Andrea Ranocchia pochwalił Lautaro Martíneza, po niedzielnym, wywalczonym zwycięstwie 2:0 nad Pisą. Kapitan drużyny okazał się bohaterem Interu na Arena Garibaldi. Ranocchia wychwalał El Toro jako najlepszego napastnika w Serie A.
- Przede wszystkim należy pamiętać, że stał się wielki, bo trenował ze mną - zażartował Ranocchia.
- Dla mnie jest najlepszy w Serie A, ponieważ nie można oceniać go tylko po golach czy asystach. Dla obrońcy gra przeciwko niemu jest trudna, bo zużywa się mnóstwo energii, próbując go pilnować. On tworzy przestrzeń i wykonuje inteligentne ruchy bez piłki. W dni, kiedy nie strzela ani nie asystuje, i tak otwiera przestrzenie dla innych. Jego obecność na boisku zawsze da się odczuć.
- Chivu go zmienił? Myślę, że trener znalazł sposób, by trafić do ducha zespołu - widać, że wszystkim na nim zależy. Inter nie jest drużyną zależną od napastnika: Dimarco, Bastoni, Barella, Calhanoglu - wszyscy strzelają gole. Mają system, który kreuje sytuacje.
- Wygląda na to, że w tym sezonie 4–5 drużyn będzie walczyć do samego końca. Inter ma wielu reprezentantów, którzy od lat nie mieli przerwy. Zarządzanie kadrą przez Chivu będzie kluczowe.
Komentarze (9)
Trudno być zależnym od kogoś kto przy trochę bardziej wymagającym przeciwniku zamiast grać w piłkę to bawi się w chowanego.
Tegoroczna SerieA to wyścig paralityków.
Lautaro to nie Haaland, który ledwo dobija do 20 kontaktów z piłką. Przy nim trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Vlahovic, Gimenez czy jak mu tam, Lukaku Hojlund no nie jest to liga kilerów