Kadra Włoch od dłuższego czasu pozostaje bez selekcjonera. Po tym jak Gennaro Gattuso ustąpił ze stanowiska po kolejnym braku awansu na Mistrzostwa Świata, Azzurri czekają na następcę.
Z wyborem nikt się nie spieszył, ponieważ Włosi nie mieli zaplanowanych żadnych meczów, a w tle toczyły się wybory nowego prezydenta FIGC. Został nim Giovanni Malagò, którego zadaniem miało być, i wciąż jest, przywrócenie włoskiej piłki do świetności. Dobrym początkiem nowych rządów miał być wybór selekcjonera reprezentacji. I tutaj FIGC ruszyło mocno, a Paolo Maldini i Leonardo złożyli ofertę Pepowi Guardioli. Hiszpan jednak odmówił ze względów prywatnych, a włoska federacja postanowiła postawić na... Andreę Pirlo.
Sama zmiana celu z wybitnego Pepa Guardioli na nieodnoszącego jak dotąd żadnych sukcesów jako trener Andreę Pirlo wzbudziła wiele kontrowersji. Jednak najgorsze nadeszło dopiero potem. We Włoszech wybuchła afera, że selekcjonerem nie może zostać osoba, która promuje rosyjską firmę zajmującą się zakładami bukmacherskimi. Na Półwyspie Apenińskim grzmiała prasa, media, a nawet politycy. W samej federacji również zagrzmiało, ponieważ pod całą presją Giovanni Malagò chciał porzucić pomysł angażu Andrei Pirlo, lecz Paolo Maldini zagroził, że jeżeli 47-latek nie zostanie zatrudniony, to ustąpi on ze swojej funkcji w FIGC.
Na finał tej sagi nie przyszło nam czekać długo. Czołowe włoskie media podają dzisiaj, iż włoska federacja oficjalnie wycofała się z negocjacji z Andreą Pirlo i całkowicie porzuciła pomysł jego zatrudnienia. Andrea Pirlo nie zostanie więc nowym selekcjonerem Azzurrich, a całe Włoch czekają, czy Paolo Maldini postawi na swoim i ustąpi ze swojego stanowiska. Całe Włochy czekaja także na nowego szkoleniowca...
Aktualizacja:
Włoskie media podają, że Paolo Maldini oraz Leonardo podadzą się wkrótce do dymisji.
Komentarze (3)