Inter przełamał klątwę wielkich meczów i pewnym krokiem zmierza po 21. Scudetto. Pełne emocji spotkanie Nerazzurrich z Juventusem zakończyło się wynikiem 3-2. Decydującego gola na wagę wygranej w 90. minucie rywalizacji zdobył Piotr Zieliński.
Spotkanie początkowo prowadzone było głównie w środkowej strefie boiska, bez przewagi żadnej ze stron. Dość niespodziewanie na prowadzenie w 17. minucie meczu wyszli jednak Nerazzurri. Z prawej strony pola karnego piłkę dostał Luis Henrique, który dograł w środek, a piłkę niefortunnie do własnej bramki skierował Andrea Cambiaso. Włoski zawodnik odkupił swoje winy w 26. minucie, kiedy przy bardzo biernej postawie Bissecka i Henrique wyrównał stan rywalizacji. Podopieczni Cristiana Chivu mogli jeszcze przed przerwą wyjść na prowadzenie, ale w znakomitej sytuacji strzał Zielińskiego sprzed bramki wybił Bremer, a po jednym z rzutów rożnych uderzenie Thurama zatrzymał Di Gregorio, który z pomocą obu słupków uchronił Starą Damę przed utratą drugiego gola.
Zawodnicy Luciano Spallettiego na drugą część gry wyszli w osłabieniu, ponieważ drugą żółtą kartkę w 42. minucie obejrzał Pierre Kalulu. Pomimo grę w dziesięciu to Juventus mógł rozpocząć drugą połowę od mocnego uderzenia. Kilka minut po gwizdku arbitra zakotłowało się pod bramką Nerazzurrich, ale Inter z tego zamieszania wyszedł obronną ręką, a strzały McKenniego i Yildiza zatrzymał Sommer. Z biegiem kolejnych minut gospodarze spychali Starą Damę coraz bardziej pod bramkę Di Gregorio, a sposobem na szczelną w tym fragmencie meczu defensywę gości miały być strzały z dystansu i dośrodkowania. Swoje próby zza pola karnego oddali wprowadzony na boisku Calhanoglu i Thuram, ale strzał Turka sparował bramkarz, a Francuz nieznacznie chybił. Nad poprzeczką przeleciał również strzał Piotra Zielińskiego. Okres przewagi Nerazzurrich zwieńczony został w 76. minucie akcją wychowanków, w której dogrywał Dimarco, a znakomicie głową wykończył Pio Esposito. Kiedy wydawało się już, że zawodnicy Interu dowiozą prowadzenie do końca, na tablicy wyników ponownie widniał rezultat remisowy. W 83. minucie drugiego gola dla drużyny z Turynu zdobył Manuel Locatelli, który wykończył składną akcje precyzyjnym strzałem.
Klątwa wielkich meczów cały czas wisiała nad czarno-niebieskiemi, a trafienia nie dało nawet doskonale uderzenie głową Yanna Bissecka, które interwencją światowej klasy sparował w bok bramkarz gości. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry sprawy w swoje ręce wziął jednak maestro Piotr Zieliński. Polski pomocnik huknął zza szesnastki obok bezradnego Di Gregorio i po raz trzeci w tym meczu dał Nerazzurrim prowadzenie. Jak się okazało kilka minut później, było to decydujące trafienie, które sprawiło, że ostatecznie Inter przechylił szalę zwycięstwa w Derbach Włoch na swoją stronę.
INTER (3-5-2): 1 Sommer; 31 Bisseck, 25 Akanji, 95 Bastoni; 11 Luis Henrique, 23 Barella, 7 Zielinski, 8 Sucic, 32 Dimarco; 9 Thuram, 10 Lautaro
Ławka rezerwowych:12 Di Gennaro, 13 J. Martinez, 6 De Vrij, 14 Bonny, 15 Acerbi, 16 Frattesi, 17 Diouf, 20 Çalhanoglu, 22 Mkhitaryan, 30 Carlos Augusto, 36 Darmian, 43 Cocchi, 94 Esposito
JUVENTUS (4-3-3): 16 Di Gregorio; 15 Kalulu, 3 Bremer, 6 Kelly, 27 Cambiaso; 22 McKennie, 5 Locatelli, 21 Miretti; 7 Conceiçao, 30 David, 10 Yildiz
Ławka rezerwowych: 1 Perin, 23 Pinsoglio, 2 Holm, 4 Gatti, 8 Koopmeiners, 11 Zhegrova, 13 Boga, 17 Adzic, 18 Kostic, 20 Openda, 32 Cabal
Komentarze (133)
Niech płaczą do końca roku i dłużej.
Generalnie rzecz biorąc można by śmiało skarcić zespół po takim meczu - byliśmy o włos od kompromitacji, ogólnie od pierwszej sekundy wyglądaliśmy mocno średnio pod względem nastawienia i skupienia jednocześnie, jak zazwyczaj z Juventusem zresztą. Ale każdy z dużych meczów w tym sezonie przegraliśmy/zremisowaliśmy, będąc lepszą drużyną, często o włos, frajersko. Więc zwycięstwo po meczu, w którym byliśmy nie lepsi od rywala grającego w 10 całą połowę i wygraliśmy cwaniactwem, jest poniekąd adekwatną odpowiedzią za tamte wtopy.
PS Pio <3
Mianowicie jest tez nagonka na Thurama, mnie tez czasem irytuje, te jego piętki, szukanie na siłe kolegi jak ma klarowną pozycje, ale no nie, byl widoczny wvtym meczu
Gol na 1 0 on podał do Luisa, ktorego centra szczesliwie wpadła
Podanie do Ziela i podcinka Piotrka podał Thuram
Glowka po ktorej Basto uderzył w słupek teź francuz
71 min i strzał pół metra nad oknem rowniez
Zeby kazdy był tak niewidoczny
Sytuacja Kalulu zdeterminowała mecz. Czy decyzja była słuszna? Obroni się. Moim zdaniem jednak i w przypadku żółtej Basto i szczególnie w przypadku drugiej żółtej Francuza zdecydowanie się pospieszył, ale w obu przypadkach był (na szczescie) głupio konsekwentny. Juve nie można odmówić walki i dużej jakości. Wybrali świetnego budowniczego do odbudowy i za rok pewnie się włączą o Scudetto.
Po naszej stronie nie pozostaje nic innego jak tylko nucić pieśni pochwalne w stosunku do Ziela. Ależ on odżył, choć wielu z nas postawiło już na nim krzyżyk, w tym z resztą ja. Plus dla Chivu za zarządzanie żółtymi kartkami, choć był o krok od dużego minusa. Przy 2:1 Juve zaczęło atakować, a zostaliśmy z dwoma ŚP, zrobiła się gigantyczna dziura w środku. Aż prosiło się wrócić do ustawień fabrycznych. Ma to szczęście, że prowadzi drużynę z taką ławką i mógł wprowadzić Bonnego, który dynamiką i dryblingiem zdobywał przestrzeń, co miało wpływ na zarządzanie przewagą. Rumun musi być czujny, bo następnym razem szczęście może się do nas nie uśmiechnąć.
Piotrek uratował honor i znowu razem z Pio dali radość.
Derby Włoch to najlepsze mecze w Europie, oby przekładało się to na oglądalność ligi.
Brawo Chivu.
A co do Interu, to remis z Napoli, wygrana z BVB i teraz z jude pokazują, że przy Chivu idziemy w bardzo dobrym kierunku. Mecz momentami dobry, ale tez momentami bardzo słabo gdzie widac było brak koncentracji. Cieszy wygrana i czekamy na podobną w derbach
Ja jednak myślę, że po prostu Święty Piotr i Ojciec giga Chad Pio czuwali nad przenajświętszym Interem 🖤💙
Pio i Zielu - poematy pisać 🫶
Co do meczu, wreszcie wygrana w lidze z silnym rywalem, grając 10 na 10, tak tak, nie mylmy się, Lautaro zagrał tragedia, same straty, pierwsza udana akcja to 93 min i zgranie do Hakana, przy akcji Bonnego;
gol na 2 2 to tez strata Lautaro w śrdoku pola...
LH znowu tragedia, Bisseck bał się samobója, dlatego puścił, Luis przysnął, ponadto LH zero w ofensywie, oprócz fartownego samobója, Diouf jest surowy ale po wejściu 2 akcje wykreował mimo wszystko...
nasi w 1 połowie mało strzelali, sam Zielu miał 2 na nodze, niepotrzebnie oddawał ( raz na pewno do Barelli, drugi nie pamiętam), w drugiej połowie, brawo trener, zauważył że bida, wpuścił Hakana, pomocnicy i Thuram zaczęli oddawać strzały-całkiem niezłe...
Thuram też słabo,ale przynajmniej dobra główka, fajny strzał z daleka i stworzył setke Piotrkowi
Może podpadne wielu osobom, ale moim zdaniem formuła się wyczerpała, szanse zerowe, że Lauti i Barella odejdą, ale no nie dojeżdzają w wielkich meczach ( jak oni mnie w takich meczach męczą...)
Zielu gra super, Hakan robi swoje, strzały,umiejętnie faulem przerywa kontry, Sucic ma przebłyski jak mecz z arsenalem czy dziś te wyłożenie piły do Lautaro w 1 połowie...
Lautaro wali jak głupi ze słabymi, ale z silnymi no bida, pozatym dziś nawet nie było jego super walki, wślizgów itd, głównie straty, Pio jest słaby technicznie, trochę kłodowaty, ale jest mega silny, piłka go też szuka, dobrze gra naściane... boje się że pozostanie Lautaro przychamuje rozwój Pio
Ogółem nikomu nie dałbym noty, wyższej jak 7,5 ( tyle chyba Piotrek, może jeszcze Akanji bo pewnie w obronie), nawet Sommer solidnie, kilka wyjął to takie 6, najgorzej LH 3, Lautaro 2,5
POLSKA w ekstazie. Tomadiaka i Zieliński cudowny wieczór
Wynik się zgadza, ufff.