Inter przygotowuje się do starcia na San Siro we wtorek, 24 lutego, o godz. 21:00. W przeddzień spotkania Federico Dimarco odpowiadał na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej w Appiano Gentile.
Jak najlepiej podejść do meczu, w którym trzeba strzelić trzy bramki?
- To będzie mecz, w którym musimy być bardzo skoncentrowani na ataku, ponieważ przegrywamy dwoma golami. Jednocześnie będziemy musieli uważać na ich kontrataki, które w tej edycji Ligi Mistrzów były zabójcze.
Co będzie ważniejsze i trudniejsze: zdobyć bramkę czy jej nie stracić?
- Najpierw musimy skupić się na strzeleniu gola. Potem zobaczymy, jak mecz się ułoży, ale naszym celem jest jak najszybsze odrobienie strat.
Jak to jest być trenowanym przez szkoleniowca, który grał na tej samej pozycji?
- To coś niesamowitego. Od początku roku dał mi wiele rad, podobnie jak Kolarov. Mam ogromne szczęście, że mogę korzystać z ich doświadczenia.
Jak surrealistyczne byłoby awansowanie dalej i jednoczesna walka o mundial?
- Musimy próbować, bo jesteśmy Interem. Na własnym stadionie musimy pokazać, co znaczy grać jak Inter. To samo dotyczy reprezentacji – jesteśmy Włochami, nie graliśmy w dwóch ostatnich mundialach i naszym obowiązkiem jest się tam dostać.
Czy spodziewałeś się takiego wpływu Pio Esposito?
- Pio to świetny chłopak. Ciężko pracuje, nigdy się nie poddaje i zasługuje na swoje osiągnięcia. Cieszymy się, że jest z nami.
Co sądzisz o Bodø/Glimt?
- To bardzo silna i dobrze zorganizowana drużyna. Nie pokonuje się takich zespołów jak City czy Atlético Madryt wyłącznie dzięki szczęściu.
Twoja opinia o norweskiej piłce?
- Reprezentacja Norwegii bardzo się rozwinęła i ma zawodników wysokiej klasy. Nie śledzę na co dzień ligi, ale wyniki Bodø/Glimt pokazują, że poziom zdecydowanie rośnie.
Komentarze (0)