Inter bez większych problemów pokonał Genoę i pewnie kroczy w stronę mistrzostwa. Gole dla Nerazzurrich w sobotnim starciu zdobyli Federico Dimarco i Hakan Calhanoglu.
Nie był to porywający początek, Genoa polegała na atakach Baldanziego i mobilności dwóch napastników. Najbardziej aktywnym graczem Interu był Mkhitaryan: dużo biegania i wysoka jakość. Paradoksalnie, w 20. minucie pierwszą wielką szansę w meczu ma Genoa, po niskim dośrodkowaniu Martina, do którego nikt nie dobiega. Inter jednak przyspiesza i w ciągu pięciu minut spycha gości do narożnika. Najpierw Mkhitaryan trafia w poprzeczkę z dystansu, a następnie Bonny nie zdobywa gola głową po świetnej interwencji Bijlowa. W końcu, w 31. minucie, padła bramka, która przełamała impas: Mkhitaryan zagrał miękką piłkę w pole karne do Dimarco, który z trudnej pozycji strzelił lewą nogą z woleja. Cudowne uderzenie!
Inter nadal atakuje na początku drugiej połowy, a Genoa próbuje utrzymać nerwową atmosferę w obronie Nerazzurrich. Na boisko wchodzą Calhanoglu i Esposito, a następnie Bisseck. Mecz nie ma tempa, Inter kontroluje grę, ale ma trudności z przebiciem się. Udaje mu się to w połowie drugiej połowy: Luis Henrique oddaje prawą nogą strzał, który zostaje odbity, a Bijlow wykazuje się świetną interwencją, odbijając piłkę na słupek. W dalszej części akcji Brazylijczyk ponownie dośrodkował, a Amorim wyraźnie zagrał ręką, co skutkowało rzutem karnym. Calhanoglu był bezlitosny: bramkarz został zaskoczony, 2-0, a San Siro śpiewało przez kilka minut. W końcówce meczu Diouf przeprowadza kilka kontrataków, a Genoa jest bliska zdobycia bramki w 82. minucie: Akanji prawie strzela gola samobójczego, ale Sommer ratuje sytuację. Czyste konto, trzy punkty i czas na kolejne spotkanie, Puchar Włoch, którego pierwszy mecz półfinałowy odbędzie się we wtorek na wyjeździe z Como.
INTER (3-5-2): 1 Sommer; 25 Akanji, 6 De Vrij, 30 Carlos Augusto; 11 Luis Henrique, 23 Barella, 7 Zielinski, 22 Mkhitaryan, 32 Dimarco; 9 Thuram, 14 Bonny.
Rezerwowi: 12 Di Gennaro, 13 J. Martinez, 2 Dumfries, 8 Sucic, 15 Acerbi, 16 Frattesi, 17 Diouf, 20 Calhanoglu, 31 Bisseck, 36 Darmian, 53 Lavelli, 94 Esposito.
Trener: Cristian Chivu.
GENOA (3-4-1-2): 16 Bijlow; 27 Marcandalli, 5 Østigård, 22 Vasquez; 77 Ellertsson, 32 Frendrup, 17 Malinovskyi, 3 Martín; 8 Baldanzi; 9 Vitinha, 29 Colombo.
Rezerwowi: 1 Leali, 31 Siegrist, 39 Sommariva, 4 Amorim, 10 Messias, 13 Zätterström, 14 Onana, 18 Ekuban, 20 Sabelli, 21 Ekhator, 70 Cornet, 73 Masini, 74 Doucoure.
Trener: Daniele De Rossi.
Sędzia główny: Fabbri.
Asystenci: Zingarelli-Bercigli.
Sędzia techniczny: Perri.
VAR: Maggioni.
Asystent VAR: Guida.
Komentarze (54)
Po sezonie żadne laury tylko ciężka praca nad mocno kulejącym już składem. Absolutnie żadnej świętej krowy tu nie widzę na ten moment. Nie chce już więcej widzieć tej nietykalnej loży obecnie papierowych liderów w następnym sezonie . Nic nie trwa wiecznie. Trzeba to tylko w porę zauważyć i zareagować. Tak to działa w Anglii, tak to działa w Hiszpanii. Priorytetem jest klub i wyniki, a nie samopoczucie zasłużonego zawodnika. Oaktree tez dostało lekcję. Nie włożysz- nie wyciągniesz. To Wasza chwila prawdy...Albo drapiecie się po jajach w mercato i patrzycie w sufit, albo łapiecie się za te jaja, wykładacie mięcho na stół i idziemy po królową balu.
Thuram wygląda jak podróbka z temu. Nie wiem czy to skutki poprzedniego sezonu morderczego, ale jest daremny na dziś.
Teraz tydzień prawdy. Trzeba się spiąć i udowodnić sobie coś w meczach z Como i - przede wszystkim - w derbach. Zamknąć temat mistrzostwa w bezpośrednim starciu z tym drewnianym Milanem. To co oni prezentują to nawet nie drewno, a bardziej jakaś sklejka parszywa.
Akanji wyglądał bardzo niepewnie. Pozostali obrońcy solidnie. Sommer bez zarzutu, chociaż nie musiał bronić niczego groźnego. Zieliński w trybie niewidocznym, chowając się za plecami przeciwników, z tego też powodu poza grą. Mkhitaryan z kolei bardzo dobrze i inteligentnie. Naszym środkowym pomocnikom brakowało fizyczności, Ormianin nadrabiał to doskonałym ustawieniem i wykorzystywaniem przestrzeni, zaliczył świetne podanie do Dimarco przy pierwszym golu. Sam Federico zaś w tej formie wyrasta na jednego z najlepszych lewonożnych graczy w historii tej dyscypliny. Barella jednak rozczarowująco, do czego przyzwyczaił. Luis Henrique dziwnie: niby wygląda dobrze technicznie i szybkościowo, a jednak brakuje kropki nad i, być może przy podejmowaniu decyzji. Atak bez Lautaro trochę bezpłciowy, ale Bonny dał jednak więcej od Thurama, który wyglądał po prostu słabo - po raz kolejny.
Robimy swoje. Idziemy w dobrą stronę. Teraz przed nami dwa kluczowe mecze w rozgrywkach jakie nam pozostały. Nie ma co płakać nad rozlanym Bodo, perspektywy na ten sezon są wciąż pozytywne. Jeżeli przeciwko Como i Milanowi uda się wygrać i tym samym przybliżyć do dwóch trofeów, będą znakomite.
Forza Inter
Bonny lepiej dziś dryblował od Marcusa, może czas pomyśleć o zmianie podstawowych napastników, zaś LH powoli zgrywa się z drużyną brakuje mi jedynie by podejmował więcej dryblingów/zejść do środka, takiej piłkarsiej odwagi, FORZA INTER
Dimarco powinien mieć opaskę Barelli.
Zapomnieć o Bodo