Klub piłkarski Inter Mediolan skompromitował się w 1/16 Ligi Mistrzów sezonu 2025/2026. Włosi przegrali oba mecze z wicemistrzem Norwegii - Bodo/Glimt.
Pierwsza połowa rozpoczęła się naprawdę obiecująco, a Inter narzucił wysokie tempo i od startu meczu próbował zepchnąć rywala pod ich pole karne. Swoje groźne sytuacje mieli m.in. Marcus Thuram, który ostatecznie nie trafił w bramkę, a dodatkowo znajdował się na spalonym oraz Federico Dimarco, który uderzył potężnie pod poprzeczkę bramki, ale golkiper norweskiej drużyny sparował strzał.
Aktywny w powietrzu był także Pio Esposito, które był adresatem największej liczby dośrodkowań, jednak jego strzały najczęściej przelatywały ponad poprzeczką brami. Ostatecznie Inter zatrzymał się na 12 strzałach w pierwszej części meczu, z kolei goście oddali zaledwie jedno uderzenie.
W drugiej połowie można było spodziewać się jeszcze większego naporu gospodarzy, ponieważ czas zaczął uciekać w zawrotnym tempie. Jednak kolejne wrzutki nie przynosiły efektów, a piłkarzom Chivu w wielu akcjach wyraźnie brakowało wiary, a momentami również szczęścia. W 58. minucie nastąpił moment przełomowy, ale nia taki, jakiego spodziewali się kibice na Giuseppe Meazza. Manuel Akanji popełnił niewytłumaczalny błąd przy wycofaniu piłki, a po dobitce futbolówkę do siatki wbił Jens Hauge. Tym samym były piłkarz Milanu dał gościom ogromny komfort.
Po godzinie gry Cristian Chivu zaczął zmieniać, aby przedłużyć szanse swojej drużyny. Na boisku pojawili się Bonny, Diouf i Sucić, ale sama gra wyglądała później bardzo podobnie. Jeśli jednak ktoś pomyślał, że sytuację jeszcze można uratować, a pewnie znaleźli się i tacy, Norwegowie zadali kolejny cios na 20 minut przed końcem spotkania. Autorem bramki był Hakon Evjen, który strzelił gola po asyście wyżej wymienionego Jensa Hauge.
Inter zdołał się przełamać kilka minut później, kiedy Alessandro Bastoni dał jeszcze zalążek jakichkolwiek nadziei. Jednak do końca spotkania pozostawał niespełna kwadrans. Zawodnikom rumuńskiego szkoleniowca nie udało się dorzucić nic więcej, a tym samym Inter nie tyle nie odrobił strat, co przegrał drugi mecz z Bodo/Glimt. Tym razem na własnym stadionie.
Kolejny mecz w Lidze Mistrzów dopiero w przyszłym sezonie. Oby, jako nowy mistrz Włoch, ponieważ teraz czas na powrót do ligowej rzeczywistości.
INTER (3-5-2): 1 Sommer; 31 Bisseck, 25 Akanji, 95 Bastoni; 11 Luis Henrique, 16 Frattesi, 7 Zielinski, 23 Barella, 32 Dimarco; 94 P. Esposito, 9 Thuram.
Ławka rezerwowych: 12 Di Gennaro, 13 J. Martínez, 2 Dumfries, 6 De Vrij, 8 Sučić, 14 Bonny, 15 Acerbi, 17 Diouf, 22 Mkhitaryan, 30 Carlos Augusto, 36 Darmian, 47 Lavelli
Trener: Cristian Chivu.
BODØ/GLIMT(4-3-3): 12 Haikin; 20 Sjøvold, 4 Bjørtuft, 6 Gundersen, 15 Bjørkan; 26 Evjen, 7 Berg, 19 Brunstad Fet; 11 Blomberg, 9 Høgh, 10 Hauge.
Ławka rezerwowych: 1 Faye Lund, 45 Sjong, 2 Nielsen, 5 Aleesami, 8 Auklend, 14 Saltnes, 21 Helmersen, 22 Klynge, 23 Riisnæs, 24 Bassi, 25 Määttä, 94 Mikkelsen
Trener: Kjetil Knutsen.
Komentarze (158)
Inter nie ma czego szukać w Europie będąc tak niestabilnym w obronie i grając kupę w ataku.
Zero zaskoczenia w sumie i lecimy w dół poziomem kadry jak i całej ligi.
Dlugie lata bez kolejnej szansy na LM przed nami. Czas się z tym pogodzić.
Acha… Barella won. Jaki kapitan taki mecz i wynik.
Zostaje podkulić ogon świadomym swoich braków , próbować je zminimalizować w mercato i skoncentrować się na tym na co realnie mamy szansę w tym roku czyli scudetto. To serio nie byle jakie trofeum pocieszenia. Liczę też że Chivu zapłacił już frycowe na tym etapie i dokona autoupgrade'u przy następnym podejściu.
Teraz pełna moc na ligę i puchar, Serie A po prostu wygrać trzeba.
Zhang zrobił z nas topową drużynę, a z Amerykanami u sterów prawdopodobnie skończymy jak Milan
Co to miało być jakaś wioska ogrywa nasz Inter
Hydraulika
W pierwszym meczu wychodząc połową składu rezerwami wyznaczyliśmy priorytet na ligę Włoską i się opłaciło, mamy 10 pkt nad drugim miejscem. Inter nie jest drużyną mogącą walczyć na każdym froncie i cieszę się z tego co mamy.