Zafascynowany, podobnie jak wszyscy obecni na stadionie San Siro, Cristian Chivu krzyczał z radości, obejmując swoich zawodników po bramce Sucicia, która dała wynik 3:2 i przypieczętowała zwycięstwo. Inter zapewnił sobie miejsce w finale Coppa Italia: zwycięstwo nad Como otwiera mu drzwi do rzymskiego Stadio Olimpico, gdzie 13 maja zmierzy się z Atalantą lub Lazio.
- To zasługa całej drużyny: od początku sezonu wszyscy spisują się naprawdę świetnie, a każdy, kto dostaje szansę, zawsze daje z siebie wszystko. Ci, którzy dzisiaj weszli na boisko, dobrze odczytali przebieg meczu, zrozumieli, co należy zrobić, i mieli ogromny wpływ na wynik, wkraczając na murawę z wielką odwagą. Petar, Andy, Pio – każdy dał z siebie wszystko. Zasłużyliśmy na tę chwilę ciężką pracą i wynikami, stawiając się w sytuacji, w której możemy aspirować do tytułu mistrzowskiego i Coppa Italia. Byliśmy świadomi tego, jak silne jest Como; mają najlepszą obronę, a mimo to udało nam się strzelić im gola. Dwukrotne odwrócenie losów meczu z Como w ciągu zaledwie kilku dni to coś, co potrafi tylko „Pazza Inter”. Dumfries zadeklarował gotowość do gry w ostatnich minutach; odczuwa pewien dyskomfort w ścięgnie i przed meczem rozmawialiśmy o tym, co będzie najlepsze. On również rozumiał wagę tego momentu. Wszyscy piłkarze rozumieją, że ponoszą odpowiedzialność wobec tej drużyny i tego klubu, i są zdeterminowani, by kontynuować ciężką pracę, którą wykonywali przez cały sezon. Andy Diouf bardzo dobrze wszedł na boisko, często podejmując walkę jeden na jednego i sprawiając problemy przeciwnikom. Piłkarze chcieli jak najlepiej wykorzystać swoje szanse, awansować do finału i walczyć o osiągnięcie naszych celów. Mourinho? Nie lubię być na pierwszych stronach gazet. Jestem po prostu Cristianem. Jestem pasjonatem tego, co robię, i drużyny, którą trenuję. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafię, aby podziękować tym, którzy we mnie uwierzyli, tej niesamowitej grupie oraz aby osiągnąć nasze cele.
Komentarze (0)