Daniele Chiffi nie popełnił większych błędów w spotkaniu Interu z Sassuolo. Mecz, który nie był raczej prowadzony na styku, miał jednak swój kluczowy moment, czyli otwarcie wyniku. I to właśnie w tej sytuacji część obserwatorów, doszukuje się nieprawidłowości w zachowaniu składu sędziowskiego.
Według relacji Corriere dello Sport, Marcus Thuram miał być podobno na pozycji spalonej, gdy uczestniczył w akcji prowadzącej do rzutu rożnego. Pomocnik Interu miał znajdować się za linią obrony Sassuolo, zanim piłka trafiła po kornerze do Yanna Bissecka, który strzelił pierwszego gola głową. Arbiter nie przerwał gry, a sędzia asystent - zdaniem krytyków - nie odnotował pozycji spalonej, co pozwoliło na uznanie bramki. W dyskusjach zaznaczane jest też, że VAR nie mógł interweniować w tej sytuacji, ponieważ rzut rożny oznaczał rozpoczęcie nowej fazy gry.
Chiffiego wzięli w obronę zarówno byli koledzy po fachu, jak i wielu dziennikarzy. Graziano Cesari - były arbiter Serie A - podczas analizy dla programu Pressing przyznał, że nie ma całkowitej pewności, że Marcus Thuram był na spalonym. Nie istnieje też ani analiza VAR, ani dobra powtórka telewizyjna. Włoski dziennikarz Riccardo Trevisani wskazywał natomiast na złamanie linii spalonego przez zawodnika Sassuolo - Doiga.
Komentarze (2)
Z kolei przed przewą centymetrowy spalony nas uratował przed stratą bramki na 1:2.
No i w pierwszej minucie cudem uniknęliśmy gola na 0:1. Trzy kluczowe momenty i wszystkie poszły po naszej myśli każdy z innego powodu.
Przydałoby się nam takie szczęście też w meczu z mocnym rywalem, bo tam do tej pory zazwyczaj teakie detale szły na naszą niekorzyść i przegrywaliśmy mimo ogólnie dobrej postawy w meczu.