Inter przegrał kolejny wielki mecz w tym sezonie. Milan pokonał Nerazzurrich w derbowym pojedynku na szczycie, a jedynego gola w tym starciu zdobył Estupinan.
Dość nieoczekiwanie to zawodnicy Massimiliano Allegriego w pierwszych minutach meczu ruszyli odważnie do przodu i próbowali od samego początku wywierać presję na obrońców Nerazzurrich. Po jednej z takich akcji bardzo blisko otwarcia wyniku był Luka Modric, którego strzał minimalnie minął bramkę. Później spotkanie się uspokoiło, a oba zespoły grały tak, żeby nie popełnić żadnego, większego błędu. Długimi fragmentami przy piłce znajdowali się gracze Interu, ale nie przełożyło się to na większe zagrożenie. Dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej połowy podopieczni Cristiana Chivu stworzyli sobie pierwszą, bardzo konkretną okazję na gola. Wypracował sobie ją właściwie sam Henrikh Mkhitaryan, który ruszył z piłką, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów i dość nieoczekiwanie, przy biernej postawie defensorów Rossonerich stanął oko w oko z Maignanem. Zaskoczony takim obrotem spraw Ormianin strzelił jednak prosto w francuskiego bramkarza. Ta sytuacja zemściła się kilka chwil później, bo już w następnej akcji gola zdobyli zawodnicy Milanu. Doskonałym podaniem od Fofany obsłużony został Estupinan, który zbiegając z lewej strony znalazł się w sytuacji sam na sam z Sommerem, pewnie umieszczając piłkę w bramce. W ostatnich minutach pierwszej części gry tempo gry zdecydowanie wzrosło, a akcje przenosiły się w błyskawicznym tempie z jednej na drugą stronę boiska. Swoje kolejne szanse miał Milan, a Inter ostatecznie nie przełamał szczelnej defensywy nominalnych gospodarzy tego pojedynku i na przerwę schodził przegrywając.
Druga połowa przez większość czasu wyglądała według schematu, w którym Inter rozgrywał piłkę na połowie Milanu, a zawodnicy Rossonerich próbowali ukąsić rywali szybkimi kontrami. Akcje Nerazzurrich w większości były zbyt wolne i przewidywalne, a kilkukrotnie zrywy zazwyczaj nie przekładały się na poważne zagrożenie. Najlepszą okazję na gola zmarnował Federico Dimarco, który mając piłkę kilka metrów przed bramką Maignana oddał strzał nad bramką. Najwięcej emocji przyniósł jednak doliczony czas gry. Zawodnicy Cristiana Chivu zamknęli gospodarzy w polu karnym, a po jednej z wielu akcji piłkę w narożniku boiska ustawił Dimarco. Włoch dośrodkował piłkę w pole karne, a futbolówka przemykając obok wszystkich wpadł do siatki obok zdezorientowanego bramkarza. Gol nie został jednak uznany, ponieważ kilka sekund wcześniej, w momencie, gdy piłka była już w locie sędzia użył gwizdka i przerwał akcję, nakazując wznowić grę jeszcze raz. Jeszcze więcej kontrowersji było jednak w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Piłka po jednym ze strzałów ewidentnie odbiła się od ręki Ricciego, ale ani sędzia główny Doveri, ani kontrolujący VAR Abisso nie dopatrzyli się przewinienia. Nie dopatrzyli się, choć w wielu bliźniaczych sytuacjach (np. ręka Bissecka w meczu z Lazio w maju 2025 r.) sędzia Abisso potrafił wskazać na rzut karny.
MILAN (3-5-2): 16 Maignan; 23 Tomori, 5 De Winter, 31 Pavlovic; 56 Saelemaekers, 19 Fofana, 14 Modric, 12 Rabiot, 2 Estupiñán; 11 Pulisic, 10 Leão
Ławka rezerwowych: 1 Terracciano, 96 Torriani, 4 Ricci, 9 Füllkrug, 18 Nkunku, 24 Athekame, 27 Odogu, 30 Jashari, 33 Bartesaghi
Trener: Massimiliano Allegri
INTER (3-5-2): 1 Sommer; 31 Bisseck, 25 Akanji, 95 Bastoni; 11 Luis Henrique, 23 Barella, 7 Zielinski, 22 Mkhitaryan, 32 Dimarco; 94 Esposito, 14 Bonny
Ławka rezerwowych: 12 Di Gennaro, 13 J. Martinez, 2 Dumfries, 6 De Vrij, 8 Sucic, 10 Lautaro, 15 Acerbi, 16 Frattesi, 17 Diouf, 20 Calhanoglu, 30 Carlos Augusto, 36 Darmian, 53 Lavelli
Trener: Cristian Chivu
Komentarze (160)
skarleć przed każdą większą marką .... Ta namacalna nerwowość Sommera przy wyprowadzaniu piłki , kompromitujace wykończenie akcji przez wyglądającego dosłownie jak wystraszony junior Mikiego ,strach przed opcjonalną grą środkiem czy pojedynkiem 1/1... . No luuudzie . Co to ma być
Gdzie mentalność mistrza ,niedawnego finalisty CL
A my co robimy? Trzęsącymi się nóżkami Sommera podajemy wprost do rywala, a najstarszy wyjadacz w pomocy kula piłkę do Maignana ze strachu w jakiej dogodnej sytuacji się nagle znalazł...I tak jest w każdym meczu premium. Jestem więcej niż zażenowany tą obsraną zbroją w obliczu tak obiektywnie przeciętnego rywala w sytuacji, gdzie powinien lśnić jak złoto ten nasz słynny włoski fetysz i przy okazji fundament wpajanej latami myśli szkoleniowej zwany doświadczeniem. Ile jeszcze meczy potrzebujesz Chivu żeby dostrzec tym zakutym łbem ze same nazwiska nie grają i jak nie masz nic w zanadrzu na rywala uznanej marki poza kopiuj-wklej to wracaj do primavery.
Since 2023
Niestety Inter w takich warunkach nie potrafi grać i wczoraj gra to po prostu dno.
Teraz trzeba cisnąć, utrzymać przewagę punktową , zdobyć Scudetto, Puchar Włoch a w lecie poważnie pomyśleć o rewolucji w kadrze , niestety jak obserwuję Nasz klub to co 4 lata powinien on przechodzić gruntowny remont , bez sentymentów 90 % kadry out , zostawić tych naprawdę persepktywicznych , kilku dobrych z Primavery przenieść do dorosłej kadry i parę transferów w miarę ogarniętych .
Wynik meczu jest tylko kolejnym strzałem mokrą szmatą w pysk tych wszystkich fanbojów Chivu i zarządu, którzy ostatnio twierdzili jakoby to udział w Lidze Mistrzów i płynące za tym pieniądze zostały celowo odpuszczone z powodu pełnej koncentracji na lidze, a mecz z Como zagrany perfekcyjnie taktycznie, gdyż oszczędzamy wszystkie siły na derby. Wczoraj nastąpiła szybciutka i brutalna weryfikacja tych bredni.
Dla mnie sezon zakończył się po rewanżu z Bodo, bo głównie interesuje mnie weryfikacja jakości drużyny na tle europejskich konkurentów. Oczywiście rozgrywki krajowe są równie ważne, ale tutaj z kolei liczą się te hitowe mecze, których wynik idzie w świat. Zdobycie Scudetto poprzez ogrywanie ogórkowych zespołów i równoczesny regularny oklep od naszych bezpośrednich rywali będzie nie tyle smutne co w zasadzie nieistotne. Ograniczy się jedynie do włożenia kolejnego plastikowego pucharka do naszej gablotki, aby później wszyscy spokojnie rozjechać się na wakacje.
W tym klubie potrzebna jest rewolucja i jest to efekt polityki transferowej ostatnich lat. Już samo zatrudnienie Rumuna było jak wywieszenie białej flagi jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Późniejsze transfery Dioufa i LH jedynie potwierdziły, że jedynym planem zarządu na ten klub jest szukanie tanich alternatyw. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, w której nie bez kozery można powiedzieć, że należy wymienić połowę składu wyjściowego i cały sztab szkoleniowy w najbliższym Mercato. Oczywiście, nic takiego nie będzie miało miejsca.
Winter is coming...
Po pierwsze - czy ta grupa jest już tak wypalona psychicznie?
Po drugie - czy to indolencja taktyczna Chivu? Taktyka miliona wrzutek jest już dobrze znana w serie a, jednak mało kto jest w stanie nas powstrzymać. Jednakże bez dwóch podstawowych napastników (z czego najlepszy Lautaro jest krytykowany za brak goli w meczach z pierwszą czwórką, a drugi Thuram zgubił formę tygodnie temu) stosowaliśmy tę samą taktykę w meczu z Milanem. Milanem, który dysponuje nieociosanymi techniczne, ale dominującymi fizycznie zawodnikami - dziwnym trafem się nie sprawdziła. Czy to błedny dobór taktyki na mecz przez Chivu, czy też brak realizacji założeń Rumuna i gra utartym, najprostszym schematem znanym przez piłkarzy jeszcze z czasów Inzaghiego... Tutaj należy pamiętać, ze nasz problemy w wielkich meczach zaczęły się już z Inzaghim. W wypowiedzi meczowej po spotkaniu z Juve Chivu powiedział coś takiego - wygraliśmy ten mecz dzięki postawie, siłą woli, ale nie realizowaliśmy zadań. Nasuwa się pytanie dlaczego nie realizowaliśmy zadań - czy piłkarze byli źle przygotowani fizycznie? Raczej nie. Czy piłkarze nie byli w stanie realizować założeń na mecz z powodu blokady psychicznej dot. meczów z czołówką? Być może. W takim wypadku należałoby się zastanowić nad dodaniem do drużyny nowych liderów.
Trzecia kwestia - we wszystkich meczach z czołówką przegrywamy w środku pola. Milan wyraźnie nas zdominował. O ile mamy niewysoki środek pola, który skazuje nas na "cierpienie" w walce o górne piłki, o mogło się wydawać, że nasz środek pola gwarantuje znacznie wyższą kulturę gry i zdominowanie przeciwnika w grze z piłką przy nodze. W meczach z czołówką jednak to nie działa. Może jednak przydałby się nam (jeden?) piłkarz posiadający także (ale nie wyłącznie) walory fizyczne.
Z czołówką pograne, czas na zespoły aspirujące do czołówki - Atalanta, Roma, Como. Myślę, że te mecze dadzą kilka odpowiedzi.
Pio i Bonny. Tutaj bardzo się zawiodłem. Gra Pio przypomina trochę jazdę wagonu z węglem. Brakuje techniki (przyjęcia) pod presją i szybkości, musi się tu znacznie poprawić. Bonny z kolei, mimo że w wielu meczach wyglądał bardzo dobrze, w tym meczu po prostu nie istniał. To zestawienie ataku pokazuje moim zdaniem, jak bardzo ważnym piłkarzem jest Lautaro. Nawet, gdy nie strzela bramek, mimo średnich warunków fizycznych, jest absolutnie topowym piłkarzem pod względem przytrzymania i odwrócenia się z piłką pod presją.
Inter popełnił fatalny błąd zostawiając cały trzon drużyny, który obecnie jest jednym wielkim wrakiem fizycznym.
Acerbi, Sommer, Barella, Hakan, Thuram, Dumfries, Miki itd. - każdy z nich albo zdziadział, albo posypał się zdrowotnie.
Sprowadzono pokemonów zamiast konkretnych piłkarzy i pytanie co dalej?
Paradoksalnie to może być najsmutniejsze mistrzostwo, gdyż przyszłość maluje się z fatalnych barwach bez wielkich inwestycji w jakościowych piłkarzy.
Jeśli przewaga stopnieje np do 4 punktów, to zacznie się panika i ta drużyna pokazała już, że może przewrócić się o własne nogi.
Na ten moment mam wrażenie, że potrzebujemy zamordysty pokroju Mourinho, który by wziął za mordę nasze gwiazdeczki i bez sentymentów odstawił senatorów od pierwszej jedenastki. Dopiero wtedy będziemy mogli myśleć o nowoczesności
Majac takie dno w pomocy, mozna grac 3421 z Hakanem i Zielem, a np na szpicy LM za jego plecami Thuram Bonny
A kolejny sezon, moze wyciagniemy kogos ciekawego z umowa do 2027, to bedzie tanszy
2. Henrique dla mnie ostatetecznie udowodnił że jest ofensywnym impotentem bez jaj i w pełni zasługuje na tytuł nowego Dalberta, mam nadzieję że co poniektórzy przestaną już definitywnie pisać wysrywy o tym że się rozkręca, że liczby to nie wszystko, że wygląda obiecująco itp - kolejny niewypał na wahadle za 25 baniek i koniec tematu
3. Barelli powinni zlecić szukanie nowego klubu, pisze to od jakiegoś czasu, gość jest beznadziejny i toksyczny i niedobrze mi się robi jak na niego patrzę, mimo to cały czas dostaje fory od trenera co mnie dodatkowo irytuje, o Mikim to nawet nie piszę, dla mnie mógłby do końca sezonu już na jakieś wakacje pojechać i nie wracać nigdy
4. Ostatnio pisałem że "gra" Interu opiera się na Dimarco i Zielińskim, możę trochę Pio - Pio dostosował się do reszty impotentów z ataku, Dimarco wczoraj dostał jakiegoś zaćmienia i efekt jest taki że nie ma tej drużyny, nie pamiętam czasów żeby w jednym momencie niemal cały skład był totalnie bez formy, jak Zielu obniży loty to będziemy mieć praktycznie 100%, nie wiem jakim cudem my tak punktujemy w lidze, to tylko świadczy o tej lidze
5. Nie wiem jak mozna było pogonić Zalewskiego w sytuacji gdzie w drużynie nie ma nawet ćwierć zawodnika któremu choćby przez chwilę przyszło do głowy zagranie pojedynku 1 na 1 i wygranie go, niedobrze mi się robi od tej bezjajeczności