Marcus Thuram odegrał kluczową rolę w meczu z Como - to on zdobył bramkę kontaktową tuż przed przerwą, a później na początku drugiej połowy doprowadził do wyrównania. Inter ostatecznie pokonał drużynę Cesca Fabregasa 4:3, a francuski napastnik tak skomentował ten mecz:
- Bramka zdobyta tuż przed przerwą naprawdę utorowała nam drogę w drugiej połowie. W takim meczu wszystko sprowadza się do zarządzania emocjami. Wyjazd na kadrę dobrze mi zrobił. Zmiana otoczenia i gole dla Francji dodały mi pewności siebie, co teraz procentuje w Interze. Umiejętność odrabiania strat jest kluczowa, zwłaszcza gdy odnosisz takie zwycięstwo na kilka kolejek przed końcem. Jednak dopóki nie będziemy pewni matematycznie, nie można powiedzieć, że walka o tytuł jest zakończona.
- Dziesięć goli? Zajęło mi to trochę więcej czasu niż zwykle. To była długa droga, ale w końcu dotarłem do tego celu. Zazwyczaj osiągam ten pułap nieco wcześniej, ale to nie szkodzi. Najważniejsze jest to, że Inter wygrywa. A cieszynka? Na trybunach był ktoś dla mnie bardzo ważny. On (Thierry Henry) świętował bramki w ten sposób, więc chciałem mu to zadedykować!
Komentarze (0)