Aleksandar Stanković nie ukrywa zadowolenia ze swojego pobytu w Club Brugge. W rozmowie z portalem Nogomania młody pomocnik podkreślił, że obecny etap kariery w Belgii w pełni odpowiada jego oczekiwaniom.
– Czuję się świetnie. Walczymy o tytuł, strzeliłem gola w Lidze Mistrzów, a także dla reprezentacji Serbii. W Brugii mam wszystko, czego potrzebuję.
Stanković zaznaczył, że przeprowadzka do Belgii była naturalnym krokiem po wcześniejszym wypożyczeniu do Lucerny.
– To krok naprzód w porównaniu z Lucerną, gdzie również wiele się nauczyłem. Tutaj rozwijam się każdego dnia, a każdy detal jest dopracowany z dużą starannością. Brugia to bardzo dobre miejsce dla młodych piłkarzy i uważam, że dla mnie to był właściwy wybór.
W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się spekulacje o możliwym powrocie do Interu, który może latem skorzystać z opcji wykupu i sprowadzić syna Dejana Stankovicia z powrotem do Mediolanu. Sam zainteresowany nie chce jednak rozwijać tego tematu.
– Miło, gdy wszystko układa się dobrze. Wiele wydarzyło się bardzo szybko, ale ja koncentruję się na swoich celach tutaj, w Brugii. Lubię po prostu grać w piłkę i to jest dla mnie najważniejsze. Nie będę komentował plotek, bo wszyscy je widzimy i słyszymy.
W wywiadzie nie zabrakło również słów uznania dla Samira Handanovicia.
– To żywa legenda Interu. Jeden z najlepszych bramkarzy w historii klubu. Zapisał się w historii, grał wielkie mecze, brał na siebie odpowiedzialność. Był wyjątkowym zawodnikiem.
Na koniec Stanković odniósł się także do piłkarskich tradycji rodzinnych.
– W pewnym sensie wszyscy odziedziczyliśmy gen piłki nożnej, to było nasze przeznaczenie. Ojciec przekazał nam tę pasję, a Mateu odziedziczył ją po moim wujku Milenko. Stefan już nie gra, Filip dobrze radzi sobie w Venezii, Mateo rozwija się w Słowenii i ma duży potencjał. Wiem, że może zbudować świetną karierę.
Nie zabrakło też odniesienia do Crvenej Zvezdy, prowadzonej obecnie przez jego ojca.
– To bez wątpienia moja drużyna. Teraz, gdy mój ojciec jest jej trenerem, jestem jeszcze większym kibicem. Kto wie, co przyniesie przyszłość, ale nie miałbym nic przeciwko temu, by kiedyś założyć czerwono-białą koszulkę Crvenej Zvezdy.
Komentarze (0)