Simone Inzaghi zdementował spekulacje dotyczące możliwego powrotu do włoskiej piłki nożnej, podkreślając, że pozostaje w pełni skoncentrowany na pracy w Al-Hilal, mimo odpadnięcia saudyjskiego klubu z Azjatyckiej Ligi Mistrzów po porażce w rzutach karnych z Al-Sadd prowadzonym przez Roberto Manciniego.
Były trener Interu, którego nazwisko w ostatnich tygodniach łączono zarówno z reprezentacją Włoch, jak i kilkoma klubami Serie A, jasno odniósł się do swojej przyszłości.
- Zostaję w Al-Hilal, ponieważ wykonuję swoją pracę najlepiej, jak potrafię, i daję z siebie wszystko – powiedział, cytowany przez FCInter1908.
- Moim celem był awans do ćwierćfinału, ale tym razem szczęście nie było po naszej stronie. Daliśmy z siebie wszystko i stworzyliśmy kilka bardzo dobrych okazji. Al-Sadd utrzymało się w meczu i zdobyło trzy bramki, ale to Al-Hilal było drużyną lepszą i trzykrotnie obejmowało prowadzenie.
Ten wynik z pewnością nie zmniejszy presji wokół szkoleniowca, ponieważ w Al-Hilal oczekiwania pozostają bardzo wysokie. Mimo to jego deklaracja jasno pokazuje, że na ten moment nie rozważa opuszczenia saudyjskiego projektu.
Komentarze (1)
Ciekawe jak włoska cześć i teru zapatrywał aby się na współpracę z nim w kadrze