Sześć goli i piękne odwrócenie wyniku na San Siro w dniu debiutu czwartego kompletu strojów. Godne pożegnanie stadionu przed chwilowym rozbratem spowodowanym Igrzyskami Olimpijskimi. Oto słowa trenera Nerazzurrich po zakończeniu meczu z Pizą.
- Każde spotkanie, wraz z doliczonym czasem gry, trwa 100 minut i da się je odwrócić. Nasze podejście na początku nie było dobre: straciliśmy bramkę po kontrataku, za co biorę odpowiedzialność, ponieważ pewne instrukcje dotyczące pozycji bramkarza wychodzą ode mnie i czasem stawiają Yanna w trudnej sytuacji. Potem straciliśmy jeszcze gola po stałym fragmencie, ale pokazaliśmy duże serce, jakość i intensywność. Dzięki naszej postawie udało nam się odwrócić wynik przed przerwą.
- Liczy się nastawienie i przygotowanie mentalne. Można cierpieć, ale najważniejsze jest to, jak reagujesz i jak zachowujesz się przez resztę meczu - dziś zrobiliśmy to dobrze pomimo trudności. Drużyna wykonała to, co trzeba było zrobić; choć 4:2 padło dopiero pod koniec, to mam wielki szacunek dla tych chłopaków, którzy dają z siebie wszystko, by osiągać stawiane przed nimi cele. Jeśli chodzi o rozwój zespołu - to ich zasługa, jak ciężko pracują i jak bardzo angażują się dla dobra grupy. Cała grupa pracuje ciężko, starając się zrozumieć nasze oczekiwania. Za wyniki odpowiedzialny jest trener, ale czuję, że wszyscy dobrze współpracujemy.
- Pio? To chłopak, który daje z siebie wszystko, chce pokazać swoją wartość, tak jak wszyscy inni zawodnicy, których mam do dyspozycji. Czasem przesadzam z pewnymi rzeczami, ale cieszę się, że chłopaki podążają za mną, by osiągnąć to, co chcemy. Mam pasję do piłki, która wykracza poza normę; czasami jestem zmęczony, bo oglądam tak wiele meczów, ale wiem, że trzeba to robić, żeby uczyć się nowych rzeczy. W ten weekend najważniejsza będzie moja rodzina, bo zazwyczaj poświęcam naprawdę dużo czasu tym wspaniałym chłopakom.
Komentarze (25)
-że to jednak była Pisa, oraz
-konieczności wyciągnięcia daleko idących wniosków w temacie obsady bramkarza.
Zwłaszcza że mamy wcale nie-tani plan B , który absolutnie nie zawiódł w obliczu otrzymanych szans,
Sommer to nie jest junior, na którego trzeba chuchać i dmuchać oraz bezstresowo prowadzić tylko profesjonalny doświadczony w bojach z największymi klubami oldboy. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć że przeżyje nie robiąc sobie krzywdy pistoletem czy żyletką.
Ja myślę, że status Sommer tak bardzo zmalał, że nie jest wykluczona zmiana w kolejnym meczu, jedyne o co się obawiam to stan psychiczny Martineza bo nikt z nas tego nie wie a wprowadzenie go w połowie może być rozwiązaniem ale też strzałem w stopę… gość praktycznie tak mało grał.
Szybszy jest od Dimy
Ale już jak my mamy prowadzić grę, bo to Dimarco dużo lepszy
posadzić Sommera -
Chivu dość często podkreśla, że pewne rzeczy zostają w szatni, tam jest miejsce, żeby panowie sobie pewne rzeczy wyjaśniali.
Wtedy i Sommer miałby czyste konto i Ty miałbyś powód żeby nie stawiać na Hiszpana.
Mówimy o blisko 40-letnim chłopie nie 5-letniej dziewczynce, naprawdę powinien sobie poradzić z krytyką gdy dał dupy po całości.
A teraz co? Nawet niezręcznie go posadzić na ławie, bo wyjdzie, że jest karany za nieswoje przewinienia
Niepotrzebny nam zakochany w sobie pajac, który na siłę wsypuje piasek w świetnie działające tryby żeby zaskoczyć i żeby się rozpływano nad jego geniuszem.