„Jak przyjąłem fakt, że Lautaro mnie wyprzedził? Bardzo dobrze” – mówi Roberto Boninsegna w rozmowie z „La Gazzetta dello Sport”, komentując awans Lautaro Martineza na trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii Interu. Argentyńczyk wyprzedził właśnie legendarnego „Bonimbę”.
– To naturalny i nieunikniony proces, który działa na korzyść drużyny. Nadal jestem dumny z tego, że pod względem średniej bramek na mecz wciąż zajmuję bardzo wysoką pozycję: moja średnia wynosi 0,6 gola na spotkanie, niewiele mniej niż Meazza, który ma 0,7 – podkreśla były napastnik Nerazzurrich.
Boninsegna przyznaje, że jako kibic Interu liczy na kolejne rekordy kapitana drużyny.
– Jako fan Nerazzurrich chciałbym, żeby Lautaro jak najszybciej wyprzedził także Altobellego. Nie po to, by sprawić przykrość Spillo, który zasłużenie zajmuje miejsce tuż za Meazzą, ale dlatego, że im więcej bramek strzela Toro, tym więcej sukcesów odnosi Inter. Forma drużyny jest mocno związana z jego dyspozycją. Nasz słabszy moment zbiegł się z jego nieobecnością. Nie mogliśmy mieć lepszego lidera.
Odnosząc się do meczu Inter – Roma, Boninsegna zwraca uwagę na szybkie przejęcie kontroli przez drużynę.
– Wczesny gol sprawił, że zniknęły napięcie i obawy. Później, kiedy Roma próbowała odpowiedzieć, na pierwszy plan wysunął się fenomenalny Calhanoglu. W takiej sytuacji już sama odwaga, by podjąć próbę strzału, robi ogromne wrażenie.
Na pytanie o walkę o mistrzostwo były napastnik zachowuje ostrożność.
– Rywale wciąż nie wyglądają na pogodzonych z sytuacją i należy ich traktować z pełnym szacunkiem, dlatego wolę poczekać na końcowe rozstrzygnięcia. Jedna przykra niespodzianka już mnie spotkała – ta z Bośni – i na razie to w zupełności wystarczy.
Komentarze (3)
Ale z nim na boisku nasi piłkarze dostają wiatru w żagle i wiarę we własne umiejętności, mimo że potrafi być bezużyteczny to inni przy nim czują się lepiej
Ciekawy przypadek