Inter uległ wciąż niepokonanemu w tej edycji Ligi Mistrzów Arsenalowi 1:3 na San Siro. Była to trzecia z rzędu porażka Nerazzurrich w tych rozgrywkach. Oto co po zakończeniu spotkania miał do powiedzenia trener Cristian Chivu:.
- Byli od nas silniejsi pod względem intensywności, techniki, szybkości i tego, jak zajmowali przestrzeń na boisku. To drużyna, która rzuca się do każdego pojedynku. Zagraliśmy dobre spotkanie i mogliśmy strzelić gola przy stanie 1:1, ale pewne wydarzenia potrafią zmienić nastrój w zespole. Mieliśmy też pecha przy drugiej bramce z rzutu rożnego: nasi obrońcy próbowali wybijać piłkę z linii, ale ta trafiła w poprzeczkę i spadła prosto na głowę ich zawodnika.
- W drugiej połowie Arsenal podniósł poziom koncentracji, grał z większą pokorą, a my mieliśmy większe trudności z kreowaniem okazji. Są świetnie zorganizowani, pełni jakości i potrafią wprowadzić z ławki odpowiednich graczy, by sprawić ci problemy. Musimy poczekać do jutra, aby zobaczyć, co pokaże tabela. Wiemy, że być może będziemy musieli przejść przez play-offy, ale nie stanowi to dla nas problemu.
- Pozostaje niedosyt, bo wiem, że przy odrobinie większej koncentracji i dojrzałości mogliśmy ugrać coś więcej w meczach przeciwko Liverpoolowi i Atletico. Myślę jednak o naszym rozwoju pod względem nastawienia i mentalności: gdybyśmy zagrali przeciwko Liverpoolowi lub Atletico dzisiaj, być może wynik byłby inny. Tak postrzegam rozwój tej grupy. Ten zespół idzie naprzód z odpowiednim nastawieniem, chęcią nawiązania walki nawet z ekipą, która może ci zaszkodzić w sytuacjach jeden na jeden dzięki topowym zawodnikom. Czerpię pewność z tego oraz z progresu, jaki ostatnio pokazaliśmy.
- Pod koniec wpuściliśmy Andy’ego Dioufa. Myślałem też o zmianie na 4-3-3, ale brakowało mi siły przebicia w ataku, a Arsenal wprowadził Gabriela do obrony, gdy zorientowali się, że Pio Esposito sprawia im niemałe kłopoty. To prawda, że zabrakło nam nieco indywidualnego błysku i dośrodkowań z prawej strony, ale nie mam nic do zarzucenia Luisowi Enrique i wszystkim chłopakom - byli skoncentrowani i zaangażowani od początku do końca. Staraliśmy się pozostać w grze. Kiedy wygrywaliśmy kilka pojedynków blisko pola karnego, szukaliśmy wyjścia do przodu, by coś wykreować. Premier League to rozgrywki definiowane przez intensywność na najwyższym poziomie, a we Włoszech nie jesteśmy jeszcze przyzwyczajeni do rozgrywania pewnych typów spotkań. Staram się przekazywać konkretne zagrania i to, co musimy robić na boisku. Chcemy robić postępy krok po kroku, bo ważne jest utrzymanie wiary w to, że to co robimy, jest słuszne.
my zagraliśmy kryminał w obronie, ale to co zrobiło City...
Komentarze (0)