W środowy wieczór piłkarze z Mediolanu zagrają na sztucznym boisku w norweskim Bodo, aby zrobić pierwszy krok do kolejnej fazy Champions League.
Maszyna Pana trenera Cristiana Chivu
Po gorących i wspaniałych derbach Włoch potrzeba było dużo czasu, aby ochłonąć. Ale Inter nie zamierza się zatrzymywać. Od porażki z Bolognią w Superpucharze Włoch, Nerazzurri przegrali tylko 1 mecz i było to przeciwko Arsenalowi w przedostatnim meczu fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Mediolańczycy są aktualnie w trybie „bestii” i w końcu pokonali kilku rywali z topu, a więc wcześniej Borussię Dortmund, a ostatnio Juventus. To dobre informacje, chociaż w środę naprzeciw piłkarzy Chivu stanie ekipa o mniejszej renomie, jednak taka, której absolutnie nie można lekceważyć, szczególnie na własnym stadionie.
Nie wszystko układało się w fazie ligowej
Tę część Ligi Mistrzów w wykonaniu Interu musimy podzielić na kilka części. Zaczęło się wspaniale, ponieważ od 4 wygranych, jednak czarno-niebiescy mieli bardzo przyjemny kalendarz, kiedy mierzyli się z Ajaxem, Slavią, St. Gilloise i Kairatem Ałmaty. W następnych meczach zaczęły się schody i Inter zaczął przegrywać, ulegając Atletico, Liverpoolowi oraz Arsenalowi. Na sam koniec udało się wygrać 0-2 z Borussią Dortmund, ale zabrakło punktów, aby awansować bezpośrednio do 1/8, stąd Inter, na własne życzenie, musi rozegrać dwa dodatkowe mecze.
Wszystko na Ligę Mistrzów
Bodo/Glimt aktualnie jest poza sezonem ligowym, a rozgrywki Eliteserien zakończyli pod koniec listopada, kiedy wywalczyli wicemistrzostwo kraju. Od grudnia norweska ekipa oficjalne mecze rozgrywa jedynie w Lidze Mistrzów i trzeba przyznać, że poszło im znakomicie.
Bodo/Glimt słabo rozpoczęło fazę ligową, jednak jej końcówka to prawdziwie sensacyjne wyniki. Najpierw zremisowali z Borussią Dortmund, aby w dwóch ostatnich kolejkach wygrać pewnie 3-1 z Manchesterem City, a na koniec pokonać Atletico Madryt i to na stadionie w stolicy Hiszpanii. Piękna przygoda gospodarzy, którzy na własnym boisku są szczególnie groźni, patrząc na warunki. Dla Interu to może być mecz pułapka i wynik pierwszego spotkania może okazać się kluczowy w kwestii awansu.
Bezpośrednie mecze
Bodo/Glimt i Inter miały jedno starcie w przeszłości. Mowa o sezonie 1978/1979, kiedy zagrali dwumecz w ramach Pucharu Zdobywców Pucharów.
Inter wygrał wtedy 1-2 i 5-0, a w składzie mediolańczyków mogliśmy znaleźć m.in. Gabriele Orialego czy Alessandro Altobellego.
Kontuzje i prawdopodobne składy
W Interze zabraknie oczywiście Denzela Dumfriesa, ale do Norwegii nie polecą też – Hakan Calhanoglu ze względu na drobny uraz mięśniowy oraz Davide Frattesi, który ma problemy jelitowe.
BODO/GLIMT (4-3-3): Haikin; Sjovold, Bjortuft, Gundersen, Bjorkan; Evjen, Berg, Fet; Blomberg, Hogh, Hauge
INTER (3-5-2): Sommer; Bisseck, Akanji, Bastoni; Luis Henrique, Barella, Zielinski, Mkhitaryan, Dimarco; Lautaro Martinez, Esposito.
Transmisja i godzina meczu
Spotkanie rozpocznie się w środę, 18 lutego o godzinie 21:00 na Aspmyra Stadion w Bodo.
Mecz można obejrzeć w otwartej telewizji w kanale TVP 1 oraz Canal+ Extra 1.
Komentarze (10)
pamiętam pucharowy mecz Interu z
Ronaldo w składzie ze Spartakiem Moskwa. Też było zimno, był śnieg, murawa była fatalna. Wygraliśmy 1:2 🖤💙
Niewielka wygrana albo remis i wyjaśniamy u siebie.
Dałbym: Josep - Bisseck, de Vrij, Acerbi - LH, Sucic, Barella, Miki, Carlos - Pio, Bonny
Lekceważenie ich to droga do poważnych problemów, ale mam nadzieję żę akurat Interowi Chivu to nie grozi. Grunt to przygotowac sie do tej diadowskiej sztucznej nawierzchni, ale widzę i tego nie sztab nie olał. Brawo.