Podczas posiedzenia Lega Serie A głos w sprawie sobotnich wydarzeń z meczu Inter - Juventus zabrał Prezydent Nerazzurrich, Beppe Marotta. Włoch odniósł się do medialnej burzy rozpętanej przez działaczy Starej Damy oraz dziennikarzy, a także przypomniał dawne zdarzenia z udziałem zawodników klubu z Piemontu.
Marotta jasno stwierdził, że względem Bastoniego została urządzona nieproporcjonalna medialna nagonka. Podkreślił, że to piłkarz z dużym doświadczeniem (ponad 300 meczów w Serie A) i członek reprezentacji Włoch, więc ataki na niego są absolutnie niesprawiedliwe. W ocenie Interu jednokrotny błąd zawodnika i wynikające z niego konsekwencje (tj. czerwona kartka Kalulu) zostały wyolbrzymione w mediach. Prezydent podkreślił, że symulacje w piłce zdarzały się od dawna i nie są fenomenem wyjątkowym. Dodał też, że sędzia La Penna popełnił błąd, który wpłynął na przebieg spotkania, ale cała sytuacja nie zasługuje na tak ostrą krytykę wobec zawodnika mediolańskiego klubu.
W odpowiedzi na komentarze m.in. Roberto Saviano – który mocno skrytykował Bastoniego i całą sytuację – Marotta stwierdził, że kwestie wypowiedzi publicznych ocenią prawnicy klubu. 68-latek przypomniał również jeden z wcześniejszych kontrowersyjnych epizodów: rzekomą symulkę Juan Cuadrado w meczu Juventus – Inter rozegranym w końcówce sezonu 2020/21, po którym Stara Dama awansowała później awansował do Ligi Mistrzów. Awans do elitarnych rozgrywek, który nie byłby możliwy bez pokonania wówczas Interu dał turyńskiej drużynie ok. 60 mln euro przychodu.
Komentarze (27)
Po pierwsze - NIKT ale to nik nie wie jak potoczyłby się mecz dalej gdyby tej czerwonej nie było. Na moje i tak byśmy wygrali.
Po drugie, akurat Juve po kartce grało, oczywiście cofnęli się, ale grali i nawet zdobyli bramkę, więc zamiast skupiać się na tej niby aferze, powinni powiedzieć, że przegrali z jakimś tam honorem i walczyli, przegrywają bo wygrał lepszy i tyle, a nie zwalali winę na tą jedną sytuację albo na takiego piłkarza jakim jest Bastoni, który wykazał się sprytem a w piłce spryt jest dużą częścią tej gry.
Przypomniał mi się mecz, nie pamiętam który to był sezon, ale jeszcze któryś z tych gdzie jude dominowało ligę, pamiętam że było to przeciwko Atalancie. Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla starej kur.. damy i właśnie w akcji bramkowej Cuadrado pada na murawe przy linii bocznej i bez niczego zagarnia sobie piłkę ręką po czym wstaje i biegnie dalej, na powtórkach widać dokładniej jak nawet nie spojrzał gdzie znajduję się arbiter tylko wyciąga łapsko i podprowadza ja jakieś kilka centymetrów po murawie.. nawet pro-juventusovi komentarzy z eleven byli tym oburzeni, tak właśnie Juve wygrywało mistrzostwa i oni teraz mają czelność mówić cokolwiek o fair Play, osobiście byłoby mi wstyd być kibicem tego klubu
Trzeba się bronić przed hipokrytami z Turynu i ich żałosnymi oskarżeniami w naszą stronę.
Juventus sporo zyskał na błędach sędziowskich więc niech milczą.
Secundo. Bezczelnością jest fakt że tak umoczony we wszelkiej maści gównach które dotknęły boleśnie świat sportu jak juventus, który czerpał kropka w kropkę z takich oscarowych występów profity latami , zresztą nie tylko z tego , stawia się w roli ofiary od własnej broni. No luuudzie
"Pamiętacie Ceccarini-Ronaldo, Orsato-Pjanić, Calvarese-Cuadrado i wszystkie mecze Interu z Juventusem, w których łamano zasady? Cóż, wczoraj sędzia naruszył zasady Juventusu i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki świat się zawalił.
Po dziesięcioleciach, w których mecze Juventus-Inter przerodziły się w serię naruszeń zasad, a sędziowanie zawsze faworyzowało włoską reprezentację, rażący błąd Królewskiego wystarczył, by uwolnić zarząd Bianconeri - zaczynając od Chielliniego, który przez całe życie milczał w obliczu dwudziestu lat kradzieży dokonywanych na rywalach (Napoli, Milan i Roma przede wszystkim) - i rozpętać piekło procesów medialnych we wszystkich sieciach.
Niezbędny punkt wyjścia, który dla moich subskrybentów i bardziej uważnych czytelników z pewnością nie będzie brzmiał jak nowina, zawarty jest we wpisie, który wczoraj, w czasie rzeczywistym, w przerwie meczu Interu z Juventusem (wynik 1:1), opublikowałem zarówno na Substacku, jak i na X (dawniej Twitterze), napisanym i opublikowanym na bieżąco przed rozpoczęciem drugiej połowy, dotyczącym incydentu, który kilka minut wcześniej, w 42. minucie, zakłócił mecz decyzją sędziego La Penny, który po tym, jak dał się sfaulować Bastoniemu, wyrzucił Kalulu z boiska za drugą żółtą kartkę za faul, którego obrońca Juventusu absolutnie nie popełnił. Wpis, w tym przypadku zaczerpnięty z X, brzmi następująco:
Przerażający błąd sędziego La Penny, który całkowicie sfałszował #InterJuventus : w 42. minucie wyrzucił Kalulu z boiska za drugą żółtą kartkę, ale żółtą kartkę powinien pokazać Bastoni, który z kolei powinien zostać wyrzucony z boiska (już dostał żółtą kartkę) za rażącą symulację: Kalulu nawet go nie dotknął, żółta kartka była dla Bastoniego, Inter powinien zostać w dziesiątkę, a nie Juventus. Niekończąca się sędziowska katastrofa.
Po wysunięciu tego założenia i powtórzeniu, że dla każdego kibica – biorąc pod uwagę wagę błędu sędziowskiego – mecz Interu z Juventusem był ustawiony, meczem zakończonym zwycięstwem drużyny, która skorzystała na błędzie sędziowskim (Interu), i porażką drużyny, która ucierpiała na tym błędzie (Juventusu), uznałem pomeczowe wystąpienia telewizyjne na DAZN i Sky dwóch czołowych działaczy Juventusu, prezesa Daniela Comolliego i dyrektora ds. strategii piłkarskiej – cokolwiek to znaczy – Giorgio Chielliniego za godne zainteresowania. „To, co się stało, jest żenujące, widział to cały świat. Bardzo trudno to wszystko zaakceptować. Dziś wieczorem nie Juventus przegrał, to włoska piłka nożna przegrała” – oświadczył Comolli. A Chiellini: „Nie możemy rozmawiać o piłce nożnej po tym, co się stało; kolejny incydent przeciwko nam od początku sezonu jest niedopuszczalny. Nie możemy tak dalej postępować. Włoskie derby nie mogą być rozstrzygane w ten sposób i z taką powierzchownością”.
Cóż, biorąc pod uwagę, że już przy wejściu do tunelu, pod koniec pierwszej połowy, Comolli i Chiellini, zachowując się z właściwą Manzoniemu „dobrą” postawą, czekali na Don Abbondio, czyli sędziego La Pennę, który odgwizdał rzut wolny, przy którym Paratici wyglądała jak uczennica, chciałbym z szacunkiem zadać kilka pytań Chielliniemu, który dołączył do Juventusu latem 2005 roku, czyli ponad dwadzieścia lat temu i który był świadkiem, grał i oglądał dziesiątki zaciętych meczów pomiędzy Interem i Juventusem.
PYTANIE NR 1. Dlaczego, skoro w meczu Inter-Juventus 2-3, który odbył się 28 kwietnia 2018 r., sędzia Orsato, który w pierwszej połowie wyrzucił z boiska Vecino z Interu po 20 minutach, przymknął oko na faul kung fu Pjanicia na Raphinhi, faul zasługujący co najmniej na żółtą kartkę, która kosztowałaby Pjanicia, który już dostał żółtą kartkę, wykluczenie z boiska; Jak to możliwe, że po tym meczu, który Juventus ostatecznie wygrał, wykorzystując przewagę liczebną, wygrywając 3:2, tak jak wczoraj Inter, meczu, który do dziś jest przedmiotem dyskusji z powodu tajemnicy nagrania rozmowy VAR Valeriego z sędzią Orsato. Nagranie to zostało zatarte przez AIA i odrzucone przez ówczesnego prokuratora generalnego Pecoraro, który o nie wnioskował, żaden z dyrektorów Juventusu – począwszy od ówczesnego dyrektora generalnego Marotty – nie pojawił się w telewizji, by wyrazić oburzenie tym, co się stało, i solidarność z okradzionym Interem (nie wspominając o Napoli, które bez wyniku Juventusu 3:2 prawdopodobnie zdobyłoby Scudetto) i powiedzieć: „Nie możemy rozmawiać o piłce nożnej po tym, co się stało. Nie możemy tak dalej postępować. Włoskie derby nie mogą zostać rozstrzygnięte w ten sposób i z taką lekkością”? I dlaczego Chiellini, który oglądał to spotkanie z ławki rezerwowych, nie wspomniał ani słowem o faulu Orsato na Interze na korzyść Juventusu w meczu o takim znaczeniu? Ten sam Orsato, który lata później w telewizji tłumaczył, że tamtego wieczoru popełnił błąd, bo był zbyt blisko akcji? (To nie żart, on naprawdę to powiedział: zobacz wideo poniżej od 9:02 minuty).
PYTANIE 2. Dlaczego w meczu Juventus-Inter 3:2, rozegranym 15 maja 2021 roku, sędzia Calvarese, przy wyniku 2:2, który matematycznie wyeliminowałby Juventus z Ligi Mistrzów i zapewniłby Napoli czwarte miejsce, podyktował skandaliczny rzut karny dla Juventusu w 90. minucie za faul Perisicia na Cuadrado. Rzut karny był w rzeczywistości faulem Cuadrado na Perisiciu, co pokazały niezliczone powtórki, bez decyzji Irratiego z VAR o wezwaniu sędziego do weryfikacji? Dlaczego pod koniec tego meczu, który Juventus wygrał 3:2 dzięki rzutowi karnemu wykorzystanemu przez samego Cuadrado, żaden z działaczy Juventusu, począwszy od prezesa Agnelliego i dyrektora generalnego Paraticiego, nie pojawił się w telewizji i nie powiedział: „Nie możemy rozmawiać o piłce nożnej po tym, co się stało. Nie możemy tak dalej postępować. Derby Włoch nie mogą być rozstrzygane w ten sposób i z taką powierzchownością”? I dlaczego Chiellini, kapitan Juventusu, który grał w tym meczu, strzelając samobójczego gola na 2:2, nie powiedział ani słowa o nadużyciach sędziowskich, jakich dopuścili się Calvarese i Irrati wobec Interu, a na korzyść Juventusu? Tego samego Calvarese, który lata później przyznał w bolesnym wywiadzie (ach!), że przyznanie rzutu karnego Cuadrado w tym słynnym meczu Juventus-Inter było największym błędem w jego karierze i że niestety dał się oszukać zawodnikowi Juventusu, mimo że wiedział, że jest trudnym sędzią (wyobraźcie sobie, gdyby nie wiedział)?
PYTANIE NR 3. Dlaczego w meczu Interu Juventusu 0:1, rozegranym 19 marca 2023 roku, sędzia Chiffi uznał zwycięskiego gola Juventusu, zdobytego przez Kosticia, mimo że akcja została odnotowana trzema zagraniami ręką przez piłkarzy Juventusu, zagraniami, których nawet Mazzoleni z VAR nie wykrył, mimo ich rażącego charakteru: pierwszego Rabiota, który nieostrożnie dotknął piłki z wyciągniętą lewą ręką. Piłka poleciała następnie w kierunku Vlahovicia (drugie zagranie ręką), który z kolei kontrolował ją z wyciągniętymi przed siebie rękami. Następnie poleciał w kierunku bramki Onany i biegnąc (trzecie zagranie ręką), przeniósł piłkę do przodu, umieszczając ją prawym przedramieniem.
Dlaczego, mimo że trzy zagrania ręką były wyraźne i oczywiste gołym okiem, a tym bardziej po powtórkach, a gol wciąż uznawany, dający Juventusowi zwycięstwo, żaden z działaczy Juventusu, począwszy od prezesa Ferrero i dyrektora generalnego Scanavino, nie pojawił się w telewizji i nie powiedział: „Nie możemy rozmawiać o piłce nożnej po tym, co się stało. Nie możemy tak dalej postępować. Derby Włoch nie mogą być rozstrzygane w ten sposób i z taką niefrasobliwą porażką”? Chiellini był piłkarzem Los Angeles FC i prawdopodobnie oglądał mecz w telewizji: czy wszystko było w porządku, jeśli chodzi o tego zwycięskiego gola zdobytego przez Juventus akcją, w której nie jedną, nie dwiema, ale trzema zagraniami ręką?
Ponieważ kradzieże popełnione przeciwko Interowi, bardzo często tak sensacyjne jak te właśnie wymienione, są niezliczone i nie ma potrzeby cofać się w mroki czasu, aby wymienić inne (rzut karny-nierzutny Iuliano-Ronaldo w meczu Juventus-Inter 1-0 26 kwietnia 1998, w trwającym skandalu Calciopoli, nawet jeśli jeszcze nie ogłoszony, pozostaje kamieniem milowym w tym gatunku), tak samo jak kradzieże popełnione przeciwko niezliczonej liczbie innych klubów rywalizujących z Juventusem są niezliczone, w szczególności w ciągu ostatnich piętnastu lat w odniesieniu do Napoli i arcydzieła finału Superpucharu 2012 w Pekinie wygranego przez Juventus 4-2 w dogrywce po potrójnym wykluczeniu Pandeva, Zunigi i Mazzarriego, zarządzonym przez sędziego Mazzoleniego przy wyniku 2-2; Mając na uwadze zachowanie Juventusu jako klubu i Chielliniego jako zawodnika w niezliczonych innych skandalach sędziowskich na szkodę innych klubów (patrz gol Muntariego w sezonie 2011-12, który zadecydował o Scudetto), biorąc to pod uwagę, mówiłem, jest niezrozumiałe, jak Juventus mógł w ogóle pomyśleć o ogłoszeniu się ofiarą systemu sędziowskiego, skoro raz, powiedzmy, podczas meczu z Interem zdarza się, że to Inter czerpie korzyści z oczywistego, wręcz sensacyjnego błędu sędziowskiego, ale po bliższym przyjrzeniu się - nie było zmowy VAR, któremu wczoraj uniemożliwiono interwencję: i podnieś rękę, jeśli jakikolwiek widz na stadionie lub przed telewizorem, który nie uznał faulu Kalulu na Bastonim za faul, oglądając to na żywo - po bliższym przyjrzeniu się, mówiłem, znacznie mniej skandaliczne niż oszustwo Orsato-Valeri Pjanic, oszustwo Calvarese-Irrati Cuadrado, Potrójne oszustwo Chiffiego-Mazzoleniego za pomocą zagrania ręką.
Krótko mówiąc: cokolwiek by się nie działo, prawda jest taka, że ostatecznie to karma miała w tym swój udział. I w pewnym sensie orzeźwiające jest to, że ci, którzy przez dekady czerpali zyski z rabunków i włamań stulecia, popełnianych na ich konkurentach, rozumieją, jak okropne, gorzkie i bolesne jest paść ofiarą nawet jednorazowego włamania. Dla samej przyzwoitości, rozsądnie byłoby nie ronić (krokodylich) łez.
PS: Przy okazji meczu Inter-Juventus 3:2, jest jeszcze kilka rzeczy do powiedzenia. Pierwsza dotyczy kanałów telewizyjnych – DAZN, Sky i innych tego typu śmieci – które od wczoraj, od 22:45, nagłaśniają litanie za biedną, męczennicą Madame. To te same kanały, które w erze tysiąca jeden skandali wspierających Juventus, starannie unikały inscenizacji procesów medialnych w celu ujawnienia Pjanicia, Cuadrado i innych spraw, ale od tamtej pory zamilkły z dnia na dzień, pomimo ogromu popełnionych niesprawiedliwości.
Drugie dotyczy Alessandro Bastoniego: nie tyle jego symulacji – bolesnej, ale typowo włoskiej: żaden inny futbol nie nagradza przebiegłości i niesportowego zachowania tak jak włoski, nawet w kontekście sprawiedliwości sportowej: wszelkie odniesienia do ugody FIGC z Juventusem z maja 2023 roku są czysto przypadkowe – ale jego nieokiełznanej radości, gdy bez winy Kalulu pokazano czerwoną kartkę. Z całym szacunkiem, to było obrzydliwe zachowanie.
Najnowsze, przynajmniej na dziś, dotyczy Chivu: po tym, jak wcielił się w rolę ojca Mariano piłki nożnej, tego, który powiedział „Pokój i dobro wszystkim”, pod koniec meczu Interu z Juventusem wykrzyknął: „Kalulu dotyka Bastoniego: a jako ukarany zawodnik musisz trzymać ręce w domu”, a następnie uciekł się do bzdur, że musimy pomagać sędziom, nie dopuszczając się lekkomyślnych działań, które mogłyby ich doprowadzić do błędu, mając na myśli lekkomyślność Kalulu, a nie Bastoniego – dla której określenie lekkomyślność jest eufemizmem. Zatem do tłumu jego wiernych możemy powiedzieć: Msza się skończyła, nawet ojciec Mariano żartował, idźcie w pokoju."