Sześć goli i piękne odwrócenie wyniku na San Siro w dniu debiutu czwartego kompletu strojów. Godne pożegnanie stadionu przed chwilowym rozbratem spowodowanym Igrzyskami Olimpijskimi. Oto słowa trenera Nerazzurrich po zakończeniu meczu z Pizą.
- Każde spotkanie, wraz z doliczonym czasem gry, trwa 100 minut i da się je odwrócić. Nasze podejście na początku nie było dobre: straciliśmy bramkę po kontrataku, za co biorę odpowiedzialność, ponieważ pewne instrukcje dotyczące pozycji bramkarza wychodzą ode mnie i czasem stawiają Yanna w trudnej sytuacji. Potem straciliśmy jeszcze gola po stałym fragmencie, ale pokazaliśmy duże serce, jakość i intensywność. Dzięki naszej postawie udało nam się odwrócić wynik przed przerwą.
- Liczy się nastawienie i przygotowanie mentalne. Można cierpieć, ale najważniejsze jest to, jak reagujesz i jak zachowujesz się przez resztę meczu - dziś zrobiliśmy to dobrze pomimo trudności. Drużyna wykonała to, co trzeba było zrobić; choć 4:2 padło dopiero pod koniec, to mam wielki szacunek dla tych chłopaków, którzy dają z siebie wszystko, by osiągać stawiane przed nimi cele. Jeśli chodzi o rozwój zespołu - to ich zasługa, jak ciężko pracują i jak bardzo angażują się dla dobra grupy. Cała grupa pracuje ciężko, starając się zrozumieć nasze oczekiwania. Za wyniki odpowiedzialny jest trener, ale czuję, że wszyscy dobrze współpracujemy.
- Pio? To chłopak, który daje z siebie wszystko, chce pokazać swoją wartość, tak jak wszyscy inni zawodnicy, których mam do dyspozycji. Czasem przesadzam z pewnymi rzeczami, ale cieszę się, że chłopaki podążają za mną, by osiągnąć to, co chcemy. Mam pasję do piłki, która wykracza poza normę; czasami jestem zmęczony, bo oglądam tak wiele meczów, ale wiem, że trzeba to robić, żeby uczyć się nowych rzeczy. W ten weekend najważniejsza będzie moja rodzina, bo zazwyczaj poświęcam naprawdę dużo czasu tym wspaniałym chłopakom.
z golem, co za piatek
Komentarze (0)