Lautaro Martínez jest obecnie związany z Interem kontraktem obowiązującym do 2029 roku, gwarantującym mu około 9 milionów euro za sezon. Oznacza to, że jego najbliższa przyszłość w barwach Nerazzurrich jest w pełni zabezpieczona.
Jak jednak informuje dziennik Il Giorno, już w perspektywie najbliższych 12–18 miesięcy temat kolejnego przedłużenia umowy może wrócić na stół. Według gazety byłaby to umowa o szczególnym znaczeniu – prawdopodobnie ostatnia w karierze Argentyńczyka, z realną szansą na związanie go z Interem aż do zakończenia piłkarskiej drogi.
Klub i zawodnik mają bowiem wspólną wizję przyszłości, opartą nie tylko na aspektach sportowych, ale także osobistych. Il Giorno przypomina, że półtora roku temu Lautaro odrzucił lukratywną ofertę z Arabii Saudyjskiej, a wcześniej nie uległ również pokusie transferu do Barcelony, gdy Blaugrana mogła jeszcze próbować wykorzystać kartę Leo Messiego. Decydujące okazały się status w drużynie, stabilność rodzinna oraz silne przywiązanie do koszulki Nerazzurrich. Zdaniem dziennika kapitan Interu coraz wyraźniej podąża śladami Zanettiego – symbolu wierności klubowi z Mediolanu – a „dożywotni kontrakt” przestaje być jedynie publicystyczną metaforą.
Komentarze (15)
Gość jest już prawie legendą klubu, 4. w historii strzelec, gdzie przed nim są 3 nazwiska które wszyscy tu znają jedynie z legend. Nie było za naszego życia gościa który strzelił więcej bramek, co więcej gość wypluwa płuca i jeździ na doopie w każdym meczu, grał nawet z kontuzją żeby trener nie musiał wystawiać Arny czy Taremiego. Do tego zawsze traktuje klub i kibiców z najwyższym respektem, nie jest powodem żadnych dram czy kontrowersji.
Ale niektórym bardzo nie pasuje że nie jest Il Fenomeno, Harrym Kanem, Lukakiem czy Icardim. Szkoda tylko że taki Icardi czy Lukaku wypięli się na klub przy pierwszej okazji, a Ronaldo nie miał problemu pójść do Milanu.
"Zdobycie trofeum w Realu to pójście na łatwiznę, zostań tutaj i je zdobądź" +/-
Sytuacja Lautaro jest podobna, był bliski Barcy, a został najlepszym kapitanem od czasów JZ4 i prawdopodobnie do końca kariery.