W przeddzień spotkania Cristian Chivu odpowiadał na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej w centrum treningowym BPER w Appiano Gentile.
Czego nauczył was pierwszy mecz w Norwegii?
- Tego, co wiedzieliśmy już wcześniej: że nie będzie łatwo – zarówno ze względu na boisko, jak i pogodę. Powinniśmy byli lepiej dostosować się do warunków meczu. Niestety udało nam się to tylko momentami. Znaliśmy siłę rywala – ich wyniki w fazie ligowej nie były przypadkiem. Zremisowali w Dortmundzie, pokonali Manchester City i wygrali w Madrycie. Wiedzieliśmy, że mogą sprawić nam trudności. Mieliśmy swoje problemy i zmarnowaliśmy kilka okazji. Mamy nadzieję, że jutro to się nie powtórzy.
Czy brak lidera takiego jak Lautaro Martinez wpłynie na grę zespołu?
- Mamy wielu liderów, co pokazaliśmy od początku sezonu. Każdy, kto wychodzi na boisko, czuje odpowiedzialność. Opieramy się na przywództwie, motywacji, głodzie zwycięstwa, pracy i pokorze, które prezentowaliśmy w ostatnich miesiącach. Chcemy dalej budować na tych fundamentach.
Jak pewna siebie jest ta grupa przed takim meczem?
- Ci piłkarze są pewni siebie i udowodnili to w ostatnich trzech miesiącach. Mieliśmy wzloty i upadki, także w Lidze Mistrzów, ale nie odebrało nam to wiary w siebie ani etyki pracy. Nieważne, czy przegrasz jedną bitwę – liczy się, by zawsze dawać z siebie wszystko.
Jak dużą rolę odgrywa czynnik psychologiczny?
- To nie zobowiązanie, to obowiązek. Musimy robić to, co potrafimy najlepiej, zachowując równowagę i pewność siebie. Jeśli jest drużyna, która może odwrócić losy tego meczu, to jest to nasza drużyna. Spotkanie może trwać 90, 100, a nawet 120 minut. Nie możemy działać nerwowo ani się spieszyć.
Czy przewaga w lidze zmienia podejście do meczu?
- Nie. Przegraliśmy 3:1 w pierwszym meczu i to jest jedyne, co się liczy. Liga nie ma tutaj znaczenia.
Czy ewentualna porażka byłaby powodem do wstydu?
- W piłce nożnej nie ma miejsca na wstyd. Szanujemy rywala. Bodø udowodniło swoją wartość – z nami, w Madrycie, z Manchesterem City, w Dortmundzie. To dobrze prowadzony projekt.
Plan czy emocje przy takim comebacku?
- Nie trzeba rewolucji. Musimy odrobić straty, ale bez utraty równowagi. Nawet stracona bramka niczego nie przekreśla. Potrzebne są dojrzałość, spokój i organizacja.
Czy sytuacja wymuszająca zwycięstwo różnicą kilku bramek coś zmienia?
- Nie. Strzelamy ponad dwie bramki na mecz, mamy wielu różnych strzelców. Przygotowujemy się jak zawsze – z jasnością i spokojem.
Czy wydarzenia poza boiskiem wpłynęły na drużynę?
- To był nietypowy tydzień, ale jestem dumny z reakcji zawodników. Nie było łatwo.
Komentarze (4)