Diego Milito skierował do Lautaro Martineza serdeczne publiczne zaproszenie, by ten pewnego dnia wrócił do Racing Clubu – argentyńskiego klubu, w którym obaj rozpoczynali swoje kariery. Były napastnik Interu jednocześnie podkreślił, że nie ma pośpiechu, ponieważ kapitan Nerazzurrich wciąż znajduje się w szczytowym momencie swojej kariery na San Siro.
W programie Giorgia’s Secret na antenie DAZN Milito, którego gole z sezonu 2010 pozostają symbolem historycznej potrójnej korony Interu, wrócił wspomnieniami do swojej kariery i wielu ważnych postaci, z którymi dzielił boisko.
Mówiąc o Lautaro, nie krył zarówno sportowego uznania, jak i osobistej sympatii.
– Znam go od dawna. Zadebiutował w pierwszym zespole, wchodząc na boisko za mnie – wyobraźcie sobie. Już wtedy było widać, że ma wszystko, by zostać wielkim piłkarzem. Miał jasno określony cel i dokładnie wiedział, czego chce. Miałem okazję poznać go także jako człowieka, a to równie ważne – jest wyjątkową osobą. Za każdym razem, gdy wraca do Argentyny, odwiedza młodych zawodników w Racingu i rozmawia z nimi. To wiele mówi o jego pokorze.
Jeśli chodzi o ewentualny powrót do ojczyzny, Milito nie ukrywa swoich nadziei, ale pozostaje realistą.
– Bardzo chciałbym kiedyś sprowadzić go z powrotem do domu, on o tym wie. Ale futbol jest dynamiczny. Dziś jest szczęśliwy w Interze i ma tam przed sobą jeszcze wiele lat. Kiedy nadejdzie odpowiedni moment, wie, że drzwi Racingu zawsze będą dla niego otwarte.
W trakcie rozmowy Milito odniósł się również do innych postaci związanych z Interem. Ciepło wypowiedział się o Cristianie Chivu i jego rozwoju trenerskim.
– Radzi sobie bardzo dobrze. Już wtedy było widać pewne cechy, podobnie jak u Thiago Motty czy Stankovicia. Thiago? czasami trudno wyjaśnić pewne sytuacje. Na pewno popełnił kilka błędów, ale jest młody i będzie się rozwijał. Nadal uważam, że to bardzo dobry trener.
Milito odniósł się także do historii Mauro Icardiego.
– W Interze radził sobie bardzo dobrze i mógł osiągnąć jeszcze więcej. Szkoda, że jego historia zakończyła się w taki sposób, bo miał wszystko, by dalej budować wielką karierę w barwach Nerazzurrich.
Komentarze (0)