Nie ma wątpliwości co do tego, kto rozpocznie najbliższy mecz Interu w bramce. „Pepo” Martínez popełnił poważny błąd na Bernabéu, ale jak podkreśla dzisiejsza La Gazzetta dello Sport, nikt w klubie nie obwinia Hiszpana za porażkę z Realem Madryt. Co więcej, bramkarz bardzo dobrze zareagował na pomyłkę, wykonując później serię świetnych interwencji.
„Cały Inter zjednoczył się wokół zawodnika, który był i pozostaje podstawowym bramkarzem zespołu. Może nim być również w poniedziałek, podczas meczu z Udinese na San Siro” - czytamy w „La Gazzetta dello Sport”.
Cristian Chivu od pewnego czasu rozważa moment, w którym da więcej szans Ivanowi Provedelowi, sprowadzonemu z założeniem, że będzie otrzymywał więcej minut niż typowy zmiennik. Zdaniem dziennika wystawienie byłego bramkarza Lazio bezpośrednio po błędzie Martíneza z Bernabéu mogłoby jednak wysłać zupełnie inny sygnał. Teraz Hiszpan powinien otrzymać pełne wsparcie - zarówno publicznie, jak i wewnątrz zespołu.
Chivu znalazł się już w podobnej sytuacji dokładnie rok temu. Po błędzie Yanna Sommera w meczu z Juventusem w Turynie trener zdecydował się nadal zaufać Szwajcarowi i wystawił go w kolejnym spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Ajaxowi. Według sztabu szkoleniowego obecny błąd Martíneza, choć poważny, nie wynikał z problemów technicznych, lecz z niewłaściwego timingu przy grze nogami. Nie zmienia to oceny 28-letniego, cichego i spokojnego bramkarza.
„Jeśli chodzi o tradycyjne bramkarskie obowiązki i grę rękami, Hiszpan zaprezentował się natomiast znakomicie. Co więcej, to właśnie jego zdolność do szybkiego reagowania po popełnieniu błędu daje powody do optymizmu przed meczem z Udinese” - podsumowuje La Gazzetta dello Sport.
Komentarze (12)
Poziomu Julio Cesara czy Toldo z czasów świetności nie osiągnie, ale to wciąż solidny bramkarz.