Roberto Boninsegna w rozmowie z La Gazzetta dello Sport opowiada o Lautaro Martínezie i o tym, jak mogliby funkcjonować razem, gdyby nie należeli do różnych epok.
- W rzeczywistości jesteśmy różni. Tak bardzo różni, że stworzylibyśmy wyjątkową parę strzelców. Aby Lautaro mógł w pełni wyrazić swój potencjał, potrzebuje przed sobą lub obok siebie – a najlepiej przed sobą – innego napastnika, który częściej przebywa w polu karnym, wokół którego mógłby się poruszać i nagle wchodzić w szesnastkę. W porównaniu ze mną porusza się znacznie więcej, ponieważ ja byłem typowym napastnikiem pola karnego. Właśnie dlatego uważam, że stworzylibyśmy wyjątkowy duet.
- Jeśli Chivu woli Thurama od Esposita i Bonny’ego, ma ku temu swoje powody. Patrząc jednak na cały potencjał ofensywny Nerazzurrich, trzeba powiedzieć jasno, że Inter dysponuje najbardziej kompletnym atakiem w Serie A. Bonny dopiero się ujawnia, a Esposito już pokazał, że ma bardzo istotne cechy. Jest dziś wartościową alternatywą lub solidnym uzupełnieniem tej formacji.
Wciąż mówiąc o Lautaro, Boninsegna ma świadomość, że zbliża się moment wyrównania jego dorobku w klubowej klasyfikacji strzelców.
- Bardzo go lubię, cenię jego ducha poświęcenia i to, że zawsze gra przede wszystkim dla drużyny. Nie jest klasycznym, egoistycznym napastnikiem – dobro zespołu stawia ponad własnymi statystykami. Jest więc bez wątpienia godnym kapitanem naszego klubu, i to z najwyższym uznaniem. Mam nadzieję, że jak najszybciej mnie wyprzedzi i zbliży się do kolejnego napastnika z tej wyjątkowej listy, Altobellego – innego wielkiego strzelca i znakomitego kapitana Interu.
- Z dumą podkreślam jednak, że przy takich rankingach zawsze należy brać pod uwagę średnią bramek na mecz. Ja grałem w lidze liczącej 30 spotkań, Altobelli występował w czasach 18 drużyn i 34 meczów, a dzisiejsi piłkarze mają do dyspozycji aż 38 kolejek.
Komentarze (1)