda się dobrze wejść w mecz, trudno potem gonić wynik, jednak zdobywamy ważny punkt na naszej drodze. Biorąc pod uwagę formę Romy, to bardzo cenny punkt. Wszystko zależy od nastawienia. Odpowiednio przygotowujemy się do spotkań, ale nie zawsze widać to w naszym podejściu na boisku, przez co później musimy odrabiać straty. Dbałem o swoje ciało. Zeszłoroczne Klubowe Mistrzostwa Świata były dla mnie niezwykle wyczerpujące, dlatego w tym sezonie szczególną uwagę poświęciłem kondycji, by być gotowym do gry od samego początku. Nawet podczas tamtego turnieju często musieliśmy gonić wynik, ale dla mnie kluczowe było, by być w szczytowej formie na starcie sezonu, bo najważniejsze jest, by dawać z siebie wszystko dla Interu.
Komentarze (0)